Menu
Licznik odwiedzin
Odwiedziny[+/-]
dzisiaj:
wczoraj:
przedwczoraj:
46
240
353

-113

Odwiedziny
...1 451 983

Konsekwencje grzechów

PDFPrintE-mail

There are no translations available.

Konsekwencje grzechów

Jedynym grzechem, który jest przekazywany z pokolenia na pokolenie jest grzech pierworodny, który jest usuwany na chrzcie świętym” – czytamy w opinii teologicznej przedstawionej przez Komisję Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski. W opinii podkreśla się również, że „Kościół od samego początku naucza, że grzech jest zawsze czymś osobistym i wymaga decyzji woli. Podobnie jest z karą za grzech. Każdy osobiście ponosi karę za swój grzech.

W naszym opracowaniu potwierdzamy powyższą tezę, że każdy człowiek odpowie sam przed Bogiem za swoje a nie przodków grzechy, ale podkreślamy, występowanie problemu równoległego, tj. „konsekwencji grzechów”, które według Słowa Bożego ze Starego Testamentu są dziedziczne, jeśli nie są „leczone” duchowo.

Te dwa pojęcia są często mylone ze sobą, a stosowane zamiennie powodują np. takie skutki, że; dana rodzina pragnie zamówić mszę „na przecięcie skutków grzechów pokoleniowych”, lub „wyzwolenie i uzdrowienie drzewa genealogicznego” a kapłan odmawia przyjęcia argumentując, że „grzech nie jest dziedziczny, a wszystko przecina spowiedź” .

Teoretycznie tak jest, ale co zrobić, gdy dana osoba lub rodzina nie spowiada się i nie widać perspektyw, że to nastąpi? Czy czekać, aż jej członkowie umrą bez pomocy Bożej i pójdą na potępienie? Potrzebne tu jest zrozumienie obydwu stron, a przede wszystkim dobrze ujęta intencja i świadomość, że ofiara Mszy Świętej jest najcenniejszą modlitwą Jezusa do Ojca wynagradzającą na grzechy nasze i naszych przodków i nigdy nie będzie ofiarą daremną. nie zostawia nas samych i również w tym temacie daje przez swoich proroków Słowo Boże, które umacnia nas w tym co dobre, a poprawia w tym, co jest do poprawy.


Generalna zasada: Nie ma grzechów dziedzicznych!


Potwierdzenie powyższej tezy mamy u proroka Ezechiela, przez którego Bóg wprost „grzmiał” do Izraelitów mówiąc: Ez 18,2, 30-32:

«Z jakiego powodu powtarzacie między sobą tę przypowieść o ziemi izraelskiej: Ojcowie jedli zielone winogrona, a zęby ścierpły synom? Na moje życie - wyrocznia Pana Boga. Nie będziecie więcej powtarzali tej przypowieści w Izraelu. Oto wszystkie osoby są moje: tak osoba ojca, jak osoba syna. Są moje. Umrze tylko ta osoba, która zgrzeszyła”.

Zacytowane słowa jednoznacznie mówią, że grzechów nie dziedziczymy, nie przechodzą one z pokolenia na pokolenie. Przyczyną grzechów jest nasze osobiste postępowanie. Ono zadecyduje, czy w chwili śmierci fizycznej po końcowym rozrachunku ze swoim Stwórcą pójdziemy do życia w niebie, czy na potępienie. W żadnych okolicznościach nie możemy tłumaczyć naszych grzesznych zaniedbań postawą naszych ojców, matek czy dalszych poprzednich pokoleń. Nawet w sytuacjach wielkich patologii rodzinnych, każdy ma wolną wolę w postępowaniu wobec Boga i człowieka.

Popełniamy podobne czy te same grzechy, co nasi rodzice czy dziadkowie, ale to są nowe grzechy, nasze osobiste. To one, nie odpokutowane nasze grzechy osobiste, a nie „zielone winogrona, które jedli nasi ojcowie”, mogą stać się przyczyną naszej śmierci wiecznej.



Konsekwencje grzechów przodków” według

Starego Testamentu


Każdy człowiek doświadcza mniejszych lub większych złych zachowań. Do tego dochodzą te „wypracowane” w codziennym życiu. Wśród nich są takie, które mają znamiona grzechu. Uporczywie powtarzane zachowania pozbawione miłości, tworzą w osobowych zachowaniach człowieka określone wzorce, ujemne skutki fizyczne, umysłowe i duchowe. Ich nosicielami są przeważnie osoby uzależnione, alkoholicy, kryminaliści, chorzy umysłowo, osoby z pogmatwanymi związkami i chorą seksualnością itp. W swoim postępowaniu nagminnie łamią Dekalog, przywołują świat złych duchów,są przyczyną wielu cierpień w swoich rodzinach, po czym z kolei sami się buntują, odwzajemniają się tym samym, utrwalają złe emocje, agresywne nawyki i zachowania. Siłą smutnego rozpędu, głęboko zakorzenione grzechy powtarzają się często w następnych pokoleniach danej rodziny i mówimy wtedy, że są „dziedziczne”.

Faktyczna „dziedziczność” wynika z podobieństwa konsekwencji wypływających z tych grzechów. Jeżeli bowiem rodzinie dokonał się konkretny grzech np. ojciec był alkoholikiem, to konsekwencją tego grzechu pijaństwa może być większa skłonność do uzależnień wśród dzieci, ruina materialna, brak miłości itp.. Ale ten syn czy córka, choć obciążeni konsekwencjami, nie muszą być alkoholikami, gdyż mają rozum, wolną wolę i łaskę Bożą, by nie powielać błędów rodzica alkoholika.

„Konsekwencje grzechów przodków” nie muszą byś stale „dziedziczone”. Może to być „dziedziczność” okresowa zakończona nawróceniem. Wypełnianie Przykazań Bożych /i kościelnych/ jest najlepszą drogą aby trwać w bliskości Boga, by nie grzeszyć, by oprzeć się konsekwencjom grzechowym obecnych czy poprzednich pokoleń. Psalmista wyraża z tego tytułu swoją radość: Psalm 112(111)*

Szczęśliwy mąż, który się boi Pana i wielkie upodobanie ma w Jego przykazaniach*.
Potomstwo jego będzie potężne na ziemi: pokolenie prawych dozna błogosławieństwa.

W hymnie z Nieszporów z poniedziałku XXXIII Tygodnia Zwykłego wierne Bogu pokolenia od wieków śpiewają i proszą o obronę przed skutkami dawnych grzechów:

Teraz niech zrosi nas łaska, odwieczny dar Twej miłości; Obroń przed nowym upadkiem i dawnych grzechów skutkami”.

Ci, którzy miłują Boga mogą liczyć na Jego błogosławieństwo aż do tysiącznego pokolenia. W tekście Dekalogu czytamy: Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań” / Wj, 20, 6/.

Na łaskawość Boga mogą liczyć nawet całe narody, jeśli zmienią postępowanie i Bóg je otoczy swoim błogosławieństwem. /Za 8,13 / I tak jak byliście, narodzie judzki i narodzie izraelski, przekleństwem wśród narodów, tak, [gdy] was wybawię, będziecie błogosławieństwem*. Nie lękajcie się, niech wasze ręce nabiorą siły!»


Wymagania Boga

Bóg za życie niezgodne z Dekalogiem będzie sądził indywidualnie, „każdego według jego postępowania”. Zdecydowanie woła do grzeszników, aby odstąpili od grzechów i się nawrócili.

Ez 18,30-32 Dla tego, domu Izraela, będę was sądził, każdego według jego postępowania - wyrocznia Pana Boga. Nawróćcie się! Odstąpcie od wszystkich waszych grzechów, aby wam już więcej nie były sposobnością do przewiny”.

W Księdze Wyjścia Pan mówi do Mojżesza o niegodziwości ojców. Kara z tego tytułu spadnie na następne pokolenia.

Wj 33, 7-11; 34, 5-9. 28) Przeszedł Pan przed jego [Mojżesza]oczyma i wołał:

"Jahwe, Jahwe, Bóg miłosierny i łagodny, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący swą łaskę w tysiączne pokolenia, przebaczający niegodziwość, niewierność, grzech, lecz niepozostawiający go bez ukarania, ale zsyłający kary za niegodziwość ojców na synów i wnuków aż do trzeciego i czwartego pokolenia".

Potwierdzenie istnienia kar od Boga spadających na trzecie i czwarte pokolenie za niegodziwość ojców potwierdzają inne fragmenty Starego Testamentu. Mamy też potwierdzenie, że Bóg nie żałuje tego co robi.

Za 8:14Tak mówi Pan Zastępów: «Jak ścigałem was nieszczęściami, kiedy przodkowie wasi przyprowadzali Mnie do gniewu - rzekł Pan Zastępów - i nie żałowałem tego”...

LM5,7 Przodkowie nasi zgrzeszyli - ich nie ma, a my dźwigamy ich grzechy.

(Lb 14, 18) „Pan cierpliwy, bogaty w życzliwość, przebacza niegodziwość i grzech, lecz nie pozostawia go bez ukarania, tylko karze grzechy ojców na synach do trzeciego, a nawet czwartego pokolenia”.

Mamy więc potwierdzenia źródłowe, że niegodziwość ojców” czyli grzechy rodziców kontynuowane - „dziedziczone” przez dzieci, wnuki powodują gniew Boga i rodzą określone konsekwencje z Jego strony jakimi są np. kary i nieszczęścia na nich spadające. Bóg w swoim miłosierdziu przeprowadza w ten sposób sąd bieżący, licząc na zahamowanie fali grzechu. Jeśli tak się nie stanie, dane pokolenie dalej „dziedziczy” grzech, aż do śmierci fizycznej i sądu końcowego z całego życia.

Powyższe argumenty płynące ze Słowa Bożego prowadzą do częściowego podsumowania. Słabość duchowa człowieka może szybko doprowadzić go do takiego stanu, że winę za swą grzeszność nie będzie kierował na siebie, ale obciążał nią tylko i wyłącznie poprzednie pokolenia. Dlatego ważna jest świadomość, że nie ma grzechów dziedzicznych i każdy osobno indywidualnie odpowie za swoje grzechy w chwili śmierci.

Występuje jednak dziedziczenie konsekwencji grzechów w pokoleniach. Ten proces duchowy nie musi dotykać wszystkich pokoleń, a jeśli zaistnieje, to albo pędzie się przesuwał dalej, albo może być zahamowany wskutek interwencji Bożej lub samej decyzji danej osoby.


Grzesząc- pozwalamy na utrwalanie się

pokoleniowych skutków grzechów

Zostaliśmy stworzeni przez Boga, zatem nasza ludzka natura nigdy nie przestanie być fundamentalnie dobra, jednak grzech pierwszych rodziców spowodował, że nie ma już w niej spontanicznego zawierzenia Bogu.

Naśladując naszych rodziców, przejmujemy ich sposób bycia, myślenia, mówienia, wyrażania się, traktowania siebie wzajemnie i drugiego człowieka. Tymczasem nie jesteśmy samotną wyspą, ale żyjemy w rodzinie, grupie społecznej, narodzie. Dziedziczymy kulturę, mentalność, a także wiarę. Bóg widząc daną osobę, widzi jej rodziców, dziadków, pradziadków, itd. Zatem dziedziczymy i dobro i zło. Jeśli w porę się nie opamiętamy i nie podejmiemy decyzji, co do naszego postępowania, to nasze grzechy będą wpisywały się w grzechy rodzin i w jakimś stopniu staną się grzechami pokoleniowymi.

Grzech pokoleniowy” jest to odziedziczona po przodkach niegodziwość, czyli skłonność ludzkiego serca do grzechu poprzez nieposłuszeństwo Bożym prawom i przykazaniom. To są te same doświadczenia problemów, z jakimi borykali się nasi przodkowie, takie jak: choroby, różnego rodzaju dolegliwości, problemy duchowe, nałogi, czy niepowodzenia.

Z doświadczeń o. Józefa Witko OFM - rekolekcje „Uzdrowienie międzypokoleniowe”, 19-21 lutego 2013.

Nie zawsze jesteśmy w stanie wszystko dostrzec, zrozumieć, zaakceptować. Słowo Boże pomaga nam zobaczyć, że jesteśmy ze sobą połączeni, że mają na nas wpływ także nasi przodkowie, którzy pozostawili nam w spadku nie tylko dobra materialne, ale i duchowe. Dziedziczymy nie tylko wiele duchowego dobra, ale i wiele zła. Niektórzy w pewnym momencie życia stwierdzają, że coś w ich życiu jest nie tak. Starają się żyć dobrze, zachowywać Boże przykazania, próbują zrealizować swoje marzenia, a jednak coś ich hamuje. Jakby jakieś niewidzialne siły nie pozwalały im doświadczyć szczęścia, rozwinąć się....

Często nie dostrzegamy Boga, jako tego, który jest po naszej stronie, ale jako naszego przeciwnika. Tymczasem sami, nie chcąc iść drogą, którą nam wyznaczył, wybieramy własną ścieżkę, zaczynamy błądzić i plączemy swoje życie do tego stopnia, że trudno jest je odplątać”.

Jak podkreśla o. Witko, w taki sam sposób działali nasi przodkowie, od których w niczym się nie różnimy. „Potrafimy tak samo kłamać, tak samo grzeszyć, zamykać się na siebie, gardzić sobą i drugim człowiekiem”. Pismo Święte pokazuje jednak, że nie ma sytuacji, z której Pan Bóg nie potrafiłby człowieka wyprowadzić. „Ich upadki, ich rany, ich doświadczenie kryzysu były okazją do doświadczenia Bożego Miłosierdzia".


Skutki grzechów i przekleństw

Lista skutków grzechów i przekleństw pokoleniowych jest bardzo długa. Księga Powtórzonego Prawa w rozdziale 28 wylicza wiele grzechów, które mogą być konsekwencjami grzechów dziedzicznych. Istnieje wiele innych fragmentów w Biblii, przedstawiających grzechy ojców w działaniu oraz przekazywanie ich z pokolenia na pokolenie.

Skutki duchowe: Zaniedbania chrztu dzieci, nieprzystępowanie do spowiedzi, lekceważenie rangi bierzmowania, życie w konkubinatach, brak troski o sakrament namaszczenia dla ciężko chorych, zaniedbywanie udziału we Mszach Świętych, rezygnacja z modlitwy, bunt i nieposłuszeństwa przeciw Bożemu prawu i Jego przykazaniom, bałwochwalstwo, satanizm, sekty, przekleństwa pokoleniowe, aborcja, grzechy seksualne, homoseksualizm, duchowy chłód, pycha, niewiara, , nieczystości, nierząd, okultyzm we wszystkich jego formach: czary, spirytyzm itp.

Skutki fizyczne: chciwość, niedostatek, choroby genetyczne, fizyczne ułomności, przemoc fizyczna, seksualna, nałogi, kontrola, zaborczość, chciwość, niedostatek.

Skutki psychiczne: Depresje, skłonności samobójcze, opuszczenie, kłamstwo, oszustwa, gniew, furia, manipulacje, zależność emocjonalna, lęk, bunt, kontrola, zaborczość, przemoc psychiczna, urazy,, odrzucenia, nienawiść, zazdrość,poczucie niższości, perwersja.

Ks. James Manjackal, katolicki duchowny z Indii, opisuje choćby przypadek rodziny, w której doszło do trzynastu rozwodów. Bóg wyjawił mu w czasie Mszy św., że to skutek grzesznego życia ich dziadka, który po rozwodzie z żoną prowadził nie tylko rozwiązłe życie, ale też uprawiał czary i uciekał się do praktyk okultystycznych. Unormowanie sytuacji rodzinnej tych osób nastąpiło dopiero po modlitwie o przebaczenie grzechów przodka. Podobnie z małżeństwem, które nie mogło doczekać się wnuków. Osiem lat po modlitwie, w której przeprosili za grzech babci prowadzącej klinikę aborcyjną, cieszyli się już gromadką jedenaściorga wnucząt.

Jest wiele grzechów, które otwierają na zło całą rodzinę - związane z okultyzmem, z różnego rodzaju nałogami, dręczeniem w rodzinie itp. To są właśnie pokoleniowe skutki grzechu.

Pisze ks. Michał Olszewski SCJ w komentarzu na Profeto.pl: Sam wiele razy przekonałem się o tym, że konsekwencje grzechu mogą być brutalne i bardzo ciężkie. Obserwowałem to szczególnie towarzysząc osobom opętanym, które niejednokrotnie dźwigały na sobie konsekwencje paktów rodzinnych i grzechów. Jednak nigdy nie było tak, by owe ]konsekwencje miały ostatnie słowo. Zawsze Bóg był [zwycięzcą].

Furtki szatana

Obciążeniu pokoleniowemu może towarzyszyć działanie szatana, złego ducha, który ukrywa się pod konkretnym problemem. Najgorsze są grzechy dotyczące pierwszego przykazania: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”. Chodzi tu przede wszystkim o wszelkiego rodzaju ateizm, okultyzm, magię, czary, uroki, gusła, zabobony, spirytyzm, satanizm, a także grzechy przekleństwa, krzywdy ludzkiej, nienawiści, zemsty, aborcji, braku przebaczenia, kazirodztwa, zabójstwa itp. Przy modlitwach wstawienniczych często ujawnia się zły duch, którego można nazwać duchem pijaństwa, śmierci, spirytyzmu, okultyzmu, magii, nienawiści itd.


Przekleństwa i wróżby


Przekleństwa są najczęściej wynikiem napiętych emocji i kłótni, a niekiedy są to celowe słowa wypowiedziane z pewnym duchowym autorytetem, które wprawiają w ruch „coś”, co będzie trwało z pokolenia na pokolenie. Za tym kryje się duchowa moc złego ducha. Przekleństwo jest taką siłą, która nie pozwala człowiekowi doświadczać pełni życia, czyli radości, pokoju, szczęścia, utrudnia podniesienie się z upadku, z biedy, powrót do zdrowia, może ściągnąć niepowodzenia, lęki, depresję, myśli samobójcze, chorobę. Przekleństwo, aby się spełniło, musi spełniać dwa warunki: mieć punkt zaczepienia, którym jest grzech. Osoba, która żyje w łasce uświęcającej i jest blisko Boga nie musi obawiać się przekleństw.

Na skutki grzechów pokoleniowych w rodzinach, nakładają się często trudne zauważalne obciążenia, których źródłem są powiązania z okultyzmem a więc czary, magie, spirytyzm oraz przekleństwa. Wpływ na nasze życie pokoleniowe mają też osoby „trzecie”, z poza pokolenia. Oto przypadek matki Cataliny Rivas- mistyczki z Boliwii, która jako mała dziewczynka została zaprowadzona do wróżki przez osobę z poza rodziny i ten grzech okultyzmu odezwał się w skutkach przy jej śmierci.

Zauważyliśmy, że mama bardzo mało spała, tak jakby z kimś walczyła. Budziła się przez dręczące ją koszmary i mówiła nam, żebyśmy odegnali męczących ją ludzi. Ze względu na tę sytuację postanowiliśmy, że w ciągu dnia cały czas włączona będzie Matka Angelica [katolicka stacja telewizyjna EWTN], aby pomóc mojej matce w skupieniu się na Bogu oraz w trwaniu na modlitwie. W nocy zmienialiśmy się z bratem i bratową, aby modlić się przy mamie na różańcu. Kiedy próbowałam zrozumieć dlaczego mama jest „atakowana”, przypomniałam sobie, jak mi kiedyś opowiadała, że znajoma zabrała ją ze sobą do wróżki...

Podejrzewałam, że mogła nie wyznać tego podczas spowiedzi, dlatego poprosiłam swojego kierownika duchowego, aby jako kapłan udzielił jej pomocy. Przypuszczam, że musiała się wyspowiadać z tego wydarzenia, gdyż od tamtej pory wszelkie ataki ustały. Nawet jej twarz się zmieniła, przyjmując zauważalny wyraz łagodności i słodyczy. Znajomi, którzy ją odwiedzali, mówili, że wydawała się inną osobą.

Muszę w tym miejscu uczynić dygresję. Ludzi, którzy to czytają i którzy kiedykolwiek byli zaangażowani w sprawy związane z wróżbiarstwem, przepowiadaniem przyszłości, magią, czarami czy kartami tarota, zachęcam do odbycia dobrej spowiedzi, ponieważ nigdy nie jesteśmy świadomi tego, z czym igraliśmy ani możliwych konsekwencji tych działań w naszym życiu”.


Jezus położył kres grzechom i skutkom grzechów i przekleństw


Jezu położył kres skutkom grzechów i przekleństw. Każdy może doświadczyć Jego zbawczych owoców męki i zmartwychwstania, ale pod warunkiem, że spełniamy wszystkie warunki, aby do tej odmienionej przez Niego rzeczywistość wchodzić pełną bramą, bo; tylko „On jest bramą” (J 10, 8). Jeśli robimy to tylko połowicznie lub wyrywkowo, nie należy spodziewać się nadzwyczajnych łask uzdrowienia.

Św. Paweł ujął to krótko: „Teraz dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia. Albowiem prawo Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, wyzwoliło Cię spod prawa grzechu i śmierci” (Rz 8, 1-2).

O tym, że po przodkach dziedziczymy złe postępowanie, które możemy wykupić krwią Chrystusa mówił św. Piotr: „Wiecie, że z waszego, odziedziczonego po przodkach, złego postępowania zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako baranka niepokalanego i bez zmazy” (1 P 1, 18-19).


Środki duchowe niwelujące
skutki

grzechów i przekleństw


1) Msza Święta

Jest najwyższą formą modlitwy, bo wtedy w danej sprawie czy osobie, Jezus ofiarowuje się Ojcu Niebieskiemu. Jest to powtórzenie Jego ofiary na Golgocie. Łaski przychodzą wtedy, kiedy dana intencja jest zgodna z wolą Bożą.

2) Sakramenty święte i przebaczenie sobie i bliźnim

Po wejściu na drogę grzechu, nieodzowny jest powrót do sakramentu pokuty i spowiedzi. Spowiedź i wzajemne przebaczenie kruszą grzechy i ich skutki. Obezwładniają złego ducha i zamykają mu wszystkie drogi do ludzkiego serca, wcześniej otwarte grzechem bądź przekleństwami.

3) Modlitwy o przebaczenie grzechów przodków

Ks. James Manjackal, katolicki duchowny z Indii, opisuje przypadek rodziny, w której doszło do trzynastu rozwodów. Bóg wyjawił mu w czasie Mszy św., że to skutek grzesznego życia ich dziadka, który po rozwodzie z żoną prowadził nie tylko rozwiązłe życie, ale też uprawiał czary i uciekał się do praktyk okultystycznych. Unormowanie sytuacji rodzinnej tych osób nastąpiło dopiero po modlitwie o przebaczenie grzechów przodka. Podobnie z małżeństwem, które nie mogło doczekać się wnuków. Osiem lat po modlitwie, w której przeprosili za grzech babci prowadzącej klinikę aborcyjną, cieszyli się już gromadką jedenaściorga wnucząt.

4)Modlitwy uzdrowienia i uwolnienia, egzorcyzmy

Potrzeba modlitwy o uwolnienie zachodzi często. Jej celem jest usunięcie szkodliwego działania złych duchów wywierających od zewnątrz zły wpływ na ciało i psychikę człowieka. Objawami demonicznymi są różne zniewolenia, nerwice, udręki psychiczne, lęki, agresje, rozpacze, myśli natrętne itp., a także różne dolegliwości fizyczne. Trzeba nauczyć się odróżniać je od zwykłych chorób somatycznych i psychicznych, do czego nieraz potrzebna jest pomoc lekarza. Modlitwę o uwolnienie i uzdrowienie może przeprowadzać każdy kapłan, a nawet dobrze przygotowana osoba świecka z ewentualną pomocą zespołu. W wypadku, gdy u danej osoby stwierdzono opętanie diabelskie (szatan wówczas zamieszkuje w ciele człowieka), należy zgłosić się do egzorcysty. Prawdziwe opętanie zdarza się rzadko i wymaga starannego rozeznania wykluczającego zwykłą chorobę, także przy pomocy lekarza.

5) Błogosławieństwo. Błogosławieństwo to życzenie dobra osobie, którą kochamy. Poparte wiarą ma ogromną moc, odwraca przekleństwo. Warto to wypróbować na swoich dzieciach.

6) Różne środki modlitewne i wynagrodzenia

Do środków duchowych niwelujących skutki grzechów i przekleństw należą różne formy modlitwy za zmarłych: Msze i komunie wynagradzające, wypominki , indywidualna modlitwa, wynagradzanie, nabożeństwa przebłagalne, akty pokutne, odpusty, adoracje. Wierzymy, że są one nie tylko aktem przeproszenia Pana Boga za ich popełnione grzechy, ale również mają dla żyjących uzdrawiającą i uwalniającą moc od grzechów i jego skutków.

7) Wola Boża i pokuta wynagradzająca

Każdy grzech, który został popełniony przez ojca lub matkę, powinien; być przez nich wyznany na spowiedzi. Jeżeli to nie nastąpi, skutki ich grzechów przechodzą na ich dzieci, jak niespłacony dług. Po spowiedzi i pokucie Bóg wymazuje grzech i następuje przebaczenie. Ostateczną wyrocznią wszystkich spraw na drodze uzdrowienia i uwolnienia drzew genealogicznych jest wola Boża. Mówią o tym słowa z ewangelii Jana:

Jezus przechodząc obok ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym — on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże».

Krzyż dla Jezusa był spełnieniem woli Ojca, a krzyże dobrego i złego łotra to krzyże konsekwencji grzechu. Nie można więc uciec w zakłamanie mówiące, że grzech nie niesie ze sobą konsekwencji, ale nie można też stwierdzić, że grzech sobie wędruje z pokolenia na pokolenie. Nawet dobry łotr, choć słusznie wisiał na krzyżu, jednak wygrał z przeszłością przez zwrócone oczy na Jezusa.

Kto zaniedbuje sakramenty święte jest w sieciach diabła, bo otwiera mu drogę do jego duszy. Aby więc ocalić od piekła swoje dzieci, Matka nasza – Kościół Święty, ostrzega, że lekceważenie życia sakramentalnego jest grzechem śmiertelnym. Kto te środki zaniedba, to nawet jeżeli jest ochrzczony i uważa się za katolika, będzie narażony na działanie diabła – ojca grzechu i przekleństw!!!

Kapłani posługujący rodzajem modlitwy o uzdrowienie podkreślają często, że nie dziedziczy się grzechu, ale skutki zła i grzechów naszych przodków, jeśli nie były wyznane na spowiedzi i odpokutowane. Należy żyć w łasce uświęcającej, modlić się, nie popełniać grzechów ciężkich, a jak się zdarzy, to iść do spowiedzi. Osoby, które rzadko się spowiadają, na przykład raz do roku, są bardziej narażone na doświadczanie skutków przekleństwa, niż te, które spowiadają się regularnie.


Msze święte – największy kanał łask Bożych

dla zmarłych i żyjących
na drodze

uzdrowienia i uwolnienia drzewa genealogicznego


Zachęcamy bardzo do zamawiania Mszy Świętych w intencjach uzdrowienia międzypokoleniowego. W sytuacjach, gdy w danej rodzinie widać jak na dłoni, że skutki grzechów pokoleniowych rozlewają się po gałęziach danej rodziny, że nie ma szans na ich przecięcie przez spowiedź, ucieczka do zasług męki i zmartwychwstania Chrystusa uobecnionych we Mszach Świętych jest największą szansą na uzdrowienie danego drzewa genealogicznego. Tam gdzie się odbywa ofiara Jezusa, tam pomyłki nie ma i nie może być, ponieważ tam jest Jezus żywy i prawdziwy, który wszystko o nas i naszych przodkach wie. On pragnie zbawienia wszystkich, dlatego na Golgocie nie stawiał żadnych warunków swemu Ojcu, nie wyłączył i nie wyłącza ze swej ofiary nikogo, ponieważ tylko „On jest bramą” (J 10, 8).

Każde drzewo genealogiczne jest w historii zbawienia wielopokoleniową rodziną. Tak Bóg zorganizował świat. W rodzinie ziemskiej powstaje życie, rozwija i zamyka się, aby po śmierci w rodzinie niebieskie trwa ono dalej w wieczności z Bogiem, jeśli w niego wierzyliśmy. O tym, że istnieje ścisły związek między żywymi a zmarłymi świadczy choćby świadectwo mistyczki Cataliny Rivas. Gdy umierała jej matka w widzeniu widziała, jak do niej /po nią/ przyszli jej bliscy. Oto ten fragment jej opisu:

„W wizji, którą otrzymałam, zauważyłam, że po lewej stronie mamy, za miejscem gdzie byliśmy my, zaczęła pojawiać się następna grupa ludzi, a między nimi rozpoznałam sylwetkę swego ojca, moją babcię, ciotkę, która za życia mieszkała z nami i innych ludzi, których twarzy nie widziałam dokładnie. Byłam oczarowana tym widokiem, jednocześnie starałam się jednak skupić swą uwagę na mamie”.

Nieustannie więc tworzymy jedną rodzinę na dwóch poziomach, ziemskim i niebieskim. Z tego względu ten plan istnienia ludzkości oparty na rodzinie jest w obecnych czasach szczególnie atakowany przez szatana. Istnieje więc wielka potrzeba modlitw i Mszy Świętych za drzewa genealogiczne. Módlmy się za cały Kościół Boży, aby Jezus nie był zamykany w ciemnicy, ale w każdej sytuacji był „wyprowadzany” przez kapłanów na Golgotę, gdy wierni proszą o ratunek dla ich rodzin.

Ze Starego Testamentu płynie przykład troski Judy o zbawienie jego poległych żołnierzy, wywołanej tym, że zauważył przy nich przedmioty poświęcone bóstwom. Prawo Żydom takich praktyk surowo zabraniało. Co wtedy zrobił?

Uczyniwszy zaś składkę pomiędzy ludźmi, posłał do Jerozolimy około dwu tysięcy* srebrnych drachm, aby złożono ofiarę za grzech. Bardzo pięknie i szlachetnie uczynił, myślał bowiem o zmartwychwstaniu./ 2 Mch 12,43-45/.

Dodajmy jeszcze co pisał Kościół w Efe­zie o wadze Mszy Świętej: Jeżeli bowiem często wspólnie się spotykacie, chyli się do upadku potęga Szatana, a wasza zgodność w wierze niszczy jego zgubne dzieło.

U św. Faustyny w Dzienniczku dowiadujemy się, natomiast, żeWielka tajemnica się dokonuje w czasie Mszy”/914/.


Co Bóg mówi o „grzechach pokoleniowych”

teraz?


Cytujemy fragment homilii Ojca Świętego z roku 2000, która umacnia nas w przekonaniu, że nasze rozważania prowadzimy we właściwym kierunku.

Spotykamy się bowiem z dokumentem Międzynarodowej Komisji Teologicznej , która potwierdza, że choć nie ponosimy osobistej odpowiedzialności”, to „dźwigamy ciężar błędów i win tych, którzy byli przed nami. Uznanie błędów przeszłości pozwala uwrażliwić nasze sumienia na współczesne uchybienia, otwierając przed każdym z nas drogę nawrócenia”/ / INCARNATIONIS MYSTERIUM, 11)/.

Jan Paweł II
PRZEBACZAMY I PROSIMY O PRZEBACZENIE
Fragment homilii Ojca Świętego wygłoszonej w Bazylice św. Piotra 12.03.2000 (Rok 2000 Wielki Jubileusz).


/.../ 3. „W obliczu Chrystusa, który z miłości wziął na swoje barki nasze winy, zostajemy wszyscy wezwani do głębokiego rachunku sumienia. Jednym z charakterystycznych elementów Wielkiego Jubileuszu jest to, co określiłem jako «oczyszczenie pamięci» (bulla Incarnationis mysterium, 11). Jako Następca Piotra wezwałem, «aby w tym Roku miłosierdzia, Kościół umocniony świętością, którą otrzymał od swego Pana, uklęknął przed obliczem Boga i błagał o przebaczenie za dawne i obecne grzechy swoich dzieci» (tamże). Uznałem, że dzień dzisiejszy, I Niedziela Wielkiego Postu, jest sprzyjającą sposobnością, aby Kościół, zgromadzony duchowo wokół Następcy Piotra, prosił Boga o przebaczenie za winy wszystkich wierzących. Przebaczamy i prosimy o przebaczenie!

To wezwanie skłoniło wspólnotę kościelną do głębokiej i owocnej refleksji, która doprowadziła w ostatnich dniach do publikacji dokumentu Międzynarodowej Komisji Teologicznej pod tytułem: . Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do opracowania tego tekstu. Jest on bardzo przydatny jako pomoc w prawidłowym zrozumieniu i przedstawieniu autentycznej prośby o przebaczenie, opartej na obiektywnej odpowiedzialności, która jest wspólna wszystkim chrześcijanom jako członkom mistycznego ciała i skłania współczesnych wierzących do uznania- obok win własnych - także win dawnych chrześcijan, w świetle wiedzy uzyskanej dzięki wnikliwemu rozeznaniu historycznemu i teologicznemu.

Istotnie, <<Ze względu na więź, która w ciele mistycznym łączy nas z innymi, my wszyscy,
choć nie ponosimy osobistej odpowiedzialności
i nie pragniemy zastępować sądu Boga, który sam tylko zna ludzkie serca,

dźwigamy ciężar błędów i win tych, którzybyli przed nami
>>
/
INCARNATIONIS MYSTERIUM, 11)/.

Uznanie błędów przeszłości pozwala
uwrażliwić nasze sumienia na współczesne uchybienia, otwierając przed każdym z nas drogę nawrócenia”.

Akty dokonane przez Papieża i akty, o które prosi, w odniesieniu do win przeszłości nabierają wartości wzorcowej i profetycznej zarówno dla religii, rządów i narodów, jak również dla Kościoła katolickiego i dla każdego człowieka.

Jezusa zapowiedział Apostołom, że wiele ma im do powiedzenia, ale tego nie są w stanie wszystkiego od razu zrozumieć. Zapowiedział, że przez działanie Ducha Świętego będą zaznajamiani z „rzeczami przyszłymi”. Bóg podobnie jak w Starym Testamencie, wysyła i dziś swoich proroków z bieżącym uzupełniającym słowem, dotyczącym również tematu „Uzdrowień międzypokoleniowych w rodzinie.


Modlitwa złamania przekleństw

Stoję w obecności Trójcy Świętej (Ojca, Syna i Ducha Świętego) i przez moc Krwi Naszego Pana Jezusa Chrystusa, łamię, gromię, deptam, unicestwiam i unieważniam i anuluję z mojego fizycznego, psychologicznego, biologicznego i duchowego bytu, wszelkie przekleństwo, które zostało rzucone na mnie, na moją rodzinę i rodzinne drzewo genealogiczne, przez jakąkolwiek osobę, spokrewnionego czy przodka poprzez okultyzm czy spirytualizm.

Przez moc Przenajdroższej Krwi Pana Naszego Jezusa Chrystusa i za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny, św Michała, św. Gabriela i św Rafała, łamię i unieważniam wszelką klątwę, bez względu na jej charakter, w imię Pana Naszego Jezusa Chrystusa. Amen (powtórzyć modlitwę 3 razy).

Wasza Matka, Maria Róża Mistyczna. Rozpowszechniajcie Moje przekazy, dzieci Mojego Serca.

Z http://www.mensajesdelbuenpastorenoc.org/mensajesrecientes.html


/Do N.... 13 maja 2019r./

„A ponieważ ważne jest to i ma ogromne znaczenie, bo wy te znamiona macie je na sobie i w sobie. I są tam zakodowane i to odczuwacie i czujecie tę blokadę, a nie wiecie co to takiego. I teraz macie pretensje do Boga iż wam się nic nie udaje, a wiele rzeczy, które w swoim życiu chcecie realizować wam to nie wychodzi ani dla dobra ciała, ani dla dobra duszy. I nie wiecie dlaczego tak się dzieje. A to są klątwy waszych pokoleń i przodków, które na was teraz ciążą i wy odczuwacie to na sobie, tą duchową czarcią blokadę, która musi być zdemaskowana, zerwana, podeptana".





Świadectwa

XX. /Z Internetu/
Na mojej rodzinie ciąży grzech międzypokoleniowy. Babcia dokonała aborcji, a moją mamę wychowała w przekonaniu, że to nic złego. Za jej namową również moja mama dokonała dwóch aborcji. Szukając po tym ukojenia, zwracała się do bioenergoterapeutów,mistrzów Reiki, radiestetów, poddawała się akupunkturze......

XX.
Dzięki m.in. jednemu z wykładów księdza Glassa obejrzanych na youtube zerwałam z dziesięcioletnimi powiązaniami z okultyzmem (z resztą nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że to w czym uczestniczę jest właśnie okultyzmem. A zabrnęłam w to bardzo głęboko). Za jego sugestią odmówiłam nowennę pompejańską w intencji zerwania z tymi zniewoleniami i moje życie zupełnie się odmieniło. Przylgnęłam do Pana Jezusa i kościoła. Spotkała mnie łaska uwolnienia od zranień w sferze związków. Wcześniej nie możliwe było dla mnie zbudowanie normalnej relacji z mężczyzną , Pan Jezus jednak uzdrowił tą sferę mojego życia. Odbywało się to podczas adoracji sakramentu. Tonęłam we łzach a Pan Jezus uzdrawiał moje zranienia.

Po pół roku od nawrócenia, pod koniec odmawiania kolejnej nowenny pompejańskiej w intencji zbudowania dobrego związku poznałam niesamowicie wartościowego mężczyznę, bardzo mocno utwierdzonego w wierze. Po trzech tygodniach znajomości po powrocie z Medjugorie oświadczył mi się. Za pół roku pobieramy się. Jest on moim przewodnikiem na ścieżce wiary.

Na początku naszej znajomości, jeszcze przed oświadczynami, gdy jeszcze nie byłam pewna swoich uczuć, otworzyłam podczas modlitwy w tej intencji Pismo Święte i mój wzrok padł na nagłówek "Plan poślubienia Sary przez Tobiasza"- księga Tobita 6,10. Ten fragment Pisma Świętego jest kwintesencją tego czego doświadczałam. To niesamowite jak Pan się o nas troszczy, gdy wkraczamy na jego ścieżki. Dziękuję księdzu Glassowi za jego konferencje, bardzo przemówiły do mojego zaciemnionego umysłu.


XX.
Ja miałam przeprowadzoną modlitwę przebaczenia według o. De Grandisa, zasugerował to mój spowiednik i to on ją przeprowadził. Wiele się po niej zmieniło. Owoce jej w moim życiu są niewątpliwie owocami Ducha Świętego. Wiele ziemskich ciążących mi relacji po niej uległo uspokojeniu i naprawieniu, więc ja mogę mówić na własnym przykładzie, że owoce są dobre. A warto wspomnieć, że jestem osobą bardzo racjonalną w swojej wierze. Odnowa mnie nie pociąga, grzebanie w emocjach też nie. I nie uważam, że ta modlitwa jest lekarstwem na wszystko i że każdy ją musi mieć. Ja zaufałam mojemu spowiednikowi i uważam, że to była dobra decyzja.


Głos Małego Rycerza Nr 17(1/2015) styczeń-luty-marzec2015

Świadectwo uwolnienia Rycerki Marii: Ksiądz polecił mi post o chlebie i wodzie (w piątek), twierdząc, że ów post będzie uwalniający.

Pragnę dać świadectwo uwolnienia, jakiego zaznałam w dniu święta Najświętszego Serca Pana Jezusa. Od kilku lat staram się coraz bliżej powrócić do dawnej więzi z Panem Jezusem. Uleczyć swoje rany i najbliższych, zaznać uzdrowienia i uwolnienia dla nas. Jest to ogromnie trudne i skomplikowane. Postanowiłam odkryć, co blokuje mnie na tej drodze, ponieważ od lat wydawało mi się, że idę drogą miłości, modlitwy, drogą sakramentalną, często wielbiąc Pana w czasie adoracji.

Wiele czytałam, uczestniczyłam w rekolekcjach, byłam na mszach św. o uzdrowienie. Prosiłam nawet osobę świecką znaną z tego, że ma dary duchowe o radę. Pewnego razu powiedziała mi rzecz straszną. Powiedziała, że mam w sobie ogromną siłę zła, ale tak bardzo ukrytą, że trzeba by było sztabu egzorcystów, by ją odkryli i mi pomogli. Byłam przerażona i załamana. Charyzmatyczny ksiądz powiedział mi, że to wierutna bzdura, bo nie mogłabym dobrze czynić i że on zadowolony jest z mojego stanu duchowego.

Czułam jednak, że coś w tym jest. Odczuwałam zbyt wiele załamań psychicznych a raz nawet słysząc bardzo przeklinającą osobę z mojej rodziny, poczułam w sercu nienawiść. Gdy stany załamania psychicznego i duchowego nasiliły się bardzo, znów zadzwoniłam do przyjaciela, który modli się za moją rodzinę i już raz dzięki jego szczeremu zaangażowaniu w chęć niesienia mi pomocy, zostałam uwolniona od ducha rozpaczy. Tym razem wskazał mi księdza egzorcystę i prawie nakłonił do spowiedzi, bo już nie bardzo wierzyłam, że ktoś może mi pomóc. Dzięki Bogu posłuchałam go.

W czasie spowiedzi ów kapłan spytał mnie czy nie miałam jakiś pretensji do Pana Boga. No cóż, tyle ile mam lat, a mam ich sporo bardzo cierpiałam i nie zawsze je przyjmowałam. Były żale, bunty. No to są najcięższe z grzechów–skomentował i zaraz się ich wyrzekłam. Po powrocie do domu zaczęły się ze mną dziać rzeczy dziwne: jakieś napięcia nerwowe, zaburzenia równowagi.

Nie mogłam wykonywać codziennych czynności ani się sobą zająć. Padłam, więc do modlitwy krzyżem, która stała się moją ulubioną modlitwą pokutną i przepraszałam Pana Boga za bunt przeciw Jego postanowieniom. Raptem poczułam nieprawdopodobne żale do Pana Jezusa, przypomniały mi się wszystkie traumy życiowe, nieszczęścia... coś zupełnie obcego wołało we mnie w stronę krzyża -"Nienawidzę Cię, wykończyłeś mnie". Zrozumiałam, że coś się ujawniło, całkiem mi obcego, więc znów zaczęłam przepraszać za ducha buntu, nienawiści i prosić o uwolnienie.

Wkrótce wszystko się uspokoiło, ale mój stan psychofizyczny i duchowy był krytyczny. Ponownie stanęłam w kolejce do spowiednika i opowiedziałam mu, co się stało. Tym razem więcej powiedziałam o tym , jak kilkanaście lat temu w naszym domu pojawił się satanista i stał się prawie jego domownikiem. Razem z córką otwarłyśmy się na jego trudne sprawy, na które się skarżył i otoczyłyśmy go opieką. Wkrótce nasz dom stał się piekłem, a my obie do tej pory nie możemy dojść do siebie zarówno fizycznie jak i psychicznie.

Dowiedziałam się, że „to coś” przeszło od niego, bo nie koniecznie musi dojść do współżycia, by tak się stało, wystarczy otwartość serca. Przez te lata codziennie mogłyśmy być ofiarowywane złemu. Ksiądz polecił mi post o chlebie i wodzie w piątek twierdząc, że ów post będzie uwalniający. Wreszcie dostałam pozwolenie na post o chlebie i wodzie. Kiedyś inny spowiednik zabronił mi takiego postu, ze względu na stan zdrowia i bóle głowy a następni spowiednicy mimo usilnych moich próśb nie chcieli zezwolić na post.

Zezwalali tylko na post od telewizji, komputera, słodyczy itp. Jeden nawet przestrzegał, że taki post może się skończyć tragicznie... W drugi dzień po spowiedzi był piątek –pierwszy piątek miesiąca, uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa... Dość długo adorowałam Króla Miłosierdzia w Najświętszym Sakramencie w kościele Matki Bożej Łaskawej, oczekując na córkę, która w międzyczasie odbywała spowiedź generalną w tej świątyni.

Było mi trudno się skupić, więc tylko powtarzałam Panu, że do Niego należę i nikt nie mógł oddać i ofiarować ani mnie ani córki złemu duchowi... Przypominałam akty oddania się Panu [Bogu], zapewniając, że moje Serce jest Jego i przepraszając za nieuporządkowane uczucia. W pewnym momencie odkaszlnęłam i było po wszystkim!!! Był piątek, a ja byłam na poście o chlebie i wodzie i tak jak zapewniał spowiednik –był to post uwalniający!!! Nie pozwalajmy się odwieść od postu, bo niektóre duchy można przepędzić tylko [modlitwą] i postem –tak jak powiedział Zbawiciel do swoich uczniów. Chwała Ci Chryste, nasz ukochany Oswobodzicielu.


Miłujcie się 1/2012/Uzdrowienie międzypokoleniowe

/skrót/
Małżeństwo się rozeszło. Ona bardzo się modliła. Ks.spowiednik kazał zamówić 30 Mszy św. w intencji uzdrowienia międzypokoleniowego w rodzinie męża- dziadek męża zostawił swoją żonę- wiele lat przeżył w związki niesakramentalnym z inną kobietą /. Małżeństwo się zeszło/.

Świadectwo w całości

Wszystko to, co wydarzyło się w moim życiu i w moim małżeństwie, jest dowodem na to, że Pan Bóg jest Bogiem pełnym miłości, Bogiem wiernym, że wszystko jest dla Niego możliwe, że to On wybiera czas i miejsce, że słowa Jezusa „Otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie” (Mt 21,22), są wiecznie żywe!

Gdy parę lat temu, ponie całych trzech latach małżeństwa i10 latach znajomości, mój mąż powiedział, że już mnie nie kocha, że się wypalił w tym związku, cały mój świat runął. Te słowa i wynikające z nich późniejsze zachowania mojego męża: jego wyprowadzka, nowy kawalerski styl życia, przyniosły mi tyle cierpienia, ile nigdy wcześniej nie zaznałam. Przylgnęłam wówczas do Boga jak do„ostatniej deski ratunku”.

Od początku chciałam ratować nasze małżeństwo. Wierzyłam, że jeśli będę się intensywnie modlić o nawrócenie swego męża, to on szybko do mnie wróci. Jednak Pan Bóg działał inaczej, niż tego oczekiwałam. Ten Boży plan był dla mnie szkołą zaufania do Boga, który jest wierny przymierzu małżonków i działa, pomimo tego, że nie widać jeszcze efektów. Szkołą cierpliwości w czekaniu na owoce i cieszenia się z życia takiego, jakie ono jest w danej chwili. Szkołą prawdziwej miłości do męża, który krzywdzi, i szkołą wiary, która „góry przenosi”.

Pan Bóg przez ten wielki kryzys w naszym małżeństwie upomniał się o mnie samą. Chciał, abym z Jego pomocą uporządkowała swoje życie duchowe i emocjonalne. Chciał, abym Jego postawiła na pierwszym miejscu. Byłam katoliczką, która co tydzień chodziła do kościoła, ale moja relacja z Panem Bogiem była letnia. Pewnych prawd głoszonych przez Kościół nie przyjmowałam, bo uważałam, że ja sama wiem najlepiej, co jest dla mnie dobre.

Przeżyłam rzeczywiste nawrócenie. Pan Bóg postawił na mojej drodze wspaniałego spowiednika, u którego odbyłam spowiedź z całego życia. Po tej spowiedzi, w czasie której w końcu wyznałam Panu Bogu wszystko, co On przecież od dawna wiedział, poczułam się, jakbym dostała nowe życie. Byłam wolna i szczęśliwa. Zaczęłam pogłębiać swoje życie duchowe. Rozpoczęłam również indywidualną psychoterapię, dzięki której poznałam lepiej siebie, przepracowałam trudne wydarzenia ze swego dzieciństwa i zaczęłam pracę nad wadami swojego charakteru, które w znaczny sposób doprowadziły do kryzysu w moim małżeństwie i uniemożliwiały mojemu mężowi bycie szczęśliwym w takim związku.

Powoli zaczęłam dostrzegać to, że w żaden znaczący sposób nie mam już wpływu na życie męża, że jego serce może przemienić tylko Pan Bóg. Zaczęłam uczyć się żyć swoim życiem, o męża walczyłam jedynie modlitwą i regularnym postem. W sercu od samego początku miałam pewność, że Pan Bóg jest ze mną w tym trudnym małżeństwie, że chce, abyśmy ja i mój mąż byli razem, że uzdrowi nasze małżeństwo we właściwym czasie. Musiałam jedynie (lub aż) zaufać Mu bezgranicznie i współpracować z Nim.

Od samego początku przylgnęłam do słów Jezusa „Wszystko o co prosicie w modlitwie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie”. Uwierzyłam w nie bezgranicznie, jak dziecko. Modliłam się nimi, wyznawałam je na głos. Ta wiara, że słowa te są prawdziwe i że ja oraz mój mąż będziemy kiedyś razem, została wyryta w moim sercu.

Żyłam swoim życiem, angażowałam się we wspólnotę Sychar, przystąpiłam do Ruchu Wiernych Serc, a w sercu zawsze nosiłam mojego męża. Ofiarowywałam regularnie w jego intencji Msze święte, odmówiłam dwa razy Nowennę pompejańską, wysyłałam co kilka miesięcy prośby o modlitwę do kilkudziesięciu zakonów w Polsce…

Czas płynął… Przeciwko temu czasowi niejednokrotnie się buntowałam. Byłam młoda, miałam satysfakcjonującą pracę i nie chciałam żyć sama. Różni znajomi mówili: „Dziewczyno, co ty robisz, marnujesz sobie życie, znajdź sobie kogoś”... Czasami w moim sercu pojawiało się pytanie, czy jednak nie mają racji... Jednak na modlitwie odzyskiwałam pokój w sercu i nabierałam przeświadczenia, że tylko z mężem mogę być naprawdę szczęśliwa, gdyż to sam Chrystus nas ze sobą zjednoczył nierozerwalnymi więzami w sakramencie małżeństwa.

Zanim zaczęło być lepiej między nami, wszystko sięgnęło dna... Mąż zaczął spotykać się z inną kobietą, potem zamieszkał z nią. Ze mną chciał utrzymywać relacje koleżeńskie. Powiedziałam mu wtedy, że nigdy nie będę jego koleżanką, bo jestem i zawsze będę jego żoną, i zerwałam z nim kontakt. Gdy już przyjęłam i w pewien sposób przeżyłam cierpienie wynikające z tego, że mój mąż jest z inną kobietą, poczułam wezwanie do intensywnej modlitwy w jego intencji.

Jednocześnie za radą mojego stałego spowiednika zamówiłam Msze święte w intencji uzdrowienia międzypokoleniowego w rodzinie męża (dziadek męża zostawił jego babcię, a swoją żonę i przez wiele lat żył w związku niesakramentalnym z inną kobietą).

W czasie trwania tych 30 mszy świętych mąż zerwał związek z kobietą, z którą był, i wyprowadził się z jej mieszkania. Później powiedział mi, że im dłużej był z nią, tym mniej był szczęśliwy, im dłużej był z nią, tym częściej myślał o mnie… Pan Bóg powoli, szanując wolę mojego męża, kierował nas ku sobie. Zaczęliśmy się spotykać, poznawać na nowo. Dopiero po roku, po poważnej i długiej rozmowie, ponownie zamieszkaliśmy razem. Rozpoczęliśmy także terapię małżeńską.

Kilka miesięcy później pojechaliśmy na rekolekcje dla małżeństw z o. Jamesem Manjackalem. W czasie tych rekolekcji Pan Bóg dotknął ponownie serca mojego męża. Mąż przystąpił do sakramentu pokuty po kilku latach przerwy.

Po wyspowiadaniu się przeprosił mnie za wszystko, co zrobił, oraz podziękował mi za to, że na niego czekałam, powiedział też, że mnie kocha i że tak naprawdę nigdy nie przestał mnie kochać.

W czasie tych rekolekcji, które były wielkim darem Boga dla nas, odnowiliśmy nasze przyrzeczenia małżeńskie. Stało się to dokładnie w wigilię naszej siódmej rocznicy ślubu.

Dziękuję Panu Bogu za to, że przygarnął mnie z miłością wówczas, gdy opuścił mnie mój mąż, że prowadził mnie za rękę, niósł mnie, gdy ja nie miałam siły już iść dalej, że mnie pocieszał i że wspierał mnie przez te prawie trzy lata, gdy byłam sama. Dziękuję za doświadczenie Jego Ojcowskiej Miłości wobec mnie jako swojego ukochanego dziecka w czasie rekolekcji na górze Tabor w Ziemi Świętej.

Dziękuję, że postawił na mojej drodze kilku wspaniałych kapłanów, którzy razem ze mną niezachwianie wierzyli w powrót mego męża, że działał w moim życiu przez wspaniałych przyjaciół, których poznałam we wspólnocie Sychar i na rekolekcjach Ruchu Wiernych Serc. Dziękuję Panu Bogu za Jego wyrozumiałość dla mojego pojawiającego się buntu wobec czekania na męża, za Jego znaki dla mnie, że idę w dobrym kierunku. A znaków tych potrzebowałam jak tlenu – i było ich naprawdę wiele. Dziękuję za wszystko, czego On, Bóg Rzeczy Niemożliwych, dokonał i dokonuje w moim życiu, w życiu mojego męża i w naszym małżeństwie.

Choć wiele gór za nami i przed nami, to idziemy razem, a z nami idzie Pan Bóg, i ta wspólna droga jest piękna. Życie małżeńskie przypomina trudną wspinaczkę na Mount Everest. Ale przecież im wyższa góra, tym piękniejsze widoki. Wiele miesięcy temu, gdy byłam sama, w czasie modlitwy po Komunii św. usłyszałam w swoim sercu głos mówiący, że ja i mój mąż będziemy mieli dzieci. Uderzyły mnie te słowa i choć dla wielu mogłyby wydawać się absurdalne, ja uwierzyłam w nie i przyjęłam je jako zapowiedź tego, co się kiedyś wydarzy.


„Nasze sprzątanie” po pokoleniach – 33 Mszy

Świętych!


Świadectwo

Moim drzewem genealogicznym zajmowałem się od dawna, zgodnie ze słowami ze Starego Testamentu /Pwt 32,7/: „Na dawne dni sobie wspomnij. Rozważajcie lata poprzednich pokoleń. Zapytaj ojca, by ci oznajmił, i twoich starców, niech ci powiedzą”.

Przy wielkiej pomocy mojego taty, opisałem onego czasu 7 pokoleń i dzięki temu poznałem wiele szczegółów – różnych, czyli dobrych i złych. Mój dziadek miał po I-szej żonie 4-ro dzieci, owdowiał i poślubił moją babcię z którą miał 8-ro dzieci. Podzielić majątek nie było łatwo. Niesprawiedliwość wdarła się na całego. Jej skutki, szczególnie widać było w I-szych dzieciach dziadka i ich następcach. Moje pokolenie wywiodło się z II-gich dzieci dziadka i anomalii rodzinnych było znacznie mniej, ale przykazania też były łamane.

To było znaczące, że wiara w Chrystusa była zachowana nawet w odległych gałęziach rodzinnych. Być może, że to zadecydowało, że Bóg dał odpowiedni czas i chęć działania, aby zająć się duchowym oczyszczaniem mojego drzewa rodzinnego. Najpierw było „Uzdrowienie międzypokoleniowe” według o. Grandisa.

Codziennie według książki przez 30 dni robiłem znany i domniemany rachunek sumienia w moim drzewie do 15- go pokolenia. Bardzo czułem bliskość moich przodków i wcale to nie było gdzieś daleko. Przekazywana przez nich wiara z pokolenia na pokolenie dawała przecież przekonanie, że Oni tam są, nie zginęli. Za to, że dali nam życie i wiarę, należało więc pomyśleć co mogło być u nich jeszcze do odpokutowania, jakie skutki ich grzechów zadomowiły się w „ drzewie” i nie uleczone wywierają nadal na nas wpływ. Niebo pomagało nam wytrwać na tej drodze leczenia ran pokoleniowych, także poprzez sny. Kilka z nich nie było przypadkowych.

Sen I-Widzę człowieka z dawnych czasów, który stoi boso nad rzeką- włosy obcięte równo na wysokości szyi, kalesony jako spodnie do kostek. W dali 2 duże stogi zboża-słomy/ dawny sposób zbierania plonów /. Przestrzeń między mężczyzną a stogami niezbyt wyraźna-powietrze zamrożone lodowym szronem.

Zrozumiałem wyraźnie, że uzdrowienie się zaczęło i to od czasów bardzo odległych, „zamrożonych” dotąd.

Sen II- córki, oto jej opis: Stary dom z XIX wieku, wąskie okna, wokół nich bardzo dużo kurzu, dziwię się, że się tyle nazbierało przez lata- grube warstwy. Mama się zabrała do sprzątania i wysprzątała. Pomagają jej dzieci małe, młodzież. Ale są jeszcze w tym domu jakby pokoje jeszcze nieodkryte, jeden jakby kotłownia, zupełnie ciemny. Dzieci biegają po tych pokojach.

Sen III- drugiej córki: Stary Kościół w miejscowości T......., jest remontowany. Córka chce pokazać swojej mamie starą deskę, ale nigdzie nie ma starej deski, kościół remontują, są założone legary”.

Sen IV- mojej żony. Żona odmawiała modlitwy za swoje drzewo ze strony ojca i matki do 15-go pokolenia. Po dwóch tygodniach przerwała z powodu nawału pracy, jak to bywa nie raz w domu w kilku osobowej rodzinie. Zaraz miała sen: Obraz I- Jest robione sprzątanie u jej stryjny, która mieszkała naprzeciw jej domu rodzinnego. /Stryjna z mężem nie mieli przy ślubie błogosławieństwa rodziców męża - sprzeciwiali się temu związkowi, mieszkali w żydowskim mieszkaniu, które 3 razy ktoś podpalał. W końcu zostawili to ciągłe odbudowywanie i mieszkali oddzielnie, ona u swojej matki, a on u swojej/.

Obraz II: Żona ma posprzątać w ogródku przed swoim domem. Nie wie czy się wyrobi bo mało czasu, ale musi to zrobić, bo to jest na froncie.

Obraz III:Trzeba posprzątać jeszcze w domu u babki, naprzeciwko jej domu......tam jest ciemno.

Po tych snach, żona zdecydowanie znalazła czas i odmówiła potem do końca modlitwy uzdrowienia międzypokoleniowego. Zdobyliśmy przekonanie, że Niebo czeka na modlitwy tego rodzaju, bo do „sprzątania” jest wiele miejsc. Co do tego nie mamy żadnych wątpliwości, zostało to przekazane w obrazach i symbolach. W dalszych latach zamawialiśmy dużo mszy pojedynczych za naszych zmarłych.

Przyszedł też czas, że zeszli z tego świata moi najbliżsi, tj. brat, tata, mama. Były za nich zamówione gregorianki. Tak samo było po stronie mojej żony. Też były potwierdzenia z Nieba rejestracji tych wielkich zdarzeń. Np. na 5 dni przed zakończeniem gregorianki za brata mam sen:

Jest umywalka, a nad nią wisi sweter brata, który jest prany, wisi już równiutko nad umywalką, spływa z niego woda z pianą. Żadna kropla nie spada poza umywalkę. Patrzę od góry na sweter, jest czysty, czuję zadowolenie. Wzrokiem przelatuję coraz niżej i przy końcu widzę, że końcowa część jest niedoprana. Smucę się, że nie wszystko się wyprało. Do końca zostało jeszcze 5 Mszy Świętych.

Słów kilka jeszcze o tej intencji za brata. Precyzując, była to gregorianka zbiorowa, za brata, bratową i rodzinę po mojej mamie. Jak Bóg to realizował? W miesiąc po gregoriance we śnie zobaczyłem młodego człowieka z „wąsikiem”. Wtedy nie rozpoznałem , co to za osoba. Gdy przypadkiem później oglądałem w domu zdjęcia, zwróciłem uwagę na małe zdjęcie mojego dziadka ze strony mamy z charakterystycznym „wąsikiem”. Teraz od razu rozpoznałem, że tamten młodzieniec ze snu, to właśnie mój dziadek. Był to pierwszy „sygnał” od dziadka po 56 latach jego nieobecności w naszych duchowych „relacjach”!

W 3 lata później, mówi do mnie, wręcz żądał we śnie: „Daj mi chleba”. Zrozumiałem, że potrzebuje modlitwy, Mszy i Komunii Świętej. W dziadka miejscowości były dwa Kościoły: „rzymski” i „narodowy”. Należał do tego drugiego. W miarę możliwości otaczaliśmy jego całą jego zmarłą rodzinę darami duchowymi. W rok po jego wołaniu o „chleb”, miałem następujący sen:

We śnie spotykam całą nieznaną rodzinę mojej mamy. Byli na przyjęciu, jedli przy stole razem z mamą. Nikogo nie znałem. Ono mnie znali, a ja ich nie. Podchodzę, mówię „dzień dobry”. Powiedzcie coś o sobie, bo nie znam was. Byli i starsi z brodą i młodzi.

Koniec snu. Tak to Bóg obrazowo potwierdził karmienie dusz przy stole z tamtej strony życia przez żyjących jeszcze na ziemi.

Wspomnę jeszcze o trzecim etapie doświadczeń duchowych związanych z 33 Mszami Świętymi zamawianymi w mojej rodzinie.

Przyszedł też czas, że dzieci wyrosły ze swego wieku i pozakładały swoje rodziny. Przybyły więc do rodzin nowe nawyki, zachowania i naleciałości świeckie i duchowe. Jedne są bardzo dobre, a drugie trudne do zaakceptowania. Do drzew genealogicznych wpłynęły bagaże różnych skutków grzechowych z poprzednich pokoleń. Jak więc to rozeznać?

Bóg przychodzi z pomocą gdy człowiek się do Niego zwraca o pomoc. Czytam Orędzie Dobrego pasterza do Enocha z 25 styczeń 2015r, czytam doświadczenia duchowe z duszami czyśćcowymi Alicji M.M. od Apokalipsy, czytam list JPII z12.03.2000 o tym, że << choć nie ponosimy osobistej odpowiedzialności i nie pragniemy zastępować sądu Boga, który sam tylko zna ludzkie serca, dźwigamy ciężar błędów i win tych, którzy byli przed nami>> i rozjaśnia się sprawa.

Rozeznaję z orędzi Alicji M.M. że są to Czasy Ostanie, że Bóg kończy czas „wypłacania za konsekwencje grzechów dziedzicznych”.

Owocem rozmyślań nad moją rozszerzoną rodziną były zamówione Msze Święte- dwie oddzielne tury 33Mszy Świętych za poszczególne trudne gałęzie w naszym drzewie /rodzinie /.

Przy pierwszej miałem sen, że „na działce ścieliśmy leciutkim ruchem duże drzewo- klon”. Jednoznacznie zrozumiałem, że dokonało się przecięcie konsekwencji grzechów dziedzicznych w podanej rodzinie.

Przy drugiej turze, we śnie otrzymałem obraz: „Rozbierane są mury budynku murowanego”. Zrozumiałem podobnie, że Bóg działa i rozmontowuje stare skutki murów grzechowych.

Zachowuję przekonanie, że po 33 Mszach Świętych mam nadal pilnie strzec się grzechów, aby nie wpaść w nowe dołki wykopane przez świat złych duchów. Żyję nadzieją i widzę wielkie łaski Boże płynące na poszczególne gałęzie naszego drzewa: zgoda, wzajemna pomoc, wszyscy z szerokiej 14-osobowej rodziny z wyjątkiem dwóch osób uczęszczają na Msze Święte i do Komunii Świętej. Młode pokolenie jest również wychowywane w tym duchu. Jak na razie -Bóg ochrania nas od chorób rakowych i „znikła” gdzieś jedna choroba co plątała się przez kilkanaście lat. Rozwiązała się też pomyślnie pewna bardzo trudna sprawa decyzyjna. Ciągnęła się ona kilka lat i wreszcie zapadła pomyślna decyzja osobowa.

Z intencji 33 Mszy Świętych korzystają dwie strony drzewa genealogicznego, tj zmarli i żyjący tworzący rodzinną więź poprzez ciało mistyczne Jezusa. Z przekonaniem piszę, że jeśli macie Państwo problemy nie do rozwiązania na sposób ludzki, to zamawiajcie 33 Mszy Świętych ku czci 33 lat życia Jezusa Chrystusa na tym świecie, prosząc Ojca Niebieskiego o uzdrowienie i uwolnienie drzewa genealogicznego w danej rodzinie.

Bóg przyjdzie z miłosierdziem dla zmarłych i błogosławieństwem dla żyjących. Jeśli ktoś nie jest w stanie zamówić tyle Mszy, niech modli się modlitwami, a także prosi podczas Przeistoczenia we Mszy Świętej „O uzdrowienie i uwolnienie swojego drzewa genealogicznego”. Bóg pozwala niektórym duszom czyśćcowym ukazać się w różny sposób osobom żyjącym na ziemi. Jeśli tak się dzieje to albo dusza przestrzega nas, albo prosi o pomoc i zachęca do modlitwy. Jeśli dusza „pracuje”, „nie ma czasu”, „jest głodna”, „źle wygląda” itp. to na pewno znaczy to, że pokutuje w czyśćcu i potrzebuje pomocy z ziemi. W rozmowach rodzinnych nie należy wracać do starych spornych spraw, gdyż znaczy to, że nie przebaczyliśmy do końca danej osobie. Dlatego poleca się, aby o zmarłych nie mówić źle.

Przy każdej intencji i modlitwie możemy dodawać „i za dusze czyśćcowe”. Ważne jest, aby dając na msze za innych, zamówić jedną mszę tylko i wyłącznie na siebie, aby zaznaczyć, że szczerze zapragniemy ofiary Jezusa dla swego zbawienia. Kiedyś, mistyczka z DM Alicja M.M. zamawiała w Mogile różne intencje. Usłyszała głos: „Daj za siebie na Mszę Świętą”/ wielkie łaski od razu/.

Bóg na uzdrawianie pokoleń potrzebuje naszej cierpliwości. Czasami jest potrzebny na to krótki czas, a czasami trwa to dłużej, tak jak tego pragnie wola Boża. Na pewno uleczy to, co jest najpilniejsze tam „w górze i tu na „dole” i o żadnej intencji i osobie nie zapomni.

Kończę nawiązaniem do wypowiedzi JPII, aby modlić się nie tylko za pokolenia poprzedników, ale i przyszłe, które są w planach Boga. Szczęść Boże!.

B.Z. 2019r.


Dalsze materiały dotyczące powyższego tematu, napływające wraz z nowym czasem, które Opatrzność nam zsyła w trybie alarmowym.


Mistyk Tomas:

-Na tym jednak nie zakończy się ta chwila, ponieważ natychmiast po przeglądzie życia osobistego ujrzymy coś bardzo zdumiewającego, mianowicie to, w jaki sposób życie i postępowanie trzech pokoleń wstecz (dlaczego trzech – nie wiem) wpłynęło na życie nasze i naszego otoczenia. Pisząc dokładniej: jak życie naszych ojców, dziadów i pradziadów obija się na naszym życiu. Zrozumiemy czym jest to, co określane jest przez niektórych mianem „grzechu międzypokoleniowego”. Nazwałbym to raczej skutkami oddziaływania międzypokoleniowego, wynikającymi ze złych uczynków. A oto prosty przykład. Jeśli pradziadek był alkoholikiem i bił swoją żonę, dając tym samym zły przykład swojemu synowi, a ten przejął jego nawyki (dał się dalej prowadzić złym duchom), więc mógł z kolei przekazać to własnym dzieciom, które będą czynić podobnie. I tak właśnie zło przenosi się na całe pokolenia. Zobaczcie, jak złe duchy przyczepione do danej rodziny w łatwy sposób przechodzą na dalsze pokolenia, kalecząc przy okazji otoczenie. Kiedyś było takie powiedzonko: „Jaki ojciec taki syn, jaka matka taka córka” – i jest w tym pewna mądrość. Oczywiście zawsze możemy zerwać ten łańcuch destrukcji, opierając się danej grupie złych duchów, są jednak tacy, którzy tego nie robią.

Bóg nie oświeci nas wyłącznie ze względu na nas samych, lecz również po to, byśmy mogli tym wcześniejszym pokoleniom, które utknęły w otchłani czyśćcowej, pomóc się z niej wydostać. Szatan bowiem (obecny w najcięższym Czyśćcu) znęca się nad nimi między innymi przez to, że pokazuje, jak ich złe życie odbija się na tych żyjących obecnie na ziemi. Oni z kolei widząc to wpadają w rozpacz, a nie mogąc sobie wybaczyć tego, co zrobili, stają się więźniami Czyśćca, uciekając przed światłem miłosierdzia Bożego.

Tego dnia z łaski Boga w jednej chwili zrozumiemy, jak pomóc „więźniom” Czyśćca. I tak np. alkoholik, widząc wyżej opisane sceny i powiązania międzypokoleniowe, zrozumie nie tylko własne złe postępowanie, ale pojmie, że porzucenie alkoholu ułatwi wydostanie się z Czyśćca jego przodkom, o ile przodkowie lubowali się w alkoholu i przemocy. Oczywiście nieskończona jest ilość złych wzorców, powiązań oraz konsekwencji z nich wynikających, a alkoholizm i bicie żony zostały tu użyte jako przykład.

Pomyślmy też przy tej okazji, jak ogromna odpowiedzialność spoczywa na barkach rodziców wychowujących dzieci – ilu rodziców dawało dzieciom przykład złego zachowania. Czy z czystym sumieniem możemy powiedzieć, że jesteśmy dobrymi, zakotwiczonymi w Bogu rodzicami? Czy dajemy naszym dzieciom wzorowy przykład postaw i zachowań, zgodny z nauczaniem Jezusa?

To jednak nadal nie będzie koniec! Pokazane będą ludzkości wszystkie wcześniejsze wieki z ich najważniejszymi wydarzeniami, i to nie tylko to co się działo oraz jak to naprawdę wyglądało, ale także to, jak Bóg w każdym wieku i w każdej epoce próbował ratować ludzi. Ale to również nie będzie koniec – zobaczymy później czasy coraz dalsze. Przekazano mi, że ludzie zobaczą wszystko aż do posadowienia ziemi. I wtedy natychmiast wszyscy staną się świadkami prawdy (kilka ważnych elementów opiszę, gdy będzie na to więcej czasu).

Nie myślcie, że przeżyjemy to w formie jakiegoś fantastycznego filmu, bowiem widząc wspomniane wydarzenia („żywe obrazy”), przeżyjemy je tak nieopisanie głęboko, że wielu ludziom z rozpaczy i przejęcia pęknie serce. Dlatego bardzo ważna uwaga: lepiej zacząć zmieniać się już teraz! Kto już dziś zacznie dokonywać przemiany życia, przeszłe złe uczynki zobaczy nieco inaczej. Pojawi się dodatkowa „ścieżka” w trwającym „spektaklu” – coś w rodzaju stwierdzenia: „Wyciągnąłeś właściwe wnioski i podjąłeś dobrą decyzję, a używając wolnej woli, zdążyłeś tyle to a tyle naprawić”. Tak czy inaczej tego dnia wszyscy ludzie ziemi, i to niezależnie od wyznań czy kultów, zobaczą jedną jedyną prawdę Bożą.

W dniu 2022-09-08 09:12:46 użytkownik Angelica Fackrell napisał:

PRZESŁANIE ŚWIĘTEGO MICHAŁA ARCHANIOŁA DO LORENY, 30 SIERPNIA 2022 WIĘZI KRWI I PRZEKLEŃSTWA POKOLENIOWE

5 WRZEŚNIA 2022 / DZIECKO NASZEJ BŁOGOSŁAWIONEJ MATKI

Ja, Święty Michał Archanioł, Książę Niebiańskiej Milicji i Przywódca Mojej Armii Bojowej, przychodzę, aby pokierować moją armią, aby wzięła pod uwagę moje instrukcje i przywróciła więzy krwi między ludźmi ich rodzin i zakończyła przekleństwa pokoleniowe, które dręczą moich żołnierzy za za moim potężnym wstawiennictwem do tej Armii, aby Wolni od WSZELKIEGO Zniewolenia mogli wypełniać swoje Misje w tym Końcu Czasów.

Z tego powodu skorzystam z pomocy św. Rafała Archanioła Archanioła Zdrowia i św. Gabriela Archanioła Archanioła Posłańca Dobrej Nowiny w Ludzie Bożym. Więzy i odnawianie więzów krwi Przywracanie relacji międzyludzkich między członkami Rodziny.

Dlatego BARDZO WAŻNE jest przestrzeganie moich instrukcji co do joty, aby osiągnąć DOBRĄ stabilność psychiczną i emocjonalną, musisz być wolny od więzów z przodkami i więzami pokoleniowymi, które skłaniają cię do popadnięcia w grzechy i pokusy, które są już zakorzenione w twoim duchu. Krwawe Więzy.

Dlatego zrobimy Modlitwy Sądu Pokoleniowego i Więzów, które uczynią Was Niewolnikami własnych Namiętności Ciała i Pożądliwości, w tym celu przeanalizujemy Psychę każdej osoby z osobna za pomocą Kwestionariusza, który przy odpowiedzi da Wam więcej Wskazówek i Reguły, których należy przestrzegać, które będą częścią twojego rozwoju działań, które pomogą ci zamknąć drzwi i uporządkować twoje życie duchowe.

Łatwiej będzie zagłębić się w to, czym są przekleństwa pokoleniowe i więzy krwi, które są w nierównowadze w twoim życiu emocjonalnym, ponieważ NIE ma dobrych relacji między krewnymi, a może to wynikać z relacji, które mieli twoi przodkowie, które wpadły w Niedopasowanie emocjonalne dziedziczące przekleństwa na przyszłe pokolenia.

Klątwy Pokoleniowe są Dziedziczone tak jak Błogosławieństwa, więc poprzez Modlitwy Sądowe postaramy się zakończyć Klątwy Pokoleniowe.

Jest to jedna z OSTATNICH MOŻLIWOŚCI, jaką Niebo daje Żołnierzom, aby uporządkowali swoje życie w emocjonalnym i psychologicznym stanie, aby Dary i Charyzmaty Ducha Świętego mogły lepiej płynąć. WAŻNE jest wykonanie tego ćwiczenia przed dniem OSTRZEŻENIA, abyś w Oświeceniu Świadomości mógł otrzymać swoje Dary i Charyzmaty Wolne od wszelkich Więzów, z tego powodu zaczniemy od Kwestionariusza, który otworzy szerszą Panoramę Twojej Duchowości oraz Stanu Psychologicznego i Mentalnego.

KWESTIONARIUSZ

1) Czy jestem uzależniony od jakiejkolwiek gry, hobby, aktywności lub nieokiełznanej pasji? Przykład: Obżarstwo, Pożądanie czy Lenistwo?

2) spędzam czas w ciągu dnia na wykonywaniu bezużytecznych czynności, które w żaden sposób nie sprawiają, że się rozwijam?

3) Czy uciekam się do usprawiedliwiania swoich złych zachowań kłamstwami, fałszywymi uzasadnieniami, zamiast stawiać czoła rzeczywistości i radzić sobie z moimi niedociągnięciami i złymi zachowaniami?

4) Czy łatwo jest mi zgrzeszyć, aby uniknąć problemów, takich jak mówienie kłamstw lub obrażanie kogoś, aby poprzez kłamstwa i grzechy rozwiązać swoje problemy?

5) Lubię manipulować sytuacjami i okolicznościami, a także ludźmi, aby realizować swoje cele?

6) Zwykle uciekam się do ludzi, którzy się nade mną litują, aby w obliczu życia i okoliczności realizować swoje cele płynąc z flagą ofiary?

7) Czy szukam schronienia w moim własnym świecie stworzonym przez siebie i moje własne interesy, aby prowadzić wygodniejsze i przyjemniejsze życie bez wychodzenia ze stanu komfortu?

8) Ze względu na wszystkie lub niektóre z tych postaw, zdaję sobie sprawę, że mój Rozwój Duchowy jest słaby, ponieważ nie oddaję się Niebie wystarczająco, aby przełamać schematy, Ego, Dumę i Arogancję, aby prowadzić Życie w duchowym rozwoju.?

Wszystkie te pytania są psychologiczne i prowadzą do Zerowej lub Słabej Duchowości, ponieważ jednostka nie ma zdrowego Serca i Psychiki, więc teraz ja Święty Michał Archanioł, Święty Rafał i Święty Gabriel zwracam się do Modlitwy, która przełamuje ściany i niesamowicie uwalnia osoba, która z powodu przekleństw pokoleniowych może prowadzić Słabą Duchowość, nie wiedząc, że łamiąc te Łańcuchy Pokoleniowe, może szybko Rosnąć Duchowo, a nawet osiągnąć Świętość.

Jak widać, psychologia odgrywa BARDZO WAŻNĄ rolę, ponieważ wpływa ona na Psychikę i jednostka nie jest zdolna do Przełamania Schematów i Więzów, aby dokonać Uzdrowienia i Wyzwolenia, a tym samym być w stanie Rosnąć Duchowo, być Wolną.

Przede wszystkim musicie uzdrowić swoje serca dobrą spowiedzią na całe życie, w której przebaczacie sobie i WSZYSTKIM, którzy wyrządzili wam krzywdę.

Po odprawieniu spowiedzi całego życia szczerze odpowiesz na kwestionariusz.

Po przeanalizowaniu tego i zobaczeniu, w jakich rzeczach zawodzisz, przekażesz je Bogu Ojcu, aby MÓGŁ POMÓC CI zostać uzdrowionym i być wolnym.

Później, przed ołtarzem w twoim domu lub przed Świętą Hostią, odmówisz te Modlitwy o wyzwolenie w stanie łaski, recytując najpierw Psalm 91 i Efezjan 6, aby się chronić.

MODLITWA: Ja (pełne imię) Mocą Krwi Chrystusa przelanej za mnie na Krzyżu, łamię KAŻDĄ Klątwę pokoleniową w moim Drzewie Genealogicznym, wiążąc KAŻDEGO nieczystego Ducha, który chce mnie skrzywdzić u Stóp Krzyża Świętego i wypędzając z mojej istoty każdy duch, który chce mi wyrządzić jakąś krzywdę. Uciekam się do Opieki Trzech Archaniołów i ich Anielskich Zastępów, Świętego Michała, Świętego Gabriela i Świętego Rafała i Mocą Krwi Chrystusa jestem wolny od wszelkich przekleństw pokoleniowych, pozostając czystym w ciele, umyśle i duszy i wypełniając je Przestrzenie z Mocą Ducha Świętego, aby mógł zamieszkać we mnie i przemienić mnie i uczynić ze mnie Nowego Człowieka. Amen

Następnie odmówisz tę Modlitwę, która pomoże Ci uzdrowić relacje międzyludzkie poprzez więzy krwi członków Twojej rodziny.

MODLITWA: Ja (pełne imię) w Imieniu Jezusa Chrystusa i Jego Krwi przelanej za mnie na Krzyżu, proszę Go, aby pomógł mi uzdrowić relacje z moimi krewnymi poprzez zrozumienie i przebaczenie im, przebaczenie im i przebaczenie sobie, unicestwienie siebie i prosząc o Pokorę, abym dzięki temu mógł rozpoznać swoje błędy i naprawić je oraz osiągnąć Solidny i Skonsolidowany Związek z Moimi Krewnymi, prowadząc Pełne Życie w Jezusie Chrystusie. Amen

Po zrobieniu WSZYSTKIEGO, co ja poleciłem, musisz oddać swoje Życie Bogu przed Najświętszym Sakramentem, prosząc o życie w Jego Boskiej Woli i opuszczenie całego Świata, Ciała i Grzechu, aby wzrastać Duchowo, zrób to JAK NAJSZYBCIEJ MOŻLIWE, że NIE POZOSTAŁO ŻADNEGO CZASU, czekamy na Ciebie na Weselu Baranka.

KTO JEST JAK BÓG, NIKT NIE JEST JAK BÓG!!!

--

Many Thanks, Angelica


====

„Jak ja ci dziękuję za te Msze Święte”.

Świadectwo

Świadectwo mocy 33 Mszy Św. dla uczczenia 33 lat życia Pana Jezusa na ziemi. „Jak ja ci dziękuję za te Msze Święte”. Na początku lipca br. postanowiłam dołączyć do 33 Mszy Świętych zbiorowych swoje intencje. Pragnęłam objąć tą modlitwą więcej krewnych, dlatego podałam w intencji dziadków z obu stron moich i męża oraz sąsiadów. Po napisaniu intencji wieczorem, postanowiłam je następnego dnia podać przez właściwą osobę. W nocy we śnie ujrzałam na ulicy jakiegoś miasta mężczyznę, wyglądającego ze względu na ubiór i prezentację na biznesmena. Nagle ów człowiek stanął przede mną i powiedział: „Jak ja ci dziękuję za te Msze Święte”.

Spojrzałam w Jego twarz i zobaczyłam Heńka. Mieszkał on w mojej rodzinnej wiosce. Uchodził za człowieka lekko upośledzonego umysłowo. Był po prostu mniej zdolny. We śnie ukazał mi się jako młody, przystojny i bardzo inteligentny mężczyzna. W rzeczywistości był to człowiek od cepa, łopaty i wideł. Zatrudniany był w gospodarstwie rodzinnym i w innych gospodarstwach na wiosce, do najgorszych czynności wymagających wysiłku fizycznego, np. omłoty zboża cepem, do prac przy oborniku. Zaskoczył mnie ten sen.

Heniek w średnim wieku zachorował na kręgosłup. Bardzo cierpiał w czasie choroby, przykuty do łóżka przez długi czas. Kiedyś go odwiedziłam, jego mama mówiła, że widzi on świętych i Matkę Bożą. Byłby to ostatni człowiek na wsi, który potrzebowałby w moim przekonaniu modlitwy. Jego mama, była krewną mojej babci. Może to o nią chodziło, gdy dziękował mi we śnie? Była bowiem kobietą zdrową i wyjątkowo silną i nie zawsze rozumiała ludzi chorych i słabych. Słowa Heńka „Jak ja ci dziękuję za te Msze Święte”, dały mi przekonanie, że warto było rozszerzyć intencje mszalne na dalszych krewnych, w tym wypadku na rodzinę mojej babci. Wrzesień 2022r. Bernardeta.