Nowy tydzień

PDFDrukujEmail



Nowy Tydzień



    ŚWIADOMY KATOLIK

    Świadomy katolik idzie na Mszę świętą, aby dać się ukrzyżować razem z Panem Jezusem, ewentualnie wyprosić łaskę współcierpienia z Jezusem lub współczucia Jezusowi w Jego męce. Świadomy katolik wie, że Msza święta jest Ofiarą składaną przez Kapłana wyłącznie Bogu. Człowiek na Mszy świętej jest niczym, powinien tylko uwielbiać Boga całą swoją myślą, duszą, sercem i postawą zewnętrzną, która powinna prawdziwie odzwierciedlać postawę wewnętrzną. Wszelkie rozproszenia na Mszy świętej oznaczają dodatkowe tortury zadawane Jezusowi przez uczestników Mszy świętej. Uczestnictwo we Mszy świętej w stanie grzechu ciężkiego oznacza wprowadzenie szatana bezpośrednio pod Krzyż na Golgotę.

    1.Na początku Mszy świętej, gdy Kapłan całuje Ołtarz, wszyscy uczestnicy zostają przeniesieni w czasie do Ogrójca – swego rodzaju wehikuł czasu. Powrót do czasów współczesnych następuje po końcowym błogosławieństwie.

    2. W czasie Ofiarowania świadomy katolik poprzez swojego Anioła Stróża zanosi na Ołtarz wszelkie swoje intencje, z którymi przyszedł na Mszę świętą a przede wszystkim ofiaruje samego siebie całego Bogu. Podczas Ofiarowania Jezus jest biczowany, cierniem koronowany i skazany na ukrzyżowanie – symboliczne obmycie rąk przez Kapłana.

    3.Podczas modlitwy „Święty, święty” Jezus przeżywa mękę drogi krzyżowej, która kończy się przed Podniesieniem poprzez przybicie do Krzyża. Modlitwa ta jest jednocześnie bolesnym hymnem pochwalnym za to, że Jezus zgodził się umrzeć za nas na Krzyżu. Świadomy katolik w tym czasie klęczy i stara się wynagrodzić Jezusowi cierpienia drogi krzyżowej.

    4.W czasie Podniesienia Hostii następuje wywyższenie Jezusa na Krzyżu a podczas Podniesienia Kielicha, Krew obficie spływa z ran Jezusa na Krzyżu. Dzięki Bogu w Polsce jeszcze ludzie klęczą w czasie Podniesienia ale czy mają świadomość dlaczego klęczą? Świadomy katolik wie, że na Ołtarzu od tego momentu aż do Komunii Kapłańskiej jest żywy z Ciałem, Krwią, Duszą i Bóstwem Jezus Chrystus. Świadomy katolik przez ten cały czas adoruje w pokorze, na kolanach ukrzyżowanego Jezusa .

    5.Po słowach „Przekażcie sobie znak pokoju” Kapłan łamie Hostię na połowę – to znaczy, że Jezus wydał ostatnie tchnienie i umarł na Krzyżu. W tym czasie uczestnicy Mszy świętej ściskają sobie nawzajem dłonie, uśmiechają się, biegają po świątyni i jest ogólny luz. Świadomy katolik w tym czasie klęczy, nie przekazuje tzw. znaku pokoju lecz pociesza i kocha Jezusa aby On nie był samotny w chwili Swojej śmierci na Krzyżu.

    6.Na „Baranku Boży” często odzywa się gitara, bębenki i wszyscy wesoło śpiewają. Świadomy katolik w tym czasie klęczy i łączy się z Matką Bożą w jej żalu i płaczu po śmierci Jej ukochanego Syna Jezusa Chrystusa.

    7.Do Komunii świętej często ustawia się kolejka jak w sklepie po chleb. Kapłan i szafarze świeccy udzielają komunii na stojąco, często na rękę. Świadomy katolik Przyjmuje Komunię świętą na klęcząco, na język ze złożonymi rękami jak przy pierwszej Komunii świętej. Wszak przyjmuje do serca święte Ciało i Krew Jezusa pod postacią chleba. Przyjmuje wyłącznie od osoby wyświęconej czyli od Kapłana lub diakona. Nie przyjmuje od szafarza świeckiego bo on nie ma święceń. Nieświęconymi dłońmi dotyka święte Ciało i dokonuje profanacji. Świadomy katolik z miłości do bliźniego stara się uświadomić szafarzowi świeckiemu jak ciężki grzech popełnia przeciwko Eucharystii. Szafarz oczywiście będzie mówił, że ma zgodę od biskupa ale to nie jest to samo co święcenia kapłańskie.

    8.Na końcu Mszy świętej jest udzielane błogosławieństwo, które jest swego rodzaju zesłaniem Ducha Świętego na uczestników Mszy świętej aby odważnie głosili słowem i czynem Zmartwychwstałego Jezusa. Świadomy katolik przyjmuje to błogosławieństwo w pokorze na kolanach.

    9.Sumując należy stwierdzić, że świadomy katolik podczas Mszy świętej klęczy na akt pokutny na początku Mszy świętej, od modlitwy „Święty, święty” aż do ogłoszeń parafialnych i na końcowe błogosławieństwo.

    Opracowano na podstawie „Tajemnica Mszy świętej” wg św. Ojca Pio

    ===========

    Poprzedni tydzień

     

    Ks. Piotr Glas:

    • WALKA Z SZATANEM TRWA.
    • Potrzebujemy kapłanów!
      Prowadziłem kiedyś egzorcyzm siedemnastoletniej dziewczyny, którą demony opętały za sprawą seksu, pornografii, masturbacji, a później nieopanowanego współżycia. Szatan krzyczał wprost: „Ona jest moja!” – mówi ks. Piotr Glas w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim. Kapłan i egzorcysta przekonuje, że największym zwycięstwem szatana dzisiaj jest przekonanie ludzi, że grzech nie jest grzechem.
    • Twierdzi Ksiądz, że wchodząc w kontakt z demoniczną rzeczywistością, zobaczył rzeczy, których wcześniej nie traktował tak poważnie. O co chodzi?
      Na przykład o sprawy seksualne. Łatwo tu sobie wszystko wytłumaczyć, że człowiek sobie nie daje rady, że świat jest taki i trzeba iść z postępem, medycyna jest bardziej rozwinięta, tak jak nasza wiedza o seksualności. Łatwo to zbyć ogólnikami na spowiedzi („zgrzeszyłem nieczystą myślą, mową i uczynkiem”), ale gdy doświadczymy, kto za tym stoi, to sprawa staje się o wiele poważniejsza.
      Uświadamiamy sobie, że nie wolno nam pójść do spowiedzi i wyspowiadać się z grzechów związanych z tą sferą tak, żeby spowiednik nie wiedział, o co chodzi. Jest różnica między samogwałtem, molestowaniem seksualnym dorosłych lub dzieci, a aferą z sąsiadką albo, nie daj Boże, osobą Bogu poświęconą. To kwestie różnego kalibru. A jeśli jeszcze zobaczymy, jakie to ma skutki duchowe, jak bardzo niszczy i dewastuje życie duchowe, to już w ogóle trudno traktować grzechy w tej sferze tak lekko, jak często się to robi.
      Coraz częściej w ogóle się z nich nie spowiada.
      To ma niesamowite konsekwencje. Dzisiaj szatan dokonał największego przekrętu – usprawiedliwił grzech, zbudował w nas przekonanie, że grzech nie jest grzechem.„A dlaczego nie mogę z dziewczyną współżyć?”; „A czemu sobie nie mogę na bok skoczyć?”; „Dlaczego sobie nie mogę oglądać porno, przecież jak tak sobie ulżę, to będzie mi lepiej”. My to wszystko sobie usprawiedliwiliśmy, każdy grzech, ale szczególnie ten ze sfery seksualnej. Demony, które mogą się podszyć pod grzeszną aktywność seksualną są bardzo zakamuflowane, głęboko ukryte, z zębami jak piranie. Walka z nimi jest bardzo trudna i wymaga doświadczenia oraz wiedzy. Niestety demony te pustoszą naszą młodzież w dzisiejszych czasach, i to coraz młodszą.
      Te grzechy mogą nas prowadzić do zniewoleń czy opętań demonicznych?
      Nie twierdzę, rzecz jasna, że każda masturbacja jest demoniczna, tak jak nie każdy grzech nieczysty jest demoniczny, ale… za tym może stać diabeł, który powoli, wytrwale i systematycznie wciąga coraz głębiej. Prowadziłem kiedyś egzorcyzm siedemnastoletniej dziewczyny, którą demony opętały właśnie za sprawą seksu, pornografii, masturbacji, a później nieopanowanego współżycia. Szatan krzyczał wprost: „Ona jest moja!”.
      A ile takich dziewczyn jest? Ilu chłopców?
      Nie ma dzisiaj grzechu powszechniejszego niż nieczystość. W różnych aspektach i we wszystkich stanach: w małżeństwie, kapłaństwie, wśród zakonników, a nawet, niestety, wyższej hierarchii kościelnej. Szatan wszedł w ten obszar i kontroluje go całkowicie. A najgorsze jest to, że ludzie, ba, nawet kapłani, nie chcą w to wierzyć, bagatelizują tę prawdę. Ja to widziałem, doświadczyłem tego, więc nie mogę, nie wolno mi milczeć. Często spowiedź, i to dobra, jest dopiero początkiem długiej i mozolnej drogi wychodzenia z nieczystości. W większości przypadków, które poznałem, walka zaczynała się dopiero po spowiedzi, a błogosławiony ten, który ma kogoś, kto może pomóc.
      A nie obawiał się Ksiądz nigdy zemsty diabła?
      Oczywiście, że się bałem, i nadal się boję. Diabeł się mścił na różne sposoby. Gdy nie mógł dobrać się do mnie, atakował moją rodzinę lub bliskich. Były i takie egzorcyzmy, podczas których mnie nie mógł nic zrobić, ale dostawałem telefony, że straszne rzeczy dzieją się tu czy tam wśród najbliższych mi ludzi. Tam były jakieś zranienia, jakieś otwarte drzwi i od razu tam szło uderzenie. To jest walka z bestią, która jest wszędzie, która jest rzeczywistością taką jak my, przed którą Jezus nas przecież ostrzegał.
      Jak długo Ksiądz był egzorcystą?
      Prawie dziesięć lat.
      Ilu osobom Ksiądz pomógł?
      Trudno powiedzieć. Był taki czas, że ludzie przyjeżdżali codziennie i wystarczyło pięć, sześć, siedem godzin, żeby byli uwolnieni. Czasami robiłem najgorszą robotę, czyli rozpoznanie. Mało kto to robi, a to przecież absolutnie fundamentalne. Trzeba zbadać, co się dzieje u osoby, która do nas przyszła. Nie wystarczy sam egzorcyzm, ryt czy regułka. Trzeba wiedzieć, z czym lub – może lepiej – z kim walczymy. Dzięki rozpoznaniu wiemy, czy osoba przyszła do nas z opętaniem, czy ze zniewoleniem, może tylko jest w opresji duchowej, a może to objawy histerii; poznajemy też, w jaki sposób osoba nabawiła się tego problemu; i wreszcie rozeznajemy, jakie środki muszą zostać użyte, aby rozprawić się z problemem. Jest to najtrudniejszy i najbardziej pracochłonny etap w uwalnianiu. Pamiętam, jak w Irlandii w czasie rozeznania brat i siostra rzucili się na mnie i powalili na ziemię. Szatan nie wytrzymał tego, że został zdemaskowany. To było porażające…
      Ile czasu trwa taka walka o uwolnienie?
      Zaskoczę pana. Często czytam, że egzorcyści walczą tygodniami czy miesiącami, a u mnie najdłuższa walka trwała cztery dni. To było jednak potężne opętanie, z najwyższej półki. Pamiętam, miałem taki przypadek. Kobieta, żona i matka piątki dzieci. Była w opłakanym stanie. Kiwała się wciąż na łóżku, leczyła w szpitalach psychiatrycznych. I nic. Aż wreszcie jej mąż spotkał się z moim przyjacielem. A ten opowiedział, że żona siedziała wtedy dwa piętra dalej, nic nie mogła usłyszeć o mnie. I nagle, gdy on mówił o ks. Glasie i egzorcyzmach, obaj usłyszeli straszny krzyk dochodzący z jej pokoju: „Tylko nie tego…” tu padły niecenzuralne słowa.
      To mnie przekonało, że to poważna sprawa i że muszę ich przyjąć. Kupili bilety i przylecieli tutaj. Wynająłem im pokój w specjalnym ośrodku i… zaczęło się. Najpierw dotarło do mnie, że ona jest w ciąży. Rozeznania się nie dało zrobić, bo natychmiast odpłynęła. Tyle demonów było w niej, że nie dało się normalnie pracować. Na początku trzeba było choćby części z nich się pozbyć. Nie było to proste. Gdy tylko położyliśmy ją na łóżku, natychmiast demony zaczęły – jej rękami – bić ją po brzuchu, tak żeby wywołać poronienie czy też zaszkodzić dziecku. Wrzeszczały i straszyły: „to dziecko jest nasze!”. Musieliśmy ją związać, żeby nie mogła się uderzyć.
      Cztery dni trwała straszna walka, walka na śmierć i życie. Zacząłem od rytów, ale potem je odłożyłem. Klęczałem nad nią i walczyliśmy niemal wręcz. Jeden z demonów zaczął do mnie wrzeszczeć w jakimś języku, którego w ogóle nie znałem. „I co? Nie rozumiesz?” – śmiał się ze mnie. „Jezu, pomóż” – pomyślałem, ale nic się nie zmieniło. On do mnie coś mówił, a ja nie wiedziałem co. Zacząłem się modlić o dar możliwości nawiązania walki z tym demonem. I wtedy otworzyłem usta i… zacząłem coś do niego krzyczeć w jakimś języku, o którym nie miałem pojęcia. Demon zaczął wrzeszczeć na mnie. To się nazywa battle talk, czyli język wojownika.
      Ja krzyczałem w nieznanym języku do niego, on na mnie. Trwało to jakieś pięć minut. I wreszcie, sam nie wiem dlaczego (ani co się ostatecznie wydarzyło), on wyszedł. Ale to nie był koniec walki, bo w niej siedziało więcej demonów. Jeden z nich kpił ze mnie: „Do końca nie będziesz wiedział, gdzie jestem”, „jestem bezpiecznie ukryty”. Dalej nad nią klęczałem i miałem taki obraz, że całe jej serce jest powiązane łańcuchem. Zacząłem, nie dotykając jej, jakby te łańcuchy zrywać. Jak on zaczął krzyczeć. Za każdym razem był straszliwy ryk, a ja tylko powtarzałem: „Mocą Ducha Świętego rozrywam ten łańcuch, którym jest całe serce powiązane”. Wtedy demon zaczął na mnie wrzeszczeć: „Skąd wiedziałeś, że tu jestem?”. Trudna to była walka, aż wreszcie na koniec, pamiętam, modliłem się i prosiłem o. Pio, żeby przyszedł. I on przyszedł.
      Demony go widziały, a ja to widziałem w jej oczach, gdy zaczęła krzyczeć: „Odejdź, ty śmierdzący starcze”. Wtedy poprosiłem o. Pio, żeby użył mojej ręki jako swojej. I położyłem gdzieś tę rękę, nie pamiętam dokładnie gdzie, ale chyba na jej głowie. Jak ona wtedy zaczęła wrzeszczeć, demon w niej krzyczał. I wreszcie, dzień przed planowanym odlotem, została całkowicie wyzwolona i uzdrowiona. Żadnych rytów nie używałem, to była po prostu walka wręcz. Kto tak dzisiaj walczy? Wyjechali z powrotem do Polski. Zaczęli działać w duszpasterstwie, ona dawała świadectwa, zresztą do dziś daje.
      A co powinien zrobić ksiądz, do którego zgłasza się osoba z takimi problemami? Na co zwrócić uwagę?
      Przede wszystkim wysłuchać, porozmawiać, nie lekceważyć. Z mojego doświadczenia wynika, że niestety księża przed kontaktem z taką osobą odczuwają paniczny, paraliżujący strach i zamiast rozmawiać, rozeznawać, oznajmiają, że się na tym nie znają, a jedyne, co mogą poradzić, to spowiedź. I to nie taka z całego życia, generalna i dokładna. Ludzie idą potem do spowiedzi, parę minut, ale nic się nie zmienia, dalej nie ma poprawy. A nie ma jej, bo spowiedź to jest tylko punkt wyjścia, jestem pojednany z Bogiem, On mi przebacza, ale zranienia, zniewolenia trzeba leczyć dalej.
      W najlepszym wypadku proboszcz odsyła do egzorcysty, ale i to niekoniecznie pomaga, bo nigdy nie wiadomo, na kogo się trafi, nie wiadomo, czy ten ktoś będzie miał czas i konieczne doświadczenie. Myślę, że to jest obecnie wielki dramat Kościoła, że nie mamy odpowiedniej pomocy dla tysięcy zniewolonych osób. A nie mamy, bo sami księża się boją, bo niestety są między nami, księżmi, osoby poranione, uwikłane w grzechy, w różnych opresjach i układach. Wśród duchownych funkcjonuje „złota zasada”, która brzmi „ja się nie wtrącam do niego, diabła, a on niech mi da święty spokój, bo jeżeli ja zacznę z nim walczyć, to on może wyjawić pewne sprawy o mnie”.
      W wielu wypadkach ten paraliżujący strach sprawia, że księża nie chcą mieć nic wspólnego z walką duchową albo w ogóle odrzucają tę rzeczywistość. Najbardziej uczciwi szukają kogoś, kto się lepiej zna na tych sprawach, pragną jakoś pomóc, jak ten biblijny Samarytanin.
      To chyba dobrze, że szukają fachowca?
      Niby tak, ale z drugiej strony, to kto ma się na tym znać, jeśli nie kapłani? Nazywamy się „duchownymi”, czyli powinniśmy być specjalistami od ducha, w tym od jego chorób. Jeśli się na tym nie znamy, to na czym się znamy? Na budowaniu kościołów, interesach, polityce? Odprawiania Mszy Świętej można się nauczyć w kilka dni, a seminarium powinno nas uczyć głębokiej duchowości, rozeznania, dać nam podstawy walki duchowej. Tylu świętych o tym pisało. Ale i tak najgroźniejszy jest strach…
      …strach przed czym?
      Przed własnym brudem, grzechem. Diabeł o nich doskonale wie. Uczestniczyłem kiedyś w egzorcyzmach, w których pomagali mi ludzie świeccy, okazało się, nieprzygotowani duchowo. I diabeł opętanej wygarnął im wszystko. Każdy niewyspowiadany grzech. My sobie nie zdajemy sprawy z tego, kim jest diabeł i co widzi. Do mnie to dopiero dotarło, gdy na jednym egzorcyzmie diabeł zaczął wyliczać moje grzechy, i to grzechy sprzed trzydziestu lat. Ja już o nich zapomniałem, a on nie. On pamięta. Trzeba też pamiętać, że nasze grzechy mają także skutki, które mogą się ujawnić wiele lat później z bardzo przykrymi konsekwencjami. Rozmawiał: Tomasz Terlikowski
    • Tekst jest fragmentem książki „Dzisiaj trzeba wybrać” – rozmowy ks. Piotra Glasa, znanego rekolekcjonisty i egzorcysty, z Tomasze Terlikowskim. Ksiądz Glas opowiada w książce o potędze Maryi, walce duchowej oraz zagrożeniach demonicznych. Publikacja ukaże się 25 października 2017 r. Patronem medialnym książki jest portal PCh24.pl
      Read more: http://www.pch24.pl/ksiadz-piotr-glas–walka-z-szatanem-trwa–potrzebujemy-kaplanow-,55598,i.html#ixzz4wrxJdiJ6



    Jest to wyjątkowa nowenna, ponieważ kruszy ona wyroki Bożej Sprawiedliwości wobec żyjących i zmarłych.

    Nowenna do Bożego Miłosierdzia

    /zaczyna się w Wielki Piątek/

    Nowennę tę kazał Pan Jezus siostrze Faustynie zapisać w sierpniu 1937 roku, polecając odprawianie jej przed Świętem Miłosierdzia, począwszy od Wielkiego Piątku.

     

    Pragnę, abyś przez te dziewięć dni sprowadzała dusze do zdroju mojego miłosierdzia, by zaczerpnęły siły i ochłody, i wszelkiej łaski, jakiej potrzebują na trudy życia, a szczególnie w śmierci godzinie. W każdym dniu przyprowadzisz do serca mego odmienną grupę dusz i zanurzysz je w tym morzu miłosierdzia mojego. A ja te wszystkie dusze wprowadzę w dom Ojca mojego. Czynić to będziesz w tym życiu i w przyszłym. I nie odmówię żadnej duszy niczego, którą wprowadzisz do źródła miłosierdzia mojego. W każdym dniu prosić będziesz Ojca mojego przez gorzką mękę moją o łaski dla tych dusz.

     Odpowiedziałam: Jezu, nie wiem, jak tę nowennę odprawiać i jakie dusze wpierw wprowadzić w najlitościwsze Serce Twoje. - I odpowiedział mi Jezus, że powie mi na każdy dzień, jakie mam dusze wprowadzić w Serce Jego. (1209)

     

     

    Wielki Piątek

    Dzień pierwszy: Dusze grzeszników i cała ludzkość

    Dziś sprowadź mi ludzkość całą, i zanurzaj ją w morzu miłosierdzia Mojego. A tym pocieszysz mnie w gorzkim smutku, w jaki mnie pogrąża utrata dusz.

     

    Jezu najmiłosierniejszy, którego właściwością jest litować się nad nami i przebaczać nam, nie patrz na grzechy nasze, ale na ufność naszą, jaką mamy w nieskończoną dobroć Twoją, i przyjmij nas do mieszkania najlitościwszego Serca swego, i nie wypuszczaj nas z niego na wieki. Błagamy Cię przez miłość Twoją, która Cię łączy z Ojcem i Duchem Świętym.


    O wszechmocy miłosierdzia Bożego,

    Ratunku dla człowieka grzesznego,

    Tyś miłosierdziem i litości morze,

    Wspomagasz tego, kto Cię uprasza w pokorze.


    Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na ludzkość całą - a szczególnie na biednych grzeszników - która jest zamknięta w najlitościwszym Sercu Jezusa, i dla Jego bolesnej męki okaż nam miłosierdzie swoje, abyśmy wszechmoc miłosierdzia Twego wysławiali na wieki wieków. Amen. (1210-1211)


    Koronka do Miłosierdzia Bożego



    Wielka Sobota

    Dzień drugi: Dusze kapłańskie i zakonne

    Dziś sprowadź mi dusze kapłańskie i dusze zakonne, i zanurz je w niezgłębionym miłosierdziu Moim. One dały mi moc przetrwania gorzkiej męki, przez nich jak przez kanały spływa na ludzkość miłosierdzie moje.

     

    Jezu najmiłosierniejszy, od którego wszystko co dobre pochodzi, pomnóż w nas łaskę, abyśmy godne uczynki miłosierdzia spełniali, aby ci, co na nas patrzą, chwalili Ojca miłosierdzia, który jest w niebie.


    Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia swego na grono wybrane w winnicy swojej, na dusze kapłanów i dusze zakonne, i obdarz ich mocą błogosławieństwa swego, a dla uczuć Serca Syna swego, w którym to sercu są zamknięte, udziel im mocy światła swego, aby mogli przewodzić innym na drogach zbawienia, by wspólnie śpiewać cześć niezgłębionemu miłosierdziu Twemu na wieki wieczne. Amen. (1212-1213)


    Koronka do Miłosierdzia Bożego



    Wielka Niedziela

    Dzień trzeci: Dusze pobożne i wierne

    Dziś sprowadź mi wszystkie dusze pobożne i wierne, i zanurz je w morzu miłosierdzia Mojego; dusze te pocieszyły mnie w drodze krzyżowej, były tą kroplą pociech wśród goryczy morza.

     

    Jezu najmiłosierniejszy, który wszystkim udzielasz łask swych nadobficie ze skarbca swego, przyjmij nas do mieszkania najlitościwszego Serca swego i nie wypuszczaj nas z niego na wieki. Błagamy Cię o to przez niepojętą miłość Twoją, jaką pała Twe Serce ku Ojcu niebieskiemu.


    Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na dusze wierne jak na dziedzictwo Syna swego i dla Jego bolesnej męki, udziel im swego błogosławieństwa i otaczaj ich swą nieustanną opieką, aby nie utraciły miłości i skarbu wiary świętej, ale aby z całą rzeszą aniołów i świętych wysławiały niezmierzone miłosierdzie Twoje na wieki wieczne. Amen. (1214-1215)


    Koronka do Miłosierdzia Bożego


    Poniedziałek Wielkanocny

    Dzień czwarty: Dusze pogan i nie znających jeszcze Jezusa


    Dziś sprowadź mi dusze pogan i tych którzy mnie jeszcze nie znają, i o nich myślałem w gorzkiej swej męce, a przyszła ich gorliwość pocieszyła Serce Moje. Zanurz ich w morzu miłosierdzia Mojego.

     

    Jezu najlitościwszy, który jesteś światłością świata całego, przyjmij do mieszkania najlitościwszego Serca swego dusze pogan, które Cię nie znają; niechaj promienie Twej łaski oświecają ich, aby oni wraz z nami wysławiali dziwy miłosierdzia Twego, i nie wypuszczaj ich z mieszkania najlitościwszego Serca swego.


    Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na dusze pogan i tych, co Cię jeszcze nie znają, a które są zamknięte w najlitościwszym Sercu Jezusa. Pociągnij ich do światła Ewangelii. Dusze te nie wiedzą, jak wielkim jest szczęściem Ciebie miłować; spraw, aby i one wysławiały hojność miłosierdzia Twego na wieki wieczne. Amen. (1216-1217)


    Koronka do Miłosierdzia Bożego



    Wtorek Wielkanocny

    Dzień piąty: Dusze heretyków i odszczepieńców

    Dziś sprowadź mi dusze heretyków i odszczepieńców, i zanurz ich w morzu miłosierdzia Mojego; w gorzkiej męce rozdzierali mi ciało i serce, to jest Kościół mój. Kiedy wracają do jedności z Kościołem, goją się rany Moje i tym sposobem ulżą mi męki.

     

    Jezu najmiłosierniejszy, który jesteś dobrocią samą, Ty nie odmawiasz światła proszącym Ciebie, przyjm do mieszkania najlitościwszego Serca swego dusze heretyków i dusze odszczepieńców, i pociągnij ich swym światłem do jedności z Kościołem, i nie wypuszczaj ich z mieszkania najlitościwszego Serca swego, ale spraw, aby i oni uwielbili hojność miłosierdzia Twego.


    Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na dusze heretyków i odszczepieńców, którzy roztrwonili dobra Twoje i nadużyli łask Twoich , trwając uporczywie w swych błędach. Nie patrz na ich błędy, ale na miłość Syna swego i na gorzką mękę Jego, którą podjął dla nich, gdyż i oni są zamknięci w najlitościwszym Sercu Jezusa. Spraw, niech i oni wysławiają wielkie miłosierdzie Twoje na wieki wieczne. Amen. (1218-1219)


    Koronka do Miłosierdzia Bożego



    Środa Wielkanocna

    Dzień szósty: Dusze ciche i pokorne i dusze małych dzieci

    Dziś sprowadź mi dusze ciche i pokorne, i dusze małych dzieci, i zanurz je w miłosierdziu moim. Dusze te są najwięcej podobne do serca mojego, one krzepiły mnie w gorzkiej konania męce; widziałem je jako ziemskich aniołów, które będą czuwać u moich ołtarzy, na nie zlewam całymi strumieniami łaski. Łaskę moją jest zdolna przyjąć tylko dusza pokorna, dusze pokorne obdarzam swoim zaufaniem.

     

    Jezu najmiłosierniejszy, któryś sam powiedział: uczcie się ode mnie, żem cichy i pokornego serca - przyjm do mieszkania najlitościwszego Serca swego dusze ciche i pokorne, i dusze małych dzieci. Dusze te wprowadzają w zachwyt niebo całe i są szczególnym upodobaniem Ojca niebieskiego, są bukietem przed tronem Bożym, którego zapachem sam Bóg się napawa. Dusze te mają stałe mieszkanie w najlitościwszym Sercu Jezusa i nieustannie wyśpiewują hymn miłości i miłosierdzia na wieki.




    Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia, na dusze ciche, pokorne i dusze małych dzieci, które są zamknięte w mieszkaniu najlitościwszego Serca Jezusa. Dusze te są najwięcej upodobnione do Syna Twego, woń tych dusz wznosi się z ziemi i dosięga tronu Twego. Ojcze miłosierdzia i wszelkiej dobroci, błagam Cię przez miłość i upodobanie, jakie masz w tych duszach, błogosław światu całemu, aby wszystkie dusze razem wyśpiewywały cześć miłosierdziu Twemu na wieki wieczne. Amen. (1220-1223)


    Koronka do Miłosierdzia Bożego



    Czwartek Wielkanocny

    Dzień siódmy: Dusze szczególnie czczące i wysławiające miłosierdzie Jezusa

    Dziś sprowadź mi dusze, które szczególnie czczą i wysławiają miłosierdzie Moje, i zanurz je w miłosierdziu Moim. Te dusze najwięcej bolały nad moją męką i najgłębiej wniknęły w ducha Mojego. One są żywym odbiciem Mojego litościwego Serca. Dusze jaśnieć będą szczególną jasnością w życiu przyszłym, żadna nie dostanie się do ognia piekielnego, każdej szczególnie bronić będę w jej śmierci godzinie.

     

    Jezu najmiłosierniejszy, którego Serce jest miłością samą, przyjmij do mieszkania najlitościwszego Serca swego dusze, które  szczególnie czczą i wysławiają wielkość miłosierdzia Twego. Dusze te są mocarne siłą Boga samego; wśród wszelkich udręczeń i przeciwności idą naprzód ufne w miłosierdzie Twoje, dusze te są zjednoczone z Jezusem i dźwigają ludzkość całą na barkach swoich. Te dusze nie będą sądzone surowo, ale miłosierdzie Twoje ogarnie je w chwili zgonu.




    Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na dusze, które wysławiają i czczą największy przymiot Twój, to jest niezgłębione miłosierdzie Twoje - które są zamknięte w najlitościwszym Sercu Jezusa. Dusze te są żywą Ewangelią, ręce ich pełne uczynków miłosierdzia, a dusza ich przepełniona weselem śpiewa pieśń miłosierdzia Najwyższemu. Błagam Cię, Boże, okaż im miłosierdzie swoje według nadziei i ufności, jaką w Tobie położyli, niech się spełni na nich obietnica Jezusa, który im powiedział, że: Dusze, które czcić będą to niezgłębione miłosierdzie moje - ja sam bronić je będę w życiu, a szczególnie w śmierci godzinie, jako swej chwały. (1224-1225)


    Koronka do Miłosierdzia Bożego



    Piątek Wielkanocny

    Dzień ósmy: Dusze czyśćcowe

    Dziś sprowadź mi dusze, które są w więzieniu czyśćcowym i zanurz je w przepaści miłosierdzia mojego, niechaj strumienie krwi mojej ochłodzą ich upalenie. Wszystkie te dusze są bardzo przeze mnie umiłowane, odpłacają się mojej sprawiedliwości; w twojej mocy jest im przynieść ulgę. Bierz ze skarbca mojego Kościoła wszystkie odpusty i ofiaruj za nie... O, gdybyś znała ich mękę, ustawicznie byś ofiarowała za nie jałmużnę ducha i  spłacała ich długi mojej sprawiedliwości.

     

    Jezu najmiłosierniejszy, któryś sam powiedział, że miłosierdzia chcesz, otóż wprowadzam do mieszkania Twego najlitościwszego  Serca dusze czyśćcowe - dusze, które Ci są bardzo miłe, a które jednak wypłacać się muszą Twej sprawiedliwości - niech strumienie krwi i wody, które wyszły z Serca Twego, ugaszą płomienie ognia czyśćcowego, aby się i tam stawiła moc miłosierdzia Twego.



    Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na dusze w czyśćcu cierpiące, a które są zamknięte w najlitościwszym Sercu Jezusa. Błagam Cię przez bolesną mękę Jezusa, Syna Twego, i przez całą gorycz, jaką była zalana Jego przenajświętsza dusza, okaż miłosierdzie swoje duszom, które są pod sprawiedliwym wejrzeniem Twoim; nie patrz na nie inaczej, jak tylko przez rany Jezusa, Syna Twego najmilszego, bo my wierzymy, że dobroci Twojej i litości liczby nie masz. (1226-1227)


    Koronka do Miłosierdzia Bożego


    Sobota przed Świętem Miłosierdzia Bożego

    Dzień dziewiąty: Dusze oziębłe


    Dziś sprowadź mi dusze oziębłe i zanurz je w przepaści miłosierdzia Mojego. Dusze te najboleśniej ranią Serce Moje. Największej obrazy doznała dusza Moja w Ogrójcu od duszy oziębłej. One były powodem, iż wypowiedziałem: Ojcze, oddal ten kielich, jeżeli jest taka wola Twoja. - Dla nich jest ostateczna deska ratunku uciec się do miłosierdzia Mojego.

     

    Jezu najlitościwszy, któryś jest litością samą, wprowadzam do mieszkania najlitościwszego serca Twego dusze oziębłe, niechaj w tym ogniu czystej miłości Twojej rozgrzeją się te zlodowaciałe dusze, które podobne są do trupów i takim Cię wstrętem napawają. O Jezu najlitościwszy, użyj wszechmocy miłosierdzia swego i pociągnij je w sam żar miłości swojej, i obdarz je miłością świętą, bo Ty wszystko możesz.




    Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na dusze oziębłe, a które są zamknięte w najlitościwszym Sercu Jezusa. Ojcze miłosierdzia, błagam Cię przez gorzkość męki Syna Twego i przez trzygodzinne konanie Jego na krzyżu, pozwól, aby i one wysławiały przepaść miłosierdzia Twego... (1228-1229)


    Koronka do Miłosierdzia Bożego


    http://sanctus.pl/index.php?doc=178&podgrupa=243


    http://sanctus.pl/index.php?doc=193&podgrupa=256

    ===========

    Poprzedni tydzień