Nowy tydzień

PDFDrukujEmail

Nowy tydzień

Zapraszamy do nowych cotygodniowych przemyśleń.





Gorliwość św. siostry Faustyny do Jezusa


Dz.826 św.Faustyna

Dziś rano miałam przygodę, stanął mi zegarek i nie wiedziałam kiedy wstać, a żal mi [było] opuścić Komunię św. Stale ciemno, więc nie mogę się zorientować, kiedy czas wstać. Ubrałam się i odprawiłam medytację, i poszłam do kaplicy, ale jeszcze pozamykane i wszędzie cisza; pogrążyłam się w modlitwie, szczególnie za chorych.

Teraz widzę, jak bardzo chorzy potrzebują modlitwy. Nareszcie kapliczka została otwarta; modlitwa przychodziła mi z trudem, bo czułam się bardzo wyczerpana, a po Komunii św. zaraz wróciłam do swej samotni.

Wtem ujrzałam Pana, który mi powiedział: Wiedz, córko moja, że miły mi jest żar serca twojego, a jak ty gorąco pragniesz połączyć się ze mną w Komunii św., tak i ja pragnę ci się oddać cały, a w (214) nagrodę twej gorliwości odpocznij przy sercu moim. W tej chwili zatonął duch mój w Jego Istocie, jako kropla w bezdennym oceanie, tonę w Nim, jako w jedynym skarbie swoim; wtem poznałam, że Pan dopuszcza pewne utrudnienia dla większej chwały swojej.

18 XII [1936]. Dziś przykro mi się zrobiło, że już tydzień i nikt mnie nie odwiedza 264; kiedy się żaliłam przed Panem, odpowiedział mi: Czy ci nie wystarcza, że ja cię codziennie odwiedzam? Przeprosiłam Pana i znikła przykrość. O Boże, Mocy moja, Ty mi wystarczasz!

"Poprzedni tydzień"

==========

Wartość modlitwy do Ducha Świętego

„Wszyscy pragną być szczęśliwymi, lecz mało kto szczęście osiąga” powiedział świątobliwy kardynał Mercier i ukazuje nam tajemnicę świętości i szczęścia w nabożeństwie do Ducha Świętego. Oto co o tym pisze:

Starajcie się codziennie przez 5 minut nakazać milczeć waszej wyobraźni, zamknijcie oczy na rzeczy stworzone, a uszy na wszystkie podszepty tej ziemi, ażeby skupić się w sobie i wejść do świątyni waszej duszy ochrzczonej, która jest przybytkiem Ducha Świętego, mówcie do Niego w ten sposób:

"O Duchu Święty, duszo mej duszy, uwielbiam Ciebie, oświecaj mnie, prowadź mnie, umacniaj, pocieszaj i pouczaj, co mam czynić, rozkazuj mi. Poddaję się chętnie wszystkiemu, czego ode mnie zażądasz, pragnę wszystko przyjąć, co na mnie dopuścisz, daj mi tylko poznać Twoją Św. Wolę. Amen.

Jeżeli tak czynić będziecie, życie wasze upływać będzie szczęśliwie, pogodnie i radośnie, nawet wśród krzyży i cierpień. Łaska zastosowana do wielkości doświadczeń udzieli siły do ich znoszenia, i tak pełni zasług dojdziecie szczęśliwi do bram nieba.
„Całkowite poddanie się działaniu Ducha Świętego, to „tajemnica świętości”

"Poprzedni tydzień"

==========

KORONKA do Krwawych Łez Matki Bożej

O Jezu, przybity do krzyża! Padamy do Twoich Stóp i składamy Ci w ofierze Krwawe Łzy Tej, która z najwięk­szą miłością współbolała z Tobą, towarzysząc Ci na Twej bolesnej drodze krzyżowej. Spraw, o Dobry Mistrzu, aby­śmy z miłością pojęli wymowę Krwawych Łez Twojej Najświętszej Matki, a pełniąc Twą Świętą Wolę tu na zie­mi, stali się godnymi wielbić Cię i czcić przez całą wiecz­ność w Niebie. Amen.

Na dużych paciorkach:
O Jezu, spójrz na Krwawe Łzy Tej, która umiłowała Cię najmocniej tu na ziemi i nadal najgoręcej miłuje Cię w Niebie.

Na małych paciorkach: (7x)
O Jezu, wysłuchaj prośby nasze – przez Krwawe Łzy Twojej Najświętszej Matki.

Na zakończenie:
(3x) „O Jezu spójrz…”

Modlitwa
O Maryjo, Matko Boleści, Matko Litości, Matko Miło­sierdzia! Zjednocz nasze prośby ze swoimi prośbami, aby Twój Boski Syn Jezus, którego wzywamy, wysłuchał na­sze wołanie, a przez przyczynę Twoich Matczynych Krwa­wych Łez, udzielił nam łask, o które Go błagamy i doprowa­dził nas do szczęścia wiecznego. Amen. Twoje Krwawe Łzy, o Matko Bolesna, kruszą moc szata­na! O Jezu, zakuty w kajdany, przez Twoją Boską łagodność uchroń świat przed zagładą! Amen.

-----------------
Koronkę do N.M.P. od Łez podyktował Pan Jezus S. Amalii w Brazylii 8.11.1929 r. Pan Jezus powiedział: „Módl się do Mnie przez Łzy Mojej Matki. O cokolwiek ludzie Mnie będą prosić przez Łzy Mojej Matki, chętnie im tego udzielę. (…) innym razem, do tej siostry przyszła Matka Boża. Trzymając Różaniec (Koronkę) której paciorki lśniły jak słońce i były białe jak śnieg powiedziała; „Oto Różaniec Łez Moich… Syn Mój chce Mnie uczcić w szczególny sposób i z radością udzieli wszelkich łask za przyczyną Moich Łez. Różaniec (Koronka) ten posłuży do nawrócenia wielu grzeszni­ków, a zwłaszcza opętanych przez diabła”. Matka Boża wyraziła życzenie aby w każdej rodzinie i klasztorach, uważano sobie za obowiązek miłości odmawiać „Koronkę do Leź” o 7-mej wieczorem… Stolica Apostolska 15.V. 1934 r zatwierdziła nabożeństwo
.Koronka ta ma wielką potęgę i moc. 21.IX. 1982 r. płakała Matka Boża krwawymi Łzami w figurze „Róży Duchownej” we włoskiej miejscowości Erbano. Powiedziała: „Odmawiajcie Koronkę do Krwawych Łez! Rozpowszechniajcie ją! Zły duch musi uchodzić z tego miejsca gdzie odmawiana jest ta Koronka.

Źródło: http://katecheta.narod.ru/koronkarlmb.htm




Dramatyczne chwile w Suszku!!

Niedawno nad obozem harcerskim w Suszku w województwie pomorskim przeszła nawałnica. Zginęły wówczas dwie dziewczynki, po tym, jak drzewo przewróciło się na ich namiot.

Ewa Lubert, żona Tomasza Lubert z zespołu "Virgin" o dramatycznych chwilach związanych ze swoim synem

Okazuje się, że na obozie harcerskim w Suszku przebywał także syn Ewy Lubert, żony Tomasza Luberta muzyka zespołu "Virgin". Modelka przeżyła dramatyczne chwile. Podzieliła się nimi we wpisie na Facebooku.

"Współczuję rodzicom, których dziewczynki zginęły na obozie w Suszku. Mój synek też był na tym obozie. Już jest z nami, jednak dwugodzinny brak kontaktu ze szpitalami, obozem itp. doprowadził mnie prawie do zawału. Telefony albo nie działały, albo cały czas zajęte.

W końcu po dwóch godzinach wysłano numer, gdzie mogłam zadzwonić, a byłam już prawie na miejscu obozu. Masakra. Całę drogę nie wiedziałam co z moim synem! DRAMAT! NIE ŻYCZĘ NIKOMU! Żadnej matce tego nie życzę! ŻADNEJ! Uratowali się tylko dlatego, że ukryli się w pobliskiej wodzie. Minutę po tym drzewo upadło na ich namiot" - napisała Ewa Lubert.

"Poprzedni tydzień"

==========


Egzorcyzm prosty do prywatnego odmawiania – Modlitwa o


odrzucenie złych duchów – za przyczyną NIEPOKALANEJ.


Odczuwasz lęk, depresję, rozpacz aż do samobójstwa! Jeśli cię coś dręczy,męczy, jesteś niespokojny lub wyczuwasz czyjąś obecność.Odmów tę modlitwę i zacznij nowe życie dzięki Łasce !!! Ten post cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem, widać, że dręczonych dusz jest wiele, dlatego będziemy go publikować co jakiś czas. Módlcie się tą modlitwą a diabeł odejdzie z waszych domów i z Polski, Niepokalana zetrze mu łeb i chwała Trójcy Świętej przez ręce Maryi. Trzeba zacząć odmawiać tę modlitwę w domach dlatego prosimy o udostępnianie tego posta , bo Jezus się tym nie zajmie, my musimy wykazać dobrą wolę dla noszenia brzemion innych. Dlatego wzywamy do działania , jak już masz komórkę lub komputer, laptop , tablet to kliknij i udostępnij swoim braciom i siostrom. Bóg czeka na gesty dobrej woli . Niech was Bóg błogosławi przez ręce Maryi.

Egzorcyzm prosty    Za zgodą Kurii Diec. Warszawsko –Praskiej z dnia 08.04.1998 r. nr 401/K/98 – do prywatnego odmawiania

(przeżegnać się wodą święconą i pokropić nią mieszkanie)  (w miejscu + żegnamy się, wykonując znak krzyża, bez wypowiadania słów)

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

Bądź pozdrowiona Niepokalana Dziewico, która od pierwszej chwili swego Niepokalanego Poczęcia, zwyciężyłaś pychę szatana. Bóg Ojciec tak Cię umiłował, o Maryjo, że wybrał Ciebie na Matkę swego Jednorodzonego Syna i tak umiłował świat, że wysłał Jezusa, “aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). Twój Boski Syn, umierając na krzyżu za nasze grzechy, uczynił Cię naszą duchową Matką, Szafarką łask, abyś wspomagała nas, przybrane dzieci Ojca niebieskiego, w dochowaniu wierności przymierzu chrzcielnemu. Uproś nam wiarę żywą, która działa przez miłość, byśmy wypełniając przykazania Boga, we wszystkim wykonywali Jego świętą wolę. Tak bardzo tego pragnęłaś, zwracając się do sług w Kanie ze słowami: Czyńcie, cokolwiek Jezus wam powie! A ty. Panie, nasz Zbawicielu, mówisz nam, abyśmy miłowali Boga z całego naszego serca, z całej naszej duszy i z całej naszej mocy, i miłowali ludzi tak jak Ty ich umiłowałeś. Matko nasza i Królowo! Kiedy atakuje nas nasza własna słabość, szatan i świat, wstawiaj się za nami do Jezusa, aby nam okazał swoją łaskę i zmiłowanie. Posyłaj nam na pomoc twojego Hetmana niebieskiego, Michała Archanioła, wodza Zastępów Pańskich i Twoich Aniołów, których również jesteś Panią i Królową.

Święty Michale Archaniele, Patronie Kościoła Świętego, przyzywamy Twego wsparcia w walce z podstępnymi zasadzkami szatana. Na początku świata, przewodząc swoim Aniołom, strąciłeś z nieba szatana i zbuntowane anioły, więc i teraz wspieraj nas, gdy te przewrotne duchy ciemności chcą nas oderwać od Chrystusa i Kościoła, Jego Mistycznego Ciała. Jak wyprowadziłeś naród izraelski z niewoli faraona, tak i nas prowadź bezpiecznie do ziemi obiecanej Królestwa niebieskiego. Posyłaj swoich Aniołów, by nas wspierali w osiągnięciu zbawienia. Wodzu Mistycznego Ciała Chrystusa, prowadź nas do zwycięskiego boju z nieprzyjaciółmi naszego zbawienia. Święci Apostołowie i Uczniowie, których Chrystus Pan ustanowił Pasterzami swego Kościoła, wypraszajcie nam potrzebne siły do zwyciężania ataków złych duchów.

I Wy, Święci Męczennicy, przelewając swoją krew za Chrystusa, daliście najwyższe świadectwo swego życia – wstawiajcie się za nami, byśmy nie ulegli złośliwym kłamstwom szatana. Mężni Wyznawcy i czyste Dziewice oraz wszyscy Święci Pańscy, wypraszajcie nam łaskę Bożą, byśmy odrzucając podstępne pokusy złych duchów, wytrwali do końca ziemskiej próby w miłości Jezusa Chrystusa.

Wspomagajcie nas, nasi Święci Patronowie! Przybądźcie nam ku pomocy święci Aniołowie Stróżowie, którzy jesteście ciągle przy nas, oświecajcie nasz umysł, umacniajcie wolę i prowadźcie nas do Boga! Wspierajcie nas wszystkie zastępy chórów anielskich!

Panie Jezu Chryste! Ty powiedziałeś: “Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi” (Mt 28,18), a wysyłając uczniów na głoszenie dobrej Nowiny o zbawieniu mówiłeś, że tym, “którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać…” (Mk 16,17) oraz dałeś im władzę i moc do pokonania całej potęgi szatana (Łk 10,19) – ufając w Twoje zapewnienie: “A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”(Mt 28,20), nakazujemy w Twoje imię + wszystkim złym duchom:Odejdźcie od nas i nie wracajcie więcej! Rozkazujemy wam mocą Pana naszego Jezusa Chrystusa + idźcie precz duchy pychy, nieczystości, chciwości, zazdrości, obżarstwa, gniewu i lenistwa! W imię Jezusa Chrystusa + odpędzamy was duchy kłamstwa, nienawiści, kłótni, nierządu, podstępu, zdrady, kradzieży, wiarołomstwa, pijaństwa, narkomanii, zabijania nienarodzonych, eutanazji oraz wszelkiego zamieszania: Odejdźcie precz od Ludu Bożego. Mocą Jezusowej Krwi + odrzucamy was i nakazujemy: Oddalcie się od nas i nie wracajcie przewrotne duchy zabobonów, magii, czarów, astrologii, fałszywego jasnowidztwa, bałwochwalstwa, zawiści, sporów, tortur, niezgody, mordu, rozłamów i wojny! Idź precz, szatanie niewiary i zwątpienia w nieskończone miłosierdzie Boga! Odejdź dręczycielu, kłamco i zabójco, który chcesz nas doprowadzić do lęku, depresji, rozpaczy i samobójstwa! Pełni zaufania w nieskończoną dobroć i łaskę naszego Boga, wołamy: Wszystko mogę w Jezusie Chrystusie, który mnie umacnia w Duchu Świętym do działania ku chwale Ojca Niebieskiego!

W imię Boga + w Trójcy Jedynego, odstąpcie przeklęte duchy od naszych rodzin, braci i sióstr, od naszych krewnych, sąsiadów, znajomych i przyjaciół!

Rozkazujemy wam w imię męki Jezusa Chrystusa + i Jego chwalebnych Ran: odstąpcie od nas i wszystkich kuszonych i tych, których polecamy Bogu Najwyższemu! W imię Jezusa +oddalcie się od Kościoła świętego, od narodu polskiego i wszystkich ludów świata! Mocą świętego znaku Krzyża + odpędzamy was, złe duchy, od naszych mieszkań, domów, wsi i miast!

Złączeni z Chrystusem, naszym Panem + nakazujemy wam, byście nie przeszkadzali nam w pracy i w wypełnianiu naszych codziennych obowiązków na chwałę Boga, nie napastowali nas w czasie modlitwy, świętych czynności liturgicznych, a zwłaszcza podczas sprawowania i uczestniczenia w Najświętszej Eucharystii!

W imię Boga Stworzyciela + w imię Boga Odkupiciela + w imię Boga Uświęciciela + rozkazujemy wam (duchy sekciarstwa, okultyzmu, spirytyzmu, bezbożności i fałszywego mistycyzmu – oddalcie się od nas i nie ukazujcie nam pozornie szerokiej i łatwej drogi, która w rzeczywistości prowadzi do zatracenia duszy i ciała.

Odsyłamy was pod krzyż Chrystusa, naszego Zbawcy i Pana! “O Krwi Najświętsza naszego Zbawiciela! Jak niegdyś zapowiedziana przez krew baranka paschalnego, obroniłaś lud izraelski od śmierci, tak i teraz, o Krwi Jezusa, zapłato naszego zbawienia, bądź dla nas murem obronnym przeciw wszystkim zasadzkom szatana! Ty jesteś godna wszelkiej czci i chwały! Ojcze niebieski! My Twoje dzieci, odnawiamy obietnice chrztu świętego, wyrzekamy się szatana i wszystkich spraw jego! Wierzymy w Ciebie, Boga, Stworzyciela nieba i ziemi. Aniołów i ludzi! Wierzymy w Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który stał się Człowiekiem, umarł na krzyżu i trzeciego dnia zmartwychwstał!

Wierzymy w Ducha Świętego, naszego Pana, Ożywiciela i Uświęciciela! Wierzymy w jeden, święty, powszechny, maryjny i apostolski Kościół! Wierzymy w Świętych Obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie i życie wieczne w Królestwie Bożym!

Uznajemy Najświętszą Maryję Pannę, Matkę Pana naszego Jezusa Chrystusa, za naszą duchową Matkę, Matkę Kościoła, Mistycznego Ciała Chrystusa oraz Królową nieba i ziemi!

Chcemy wypełniać wszystkie nakazy i przykazania Boże, trwać w wierności Kościołowi Chrystusowemu, żyć w jedności z naszymi Biskupami i Kapłanami, uznając nieomylność Ojca świętego w sprawach wiary i obyczajów!


Niech będzie uwielbiony Bóg w Trójcy Świętej Jedyny – w Maryi Niepokalanej, w świętym Michale Archaniele, w Aniołach i wszystkich Świętych! Razem z zastępami Serafinów wychwalamy Cię, Ojcze, Synu i Duchu Święty, wołając: Święty, Święty, Święty, Pan, Bóg Zastępów! Pełne są niebiosa i ziemia chwały Twojej! W tej wierze i miłości Kościoła Chrystusowego chcemy żyć i umierać. Amen.

www.fronda.pl/a/dreczy-cie-depr…

============

"Poprzedni tydzień"

==========



76 lat temu św. o. Kolbe zdecydował się oddać życie za bliźniego.


Przeczytaj wywiad ze świadkiem jego śmierci


Michał Micherdziński był jednym z ostatnich świadków słynnego apelu w obozie KL Auschwitz, na którym o. Maksymilian Kolbe zdeklarował się pójść na śmierć w zamian za współwięźnia. Prezentujemy rozmowę z Michałem Micherdzińskim, w której wspomina o. Maksymiliana i tamten apel 29 lipca 1941 roku. Na dwa lata przed śmiercią Michała Micherdzińskiego (1919-2006), rozmowę z nim przeprowadził o. Witold Pobiedziński. Z portalu franciszkanie.pl

- Jakie były okoliczności tego wydarzenia, które do dzisiaj budzi tak wielkie i żywe zainteresowanie oraz inspiruje ludzi do postawienia pytania - dlaczego on to zrobił, w imię jakich wartości?

63 lata temu, we wtorek 29 lipca 1941 roku, około godziny 13.00, tuż po apelu południowym, zawyła syrena obozowa. Ponad 100 decybeli niosło się po obozie. W brygadach roboczych więźniowie w pocie czoła spełniali swoje obowiązki. Wycie syren oznaczało alarm, a z kolei alarm oznaczał, że w jednej z brygad zabrakło więźnia. Esesmani natychmiast przerwali pracę i zaczęło się konwojowanie więźniów do obozu na apel, aby sprawdzić stan liczbowy. Dla nas, którzy pracowaliśmy przy budowie pobliskiej fabryki gumy, oznaczało do siedmiokilometrowy marsz do obozu. Byliśmy popędzani, żeby iść prędzej.

Apel wykazał rzecz tragiczną: na naszym bloku 14a brakowało więźnia. Kiedy mówię "na naszym" bloku, mam na myśli o. Maksymiliana, Franciszka Gajowniczka, mnie i innych. Była to wiadomość przerażająca. Zwolniono wszystkich pozostałych więźniów, pozwolono im pójść na bloki, a nam ogłoszono karę - stanie na baczność bez czapek, dzień i noc, o głodzie. Noc była bardzo zimna. Kiedy esesmani mieli zmianę warty, kuliliśmy się do siebie metodą pszczoły: stojący na zewnątrz ogrzewali tych w środku, a potem była zmiana. Wielu starszych nie wytrzymało mordęgi stania w nocy i na zimnie. Oczekiwaliśmy, że choć trochę ogrzeje nas słońce. Ale spodziewaliśmy się także najgorszego. Rano oficer niemiecki wykrzyczał w naszym kierunku: "Ponieważ z waszego bloku uciekł więzień, a wy nie dopilnowaliście tego i nie przeszkodziliście temu, dlatego dziesięciu z was umrze śmiercią głodową, ażeby pozostali zapamiętali, że nawet najmniejsza próba ucieczki nie będzie tolerowana". Zaczął selekcję.

- Co dzieje się w człowieku, kiedy wie, że mogą to być ostatnie chwile jego życia? Jakie uczucia towarzyszyły więźniom, którzy mogli usłyszeć wyrok skazujący ich na śmierć?

Wolałbym oszczędzić sobie przypominania szczegółów tej przerażającej sytuacji. Opowiem, jak wyglądała selekcja. Cała grupa poszła na początek pierwszego szeregu, na przedzie dwa kroki przed nami stał niemiecki kapitan. Patrzył w oczy jak sęp, mierzył każdego i co chwilę podnosił prawą rękę i mówił: "Du!", czyli "ty". To "du!" oznaczało, że to ty umrzesz śmiercią głodową. I szedł dalej. Esesmani wywlekali biedaka z szeregu, zapisywali numer i odstawiali pod strażą na boku. "Du!" brzmiało jak uderzenie młota w pustą skrzynię. Każdy bał się, że za chwilę palec może pokazać na niego. Przeglądnięty szereg szedł kilka kroków naprzód, tak że między szeregiem przeglądniętym a szeregiem do przeglądu powstało coś w rodzaju korytarzy, wolnych pasów o szerokości 3-4 metrów. W ten korytarz wchodzili esesmani i znowu padały słowa: "Du! du!". Serca waliły nam jak młotem. W głowie szum, krew pulsowała na skroniach, zdawało się nam, że krew wyskoczy nosami, uszami i oczami. Coś tragicznego.

- Jak zachowywał się św. Maksymilian podczas tej selekcji?

Ja i o. Maksymilian staliśmy w siódmym szeregu. On stał po mojej lewej ręce, dzieliło nas może dwóch albo trzech kolegów. Gdy szeregów przed nami ubywało, zaczął nas ogarniać coraz większy lęk. Muszę powiedzieć, że jakkolwiek człowiek byłby zdeterminowany i przestraszony, żadna filozofia nie jest mu wtedy potrzebna. Szczęśliwy jest ten, kto ma wiarę, kto ma możliwość do kogo się uciekać, kogoś prosić o łaskę. Modliłem się do Matki Bożej. Nigdy przedtem ani potem, muszę to uczciwie przyznać, już tak żarliwie się nie modliłem. Mimo, że dalej było słychać "du!", to jednak modlitwa wewnętrznie zmieniła mnie na tyle, że byłem spokojniejszy. Ludzie mający wiarę, nie byli już tak przerażeni. Byli gotowi przyjąć przeznaczenie ze spokojem, prawie jak bohaterzy. Jest to wielka sprawa.

Esesmani przeszli koło mnie, omiatając mnie wzrokiem, przeszli koło o. Maksymiliana. "Spodobał się" im stojący na końcu szeregu Franciszek Gajowniczek, 41-letni sierżant wojska polskiego. Gdy Niemiec powiedział "du!" i wskazał na niego, wyrwało się biedakowi z piersi: "Jezus, Maria! Moja żona, moje dzieci!" Oczywiście esesmani nie zwracali żadnej uwagi na słowa więźniów, tylko zapisali jego numer. Gajowniczek później nam przysięgał, że gdyby umarł w bunkrze głodowym, to nie wiedziałby, że taki lament, taka prośba błagalna wyrwała mu się z ust.

- Zapewne po skończonej selekcji pozostali więźniowie czuli ulgę i całe napięcie ich opuściło?

Skończyła się selekcja, dziesięciu więźniów zostało już wybranych. Dla nich był to ostatni apel. Myśleliśmy, że zakończy się ten koszmar stania: głowa bolała, jeść się chciało, nogi popuchły. A tu naraz zrobiło się jakieś poruszenie w moim szeregu. Staliśmy na długość drewniaka, aż tu nagle ktoś zaczął się przeciskał się między więźniami. Był to o. Maksymilian. Szedł krótkim krokiem, bo w drewniakach długim krokiem iść się nie dało, trzeba było je trzymać palcami nóg, żeby nie spadły. Szedł prosto ku grupie esesmanów, stojących w pobliżu pierwszego szeregu więźniów. Wszyscy drżeliśmy, ponieważ było to złamanie jednego z najostrzej i najbrutalniej przestrzeganych zakazów.

Wyjście z szeregu oznaczało śmierć. Nowi więźniowie, którzy przyjechali do obozu, nie wiedząc o tym zakazie, za wyjście z szeregu byli bici, co powodowało niezdolność do pracy. A to z kolei równało się pójściu do komory gazowej. Byliśmy pewni, że o. Maksymiliana zabiją, zanim zdąży się przecisnąć. Ale stało się coś nadzwyczajnego, czego nie zanotowała historia 700 obozów koncentracyjnych, jakie zbudowała III Rzesza. Nigdy nie zdarzyło się, aby więzień obozu mógł bez poniesienia kary wyjść z szeregu. Było to dla Niemców coś tak niewyobrażalnego, że stali jak skamieniali. Patrzyli po sobie i nie wiedzieli, co się dzieje.

- Co wydarzyło się dalej?

O. Maksymilian szedł w więziennym pasiaku, z miską u boku, w drewniakach. Nie szedł jak żebrak, ani też jak bohater. Szedł jak człowiek świadomy wielkiej misji. Stanął spokojnie przed oficerami. Wreszcie opamiętał się kierownik obozu. Wściekły, zapytał swojego zastępcę: "Was will dieses polnische Schwein?" - "Co chce ta polska świnia?" Zaczęli szukać tłumacza, ale okazało się, że tłumacz jest zbędny. O. Maksymilianodpowiedział spokojnie: "Ich will sterben für ihn" - wskazując ręką na stojącego obok Gajowniczka - "Ja chcę umrzeć za niego".

Jeżeli wcześniej Niemcy stali jak oniemiali, to teraz pootwierali ze zdumienia usta. Dla nich, reprezentujących bezbożność laicką, było to coś niepojętego, że ktoś może chcieć umrzeć za innego człowieka. Patrzyli na o. Maksymiliana z pytaniem w oczach: czy on oszalał, czy może oni nie zrozumieli odpowiedzi. Wreszcie padło drugie pytanie: "Wer bist du?" - "Kto ty jesteś?" O. Maksymilian odpowiedział: "Ich bin ein polnischer katolischer Priester" - "Jestem polskim księdzem katolickim". Oto więzień wyznał, że jest Polakiem, pochodzi z narodu, który Niemcy nienawidzili, do tego przyznaje, że jest duchownym. Dla esesmanów ksiądz był wyrzutem sumienia.

Ciekawe, że w tym dialogu o. Maksymilian ani raz nie używa słowa "proszę". Jest tylko jego żądanie, którym złamał Niemca. Złamał sędziego, który uzurpował sobie prawo decydowania o życiu i śmierci, zmusił go do zmiany wyroku. Zachowuje się jak wytrawny dyplomata, choć za frak, wstęgę i ordery, służy mu pasiak, miska i drewniaki. Panowała wtedy cmentarna cisza, każda sekunda wydawała się trwać wieki. Wreszcie stało się coś, czego do dzisiaj nie mogą zrozumieć ani Niemcy, ani więźniowie. Kapitan SS zwrócił się do o. Maksymiliana per "pan": "Warum wollen Sie für ihn sterben?" - "Dlaczego pan chce umrzeć za niego?"

Upadły wszystkie kanony, które esesman wyznawał wcześniej. Przed chwilą nazwał go "polską świnią", a teraz zwraca się do niego per "pan". Stojący obok esesmani i podoficerowie nie byli pewni, czy dobrze słyszą. Tylko jeden raz w historii obozów koncentracyjnych zdarzyło się, aby wysoki oficer, który zamordował tysiące niewinnych ludzi, zwrócił się do więźnia w ten sposób.

O. Maksymilian odpowiedział: "Er hat eine Frau und Kinder" - "On ma żonę i dzieci". Oto cały katechizm w pigułce. On uczył wszystkich, co to znaczy ojcostwo, rodzina. On - człowiek mający dwa doktoraty obronione w Rzymie z najwyższą notą summa cum laude, redaktor, misjonarz, wykładowca dwóch wyższych uczelni w Krakowie i Nagasaki. On uważał, że jego życie jest mniej warte, niż życie ojca rodziny! Jakże to był wspaniały wykład katechizmu.

- Jak zareagował niemiecki oficer na słowa o. Maksymiliana?

Wszyscy czekali, co się dalej stanie. Esesman był przekonany, że to on jest panem życia i śmierci. Mógł kazać ciężko pobić go za złamanie najbardziej rygorystycznie przestrzeganego zakazu występowania z szeregu. A cóż dopiero, jeśli więzień pozwala sobie na wygłaszanie nauk?! Mógł ich dwóch skazać na śmierć przez zagłodzenie. Po upływie kilku sekund esesman powiedział: "Gut" - "Dobrze". Zgodził się z o. Maksymilianem, przyznał mu rację.

Oznaczało to, że dobro zwyciężyło zło, maksymalne zło. Nie ma większego zła, jak skazać z nienawiści człowieka na śmierć godową. Ale nie ma też większego dobra, jak oddać własne życie, po to, by drugi człowiek mógł żyć. Maksymalne dobro zwyciężyło.

Chcę zwrócić uwagę na odpowiedzi św. Maksymiliana: trzy razy jest pytany i trzy razy odpowiadając zwięźle i krótko, użył czterech wyrazów. Cyfra cztery w Biblii oznacza symbolicznie całego człowieka.

- Jakie znaczenie miało dla was, pozostałych więźniów to, czego byliście naocznymi świadkami?

Niemcy pozwolili Gajowniczkowi wrócić do szeregu, a o. Maksymilian zajął jego miejsce. Skazańcy musieli zdjąć drewniaki, były im już niepotrzebne. Drzwi bunkra głodowego otwierane były tylko po to, by wynieść zwłoki. O. Maksymilian szedł w ostatniej parze, pomagał jeszcze iść innemu więźniowi. W zasadzie był to ich własny pogrzeb, jeszcze przed śmiercią. Przed blokiem kazano im ściągnąć pasiaki i wtrącono od celi o powierzchni ośmiu metrów kwadratowych. Zimna, szorstka, mokra posadzka, czarne ściany, światło słoneczne sączyło się przez potrójne załamanie. Wydarzył się tam kolejny cud. O. Maksymilian, chociaż od 20 lat żył o jednym płucu, przeżył wszystkich. W komorze śmierci żył 386 godzin. Każdy lekarz uzna to za nieprawdopodobne.

Po tym długim okresie umierania niemiecki kat w białym kitlu lekarskim zadał o. Maksymilianowi śmiertelny zastrzyk. A on znowu nie umarł... Musieli go dobić kolejnym zastrzykiem. Umarł w wigilię Wniebowzięcia NMP, jego Hetmanki. Przez całe życie pragnął pracować i umrzeć dla Niepokalanej. To było dla niego największe szczęście.

Długo można by mówić o działach, jakie zainspirowała ofiara św. Maksymiliana. On umocnił działalność obozowej grupy oporu - tajnej organizacji więźniarskiej, która od tego wydarzenia dzieliła czas na "przed" i "po" ofierze o. Maksymiliana. Wielu więźniów przeżyło obóz dzięki istnieniu i działalności tej organizacji. Ocalało nas niewielu, dwóch na stu. Ja dostąpiłem tej łaski, jestem jednym z tych dwóch. Franciszek Gajowniczek nie tylko, że ocalał, ale żył jeszcze 54 lata.

Nasz święty współwięzień przede wszystkim ocalił w nas człowieczeństwo. Był duchowym pasterzem w komorze głodowej, wspierał, prowadził modlitwy, rozgrzeszał i wyprowadzał umierających znakiem krzyża na drugi świat. W nas, ocalałych z selekcji, umocnił wiarę i nadzieję. Pośród tego zatracenia, terroru i zła, przywrócił nadzieję.

- Dziękuję za rozmowę

Rozmawiał o. Witold Pobiedziński OFMConv

Źródło tekstu: http://www.franciszkanie.pl/

"Poprzedni tydzień"

==========


NIEZWYKŁE PROROCTWO!

Ojciec Klimuszko wzywa Polaków – emigrantów by szybko

wrócili do Polski!

” Gdybym miał żyć jeszcze 50 lat i miał do wyboru pobyt w dowolnym kraju na świecie, wybrałbym bez wahania Polskę… Niech Polacy z całego świata wracają nad Wisłę. Tu się im nic nie stanie” – mówił znany zakonnik ojciec Andrzej Czesław Klimuszko
Te słowa padły na początku lat 70-ych ubiegłego wieku

„Widziałem żołnierzy przeprawiających się przez morze na takich małych, okrągłych stateczkach, ale po twarzach widać było, że to nie Europejczycy. Widziałem domy walące się i dzieci włoskie, które płakały. To wyglądało jak atak niewiernych na Europę.”

„Polska będzie źródłem nowego prawa na świecie, zostanie tak uhonorowana wysoko, jak żaden kraj w Europie (…) Polsce będą się kłaniać narody Europy. Widzę mapę Europy, widzę orła polskiego w koronie. Polska jaśnieje jak słońce i blask ten pada naokoło. Do nas będą przyjeżdżać inni, aby żyć tutaj i szczycić się tym”.

. Nad Polską bowiem nie widzę ciężkich chmur, lecz promienne blaski przyszłości (…) Nadchodzi czas Polski i upadku jej wrogów. Przed Polską widzę jasność i wstępowanie do góry. Będzie bardzo dobrze”.

„Kraj ten oczekuje lata świetności. Jest to obecnie szczęśliwe miejsce. Gdybym miał się drugi raz narodzić, chciałbym przyjść na świat tylko w Polsce”.
„Niech Polacy z całego świata wracają nad Wisłę. Tu się im nic nie stanie”.

http://malydziennik.pl/niezwykle-proroctwo-ojciec-klimuszko-wzywa-polakow-emigrantow-by-szybko-wrocili-do-polski,3485.html

Poprzedni tydzień

==========

Pamiętajmy niech nie będzie w lipcu dnia, w którym byśmy zapomnieli odmówić Litanię do Najdroższej Krwi Pana. Bo to Ta Krew obmyła całą ludzkość z grzechów. Wynagradzajmy i prośmy o odmianę, bo tak jak nie raz już pisałam, modlitwa jest to najpotężniejsza broń.

Litania do Najdroższej Krwi Chrystusa Pana
Kyrie, elejson. Chryste, elejson. Kyrie, elejson.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.
Krwi Chrystusa, Jednorodzonego Syna Ojca Przedwiecznego, wybaw nas.
Krwi Chrystusa, wcielonego Słowa Bożego, wybaw nas.
Krwi Chrystusa, nowego i wiecznego Przymierza, wybaw nas.
Krwi Chrystusa, przy konaniu w Ogrójcu spływająca na ziemię, wybaw nas.
Krwi Chrystusa, tryskająca przy biczowaniu, wybaw nas.
Krwi Chrystusa, brocząca spod cierniowej korony, wybaw nas.|
Krwi Chrystusa, przelana na krzyżu, wybaw nas.
Krwi Chrystusa, zapłato naszego zbawienia, wybaw nas.
Krwi Chrystusa, bez której nie ma przebaczenia, wybaw nas.
Krwi Chrystusa, która poisz i oczyszczasz dusze w Eucharystii, wybaw nas.
Krwi Chrystusa, zdroju miłosierdzia, wybaw nas.
Krwi Chrystusa, zwyciężająca złe duchy, wybaw nas.
Krwi Chrystusa, męstwo Męczenników, wybaw nas.
Krwi Chrystusa, mocy Wyznawców, wybaw nas.
Krwi Chrystusa, rodząca Dziewice, wybaw nas.
Krwi Chrystusa, ostojo zagrożonych, wybaw nas.
Krwi Chrystusa, ochłodo pracujących, wybaw nas.
Krwi Chrystusa, pociecho płaczących, wybaw nas.
Krwi Chrystusa, nadziejo pokutujących, wybaw nas.
Krwi Chrystusa, otucho umierających, wybaw nas.
Krwi Chrystusa, pokoju i słodyczy serc naszych, wybaw nas.
Krwi Chrystusa, zadatku życia wiecznego, wybaw nas.
Krwi Chrystusa, wybawienie dusz z otchłani czyśćcowej, wybaw nas.
Krwi Chrystusa, wszelkiej chwały i czci najgodniejsza, wybaw nas.
|Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
K. Odkupiłeś nas, Panie, Krwią swoją.
W. I uczyniłeś nas królestwem Boga naszego.

Módlmy się. Wszechmogący, wieczny Boże, Ty Jednorodzonego Syna swego ustanowiłeś Odkupicielem świata i Krwią Jego dałeś się przebłagać, † daj nam, prosimy, godnie czcić zapłatę naszego zbawienia i dzięki niej doznawać obrony od zła doczesnego na ziemi, * abyśmy wiekuistym szczęściem radowali się w niebie. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.


AKT STRZELISTY:

Modlitwa do codziennego odmawiania o ochronę rodziny przez Krew Jezusa .

Panie Jezu, wyznaję Cię jako swojego Mistrza i Pana. Wierzę, że każdą kroplę swojej drogocennej Krwi przelałeś po to, aby odkupić mnie i moją rodzinę, aby uwolnić nas od szatana, grzechu i wszelkich zniewoleń. Panie Jezu, z głęboką wiarą w Ciebie proszę, aby Twoja Krew okryła to miejsce, każdy kąt mojego domu, wszystkie pojazdy, którymi się poruszam ja i moi bliscy, i wszelką własność, którą Ty nam dałeś. Panie Jezu, obmyj swoją drogocenną Krwią mnie samego i moją rodzinę. Proszę o całkowitą ochronę życia mojego i mojej rodziny. Panie Jezu, zachowaj nas dziś od złego, od grzechu, pokus, ataków i dręczeń ze strony szatana, od lęku przed ciemnościami i przed ludźmi, od chorób, zwątpienia, złości, nieszczęść i wszystkiego, co nie należy do Twojego Królestwa. Napełnij nas, Panie Jezu, swoim Duchem Świętym i obdarz darami: mądrości, poznania, wiary, rozumu i rozeznania, tak abyśmy żyli dziś w Twojej chwale, wypełniając wszystko to, co dobre.
Chwała Ci, Jezu!
Dziękuję Ci, Jezu!
Kocham Cię, Jezu!
Uwielbiam Cię, Jezu!


Poprzedni tydzień

==========

Nie przegapmy tej wspaniałej inicjatywy-Różaniec wzdłuż granic Polski.

7 października, we wspomnienie Matki Bożej Różańcowej, cała Polska wzdłuż liczącej 3,5 tys. km granicy ma zostać opleciona modlitwą różańcową. W Polsce są 22 diecezje graniczne, już w 17 z nich rozpoczęto przygotowania do tej wielkiej duchowej, a zarazem ewangelizacyjnej inicjatywy. Zaangażujmy się! Podstawowe informacje na temat wydarzenia można już znaleźć na stronie http://www.rozaniecdogranic.pl. Pod koniec lipca zacznie działać portal, poprzez który będzie można się zapisać. Na interaktywnej mapie Polski zaznaczone zostaną wszystkie kościoły stacyjne oraz punkty modlitwy na granicy. Zostaną one zlokalizowane co kilometr wzdłuż całej granicy.

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/184545,rozaniec-dla-polski.html

========= Poprzedni tydzieńHiacynt
================ Poprzedni tydzień


Orędzie z Medjugorje dla Mirjany z 2.06.2017


Drogie dzieci,podobnie jak w innych miejscach, gdzie do was przychodziłam, tak i tutaj wzywam was do modlitwy. Módlcie się za tych, którzy nie znają mojego Syna, za tych, którzy nie poznali miłości Bożej, przeciwko grzechom, za osoby konsekrowane, za tych, których mój Syn powołał aby mieli miłość i ducha mocy dla was i Kościoła. Módlcie się do mojego Syna, a miłość której przez Jego bliskość doświadczycie, da wam siłę i uczyni was gotowymi do czynienia dzieł miłości w Jego imię.Dzieci moje, bądźcie gotowi. To jest czas przełomu, dlatego ponownie wzywam was do wiary i nadziei.

Wskazuję wam drogę, którą należy iść, a są nią słowa Ewangelii. Apostołowie mojej miłości, świat bardzo potrzebuje waszych wzniesionych ramion ku Niebu , ku mojemu Synowi, ku Ojcu Niebieskiemu. Potrzeba wiele pokory i czystość serca. Ufajcie mojemu Synowi i wiedzcie, że zawsze możecie być lepsi. Moje matczyne serce pragnie, abyście wy, apostołowie moje miłości byli małymi światełkami dla świata, by rozświetlić te miejsca, w których chce zapanować ciemność, abyście przez swoją modlitwę i miłość wskazywali prostą drogę, zbawiali dusze. Ja jestem z wami. Dziękuję wam.





=======

a i Franciszek/z lewej strony/ Marto -

pierwsze kanonizowane dzieci,

które nie są męczennikami.



Franciszek i Hiacynta Marto Joshua Benoliel

Franciszek i Hiacynta Marto, których kanonizacji dokona papież Franciszek podczas uroczystości 13 maja z okazji 100 rocznicy objawień w Fatimie, to pierwsze wyniesione na ołtarze dzieci, które nie są męczennikami. Jak podkreśla postulatorka ich procesu kanonizacyjnego, s. Angela Coelho, ogłoszenie świętymi rodzeństwa Marto otwiera nowy rozdział w refleksji Kościoła nt. świętości, dostępnej dla wszystkich - także dzieci.

Franciszek Marto urodził się 11 czerwca 1908 r. w Aljustrel w parafii Fatima należącej do diecezji Leiria-Fatima, jako szóste z siedmiorga dzieci ubogiego małżeństwa Manuela Pedro Marto i Olímpii de Jesus. 20 czerwca został ochrzczony w parafialnym kościele w Fatimie.

Podobnie, jak większość dzieci z ówczesnych portugalskich wiosek, chłopiec nie umiał czytać, ani pisać. W 1916 r., w wieku 8 lat rozpoczął pracę jako pastuszek, wypasając wraz z Hiacyntą i kuzynką Łucją dos Santos owce należące do rodziców. W tym samym roku był świadkiem trzech objawień Anioła Pokoju, który poprosił dzieci o modlitwę do Trójcy Przenajświętszej, Najświętszego Serca Jezusowego i Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny. Wiosną i jesienią, Anioł ukazał mu się na wzgórzu Cabeço, a latem w pobliżu studni zwanej Arneiro. W 1917 r. Franciszek wraz z młodszą siostrą Hiacyntą i kuzynką Łucją, byli świadkami sześciu objawień maryjnych, które miały miejsce 13 maja, 13 czerwca i 13 lipca w Cova da Iria, 19 sierpnia w Valinhos, a następnie 13 września i października ponownie w Cova da Iria. Podczas objawień, Franciszek widział postać Anioła i Maryi, jednak nie słyszał żadnego z wypowiadanych przez nich słów. 

Wkrótce po objawieniu z 13 lipca, kiedy Maryja powierzyła dzieciom tajemnice, rodzeństwo zostało aresztowane przez władze gminy Vila Nova de Ourém, lecz pomimo dwudniowego przetrzymywania w więzieniu i zastraszania, nie wyjawiły treści orędzia przekazanego im przez Matkę Bożą. 

W październiku 1918 r. Franciszek zapadł na grypę "hiszpankę", której epidemia panowała wówczas na Półwyspie Iberyjskim. Jego choroba trwała do wiosny 1919 r. 2 kwietnia Franciszek przystąpił do pierwszej spowiedzi, a następnego dnia przyjął Pierwszą Komunię Świętą, będącą zarazem wiatykiem. Zmarł 4 kwietnia 1919 r. ok. godz. 22.00. Następnego dnia został pochowany na cmentarzu w Fatimie. 

17 lutego 1952 r. nastąpiła ekshumacja jego ciała, które 13 marca przeniesiono do fatimskiej bazyliki. 

Podobnie, jak Hiacynta, Franciszek nauczył się zasad wiary chrześcijańskiej w domu rodzinnym. Duże wrażenie zrobiły na Franciszku słowa Anioła "Pocieszajcie waszego Boga", które chłopiec starał się wypełniać poprzez modlitwę różańcem i adorację Najświętszego Sakramentu.

Hiacynta Marto urodziła się 11 marca 1910 r. w Aljustrel. Była najmłodsza z siedmiorga rodzeństwa. 19 marca została ochrzczona w kościele parafialnym w Fatimie. 

W 1916 r. wraz z Franciszkiem i kuzynką Łucją dos Santos zaczęła wypasać owce należące do rodziców i wraz rodzeństwem była świadkiem trzech objawień Anioła: wiosna i jesienią na wzgórzu Cabeço, a latem w pobliżu studni Arneiro.

W 1917 r. wraz z bratem i kuzynką doświadczyła także sześciu objawień Matki Bożej. W przeciwieństwie do Franciszka, Hiacynta słyszała słowa wypowiadane przez Maryję, choć rozmawiała z Nią jedynie Łucja. W październiku 1918 r. Hiacynta, podobnie jak brat zaraziła się grypą "hiszpanką", której powikłania doprowadziły do śmierci dziewczynki. Od 1 lipca do 31 sierpnia 1919 r. dziewczynka przebywała w szpitalu w Vila Nova de Ourém. W styczniu 1920 r. trafia do ochronki M.B. Cudownej w Lizbonie, a stamtąd do szpitala D. Estefânia. Tam, przeszła operację usunięcia dwóch żeber, która przyniosła bolesne komplikacje. 16 lutego po raz siódmy objawiła jej się Matka Boża. Po tym widzeniu Hiacynta przestała cierpieć. Zmarła wieczorem 20 lutego 1920 r., a przed śmiercią zdążyła przystąpić do pierwszej w życiu spowiedzi. Cztery dni później została pochowana w Vila Nova de Ourém. 12 września 1935 r. jej ciało przeniesiono na cmentarz w Fatimie i złożono obok ciała Franciszka, skąd 1 maja 1951 r. zostało przeniesione do bazyliki. 

Hiacynta, która otrzymała od Anioła i Matki Bożej polecenie modlitwy w intencji nawrócenia grzeszników i o pokój na świecie, modliła się także w intencji Ojca Świętego. "Miała usposobienie zawsze poważne, skromne i miłe, które świadczyło o obecności Boga w całym jej postępowaniu, co spotyka się u starszych ludzi, bardzo cnotliwych" - wspominała kuzynkę Łucja dos Santos. Hiacynta nosiła rzemień pokutny, odmawiała sobie pożywienia, rezygnowała z ulubionych zabaw i każdego wieczora prosiła rodzinę o wspólną modlitwę różańcową. 

Jak pisała w swoich "Wspomnieniach" Łucja, po objawieniach Franciszek i Hiacynta, pomimo dziecięcego wieku, skoncentrowali swoje życie na Bogu, modlitwie i podejmowaniu różnorodnych ofiar i cierpień w intencji grzeszników. Oprócz modlitwy i wyrzeczeń, odwiedzali i pocieszali potrzebujących, a niekiedy udzielali im także rad. 

O ich duchowej dojrzałości świadczy także postawa wobec własnej śmierci, przed którą dzieci pocieszały bliskich i o której mówiły, że jest przejściem do Nieba i spotkaniem z Bogiem. Podczas objawień, Matka Boża zapowiedziała dwójce rodzeństwa, że wkrótce zabierze ich do Nieba. 

Proces beatyfikacyjny rodzeństwa Marto trwał w latach 1952-1979 i zakończył się promulgacją dekretu Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych o heroiczności ich cnót. W 1999 r. została uznana autentyczność pierwszego z cudów za ich przyczyną, dotyczącego uzdrowienia franciszkańskiej tercjarki Marii Emilii Santos, która przez 20 lat pozostawała unieruchomiona z powodu choroby kości. 

Jan Paweł II beatyfikował Franciszka i Hiacyntę Marto 13 maja 2000 r. w Fatimie podczas swojej wizyty w Jubileuszowym Roku 2000. 

Następny cud uznany w procesie kanonizacyjnym dotyczył uzdrowienia brazylijskiego chłopca, do którego doszło w 2007 r. Wówczas, w trzy dni po tragicznym wypadku, podczas którego chłopiec wypadł z okna i doznał poważnych uszkodzeń mózgu, które groziły utratą życia lub głęboką niepełnosprawnością, dziecko w niewytłumaczalny sposób odzyskało zdrowie i sprawność.

KAI 



================

Poprzedni tydzień

Do Anioła Stróża męża

Pozdrawiam Cię,Aniele Stróżu mojego męża,bło-
gosławię Boga obecnego wTobie i proszę,abyś udzie-
lał mi potrzebnych pouczeń i rad,jak powinnam po-
stępować wobec mojego męża,ponieważ Ty go le-
piej znasz ode mnie. Niech jego miłość do mnie
wzrasta i nas łączy,abyśmy wspólnie dochowali so-
bie wierności tak,jak przysięgaliśmy to sobie wobec
Boga,i osiągnęli życie wieczne.Pomóż mu w życiu
usuwać wszystko,co może zagrozić trwałości i wier-
ności naszego małżeństwa.Uwielbiam Boga obec-
nego w Tobie i dziękuję za wszystkie otrzymane za
Twoim pośrednictwem łaski Boże. Amen.

Do Anioła Stróża żony

Pozdrawiam Cię i błogosławię,Aniele,Stróżu mo-
jej żony,i uwielbiam Boga obecnego w Tobie .Ty naj-
lepiej znasz moją żonę, jej potrzeby, charakter,
wszystko,co lubi i co ją drażni,i denerwuje.Proszę,
pomagaj mi, abym był dla niej dobry i unikał
wszelkich z nią zatargów oraz konfliktów.Pomagaj
mi coraz lepiej ją poznawać i prawdziwie kochać,aby
małżeństwo nasze było trwałe i abyśmy dochowa-
li wierności,którą ślubowaliśmy sobie wobec Boga.
Usuwaj z jej życia i postępowania wszelkie dla nas
zagrożenia, o co Cię gorąco proszę. Amen

================

Poprzedni tydzień


Św. Faustyna o czasach ostatecznych


848 Wtem usłyszałam głos podczas odmawiania tej koronki: 

O, jak wielkich łask udzielę duszom, które odmawiać będą tę koronkę, wnętrzności miłosierdzia mego poruszone są dla odmawiających tę koronką. Zapisz te słowa, córko moja, mów świa­tu o moim miłosierdziu, niech pozna cała ludzkość niezgłębione mi­łosierdzie moje. Jest to znak na czasy ostateczne, po nim nadejdzie dzień sprawiedliwy. Póki czas, niech uciekają się do źródła miłosierdzia mojego, niech korzystają z krwi i wody, która dla nich wytrysła. O dusze ludzkie, gdzie się schronicie w dzień gniewu Bo­żego?


1732. Gdy się modliłam za Polskę, usłyszałam te słowa: 

Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście moje.



================

Poprzedni tydzień

Abp.Hoser w Medjugorje o największym cudzie który ma tam miejsce

Abp.Hoser odprawił pierwszą mszę świętą w Medjugorje 1 kwietnia 2017 roku o godz. 18 w Kościele św.Jakuba. Było to bardzo ważne wydarzenie w Medórjugorje gdyż była to msza święta odprawiana przez wysłannika papieża. Kościół był wypełniony po brzegi. Biskup wygłosił przepiękną Homilię którą sam streszczam kilkoma zdaniami.

W homilii, mówionej po francusku, tradycyjnym języku dyplomatycznym Kościoła polski prałat powiedział: „Módlmy się za pokój, ponieważ siły niszczące są ogromne,  na wschodzie trwa wyścig zbrojeń, ludzie są rozdarci, rodziny są rozdarte, społeczeństwa są rozdarte. Potrzebujemy interwencji z nieba! I obecność Najświętszej Dziewicy jest tego rodzaju interwencją. Jest to inicjatywa Boga. Chciałbym więc zachęcić i pocieszyć was jako specjalny wysłannik papieża.

„Chrońcie pokój w świecie przez nawrócenie serca; Największym cudem Medziugorja jest tutaj spowiedź. Sakrament odpuszczania grzechu i miłosierdzia. Jest to sakrament Zmartwychwstania. Dziękuję wszystkim kapłanom, którzy przybyli tutaj, dzisiaj około pięćdziesięciu, by służyć ludowi, również w Sakramencie Pokuty.

„Spędziłem wiele lat na Zachodzie, gdzie spowiedź zniknęła, a osobiste wyznanie grzechów już nie istnieje. Świat wysycha, serca są zamknięte, konflikty się mnożą.

[…] Bądźmy apostołami dobrej nowiny o nawróceniu, a także pokoju na świecie. […] Kto dotyka miłości Boga, dotyka Miłosierdzia, widzi coś nieodpartego i nie może się oprzeć.

„Jesteśmy świadkami tego, co ratuje życie. Jesteśmy świadkami tego, co ratuje świat. Franciszkanie powiedzieli, że są pielgrzymi, którzy pochodzą z ponad 80 krajów z całego świata. To wezwanie może rozprzestrzeniać się na krańce Ziemi, tak jak Chrystus powiedział, wysyłając swoich apostołów.

„Maryja jest z nami i dzieli się naszym cierpieniem i bólem. Pomaga nam, pomaga zdecydować się na pokutę i daje poczucie  duchowej obecności. Nazywamy ją, zwłaszcza tutaj, Królową Pokoju i powołujemy się na ten tytuł, gdy modlimy się  litanią do Matki Boskiej. […] Uczestniczy w panowaniu swego Syna. […] Dziękuję jej za jej stałą obecność przy każdym z nas. Królowa Pokoju przynoś pokój naszym sercom,  naszym rodzinom, naszej Ojczyźnie i społeczeństwu.

„Dlatego jesteście świadkami miłości Chrystusa, miłości Jego Matki i miłości Kościoła. Niech Bóg Was błogosławi i umocnia. Amen.” 

  ================

Poprzedni tydzień



Wołanie Maryi w Medziugorje o modlitwę;

Orędzie dla Mirjany z 02.04.2017 r.

„ Modlitwa wam pomoże, gdyż modlitwa was ratuje, modlitwa ratuje świat. Dlatego, moje dzieci, módlcie się, słowami, uczuciami, miłością  miłosierną i poświęceniem. Mój Syn pokazał wam drogę..... Módlcie się serdecznie za swoich pasterzy, aby z miłością świadczyli o moim Synu. Dziękuję”.

================

Poprzedni tydzień

Godzina święta

„A we wszystkie noce z czwartku na piątek dam ci uczestnictwo w tym śmiertelnym smutku, który odczułem w Ogrodzie Oliwnym. I żeby Mi towarzyszyć
Jedną z najpiękniejszych praktyk wynagradzających Panu Jezusowi za nasze grzechy jest godzina święta. Chrystus wskazał to nocne czuwanie Małgorzacie Marii Alacoque podczas trzeciego objawienia w 1674r., kiedy powiedział:
w tej pokornej modlitwie, którą zanosiłem wówczas do mego Ojca wśród wszystkich Moich udręczeń, będziesz wstawać między godziną jedenastą a północą, by w ciągu godziny klęczeć wraz ze Mną z twarzą pochyloną ku ziemi. A czynić to będziesz tak dla uśmierzenia gniewu Bożego, błagając o miłosierdzie tak dla grzeszników, jak dla złagodzenia w pewien sposób
goryczy, którą czułem z powodu opuszczenia Apostołów, tak iż musiałem czynić im wyrzuty, że nie mogli czuwać ze Mną jednej godziny.”

Św. siostra Faustyna starała się odprawiać godzinę świętą pomimo oschłości, zmęczenia i choroby. Wiele razy opisała to w Dzienniczku:

W ostatnie dni karnawału, kiedy odprawiłam godzinę świętą, ujrzałam Pana Jezusa, jak cierpiał biczowanie. O, niepojęta to katusza! Jak strasznie Jezus cierpiał przy biczowaniu. O biedni grzesznicy, jak wy się spotkacie w dzień sądu z tym Jezusem, którego teraz tak katujecie? Krew Jego płynęła na ziemię, a w niektórych miejscach ciało zaczęło odpadać. (Dz. 188)

Chociaż jestem chora, postanowiłam dziś odprawić jak zwykle godzinę świętą. W tej godzinie ujrzałam Pana Jezusa przy słupie biczowanego; w tej strasznej katuszy Jezus modlił się, po chwili rzekł do mnie: Mało jest dusz, które rozważają mękę Moją z prawdziwym uczuciem; najwięcej łask udzielam duszom, które pobożnie rozważają mękę Moją. (Dz. 737)

Papież św. Jan Paweł II w każdy czwartek odprawiał godzinę świętą, nie tylko wtedy, kiedy był w domu, ale także podczas podróży apostolskich.

Carl Bloch „Getsemani”


================

Poprzedni tydzień



Tajemnice życia wiecznego

W książce „Ojciec Pio a dusze czyśćcowe” O. Alessio Parente (Wydawnictwo: Archidiecezjalne Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 2012) jest napisane:
„Nasza wiara mówi nam, że w chwili śmierci, w momencie, gdy dusza opuszcza ciało, staje ona przed Bogiem-Sędzią. Objawienie świętych potwierdzają, że sąd ten jest natychmiastowy i odbywa się dokładnie w miejscu, w którym dusza opuszcza ciało. nikt z nas go nie uniknie. Każda chwila naszego życia zostanie wzięta pod uwagę, a z nią wszystkie dobre, jak i złe sprawy (por. 2Kor 5,10)… (str. 36).
…Dusza po śmierci ciała „otwiera oczy”, budzi się z błędów, złudzeń, fałszywych wyobrażeń, gdyż staje wobec światła Bożej prawdy i w niej zobaczyć może tylko to, co jest: rzeczywistość Bożej miłości do siebie i swoją na nią odpowiedź – całe życie na ziemi. To jest stan nazywany sądem szczegółowym… – czytamy na str. 162 w cz.1, w rozdz. II «Bóg-Ojciec nasz a my» „Świadków Bożego Miłosierdzia” Anny.
Zaś cz.2 w rozdz. IV «Relacje bliskich ze śmierci, spotkania z Bogiem i Jego miłosierdziem »: … Człowiek umierając przekracza granicę wraz z bagażem zbieranym przez całe swoje życie. Duch ludzki – nasza rzeczywista nieśmiertelna osobowość – pozostaje w nagiej swej istocie ze wszystkim, co ta istota przyswoiła sobie w życiu na ziemi, czyli ze wszystkim co wybrała z pojęć, wyobrażeń, przywiązań; a więc z ciałem nie ginie świat uczuć, intelektu i woli. Dlatego człowiek pozostaje sobą, niczego nie zapomina – kocha to, co kochał
i pragnie to zatrzymać. Tu następuje konfrontacja w świetle Bożym, ale od stanu duchowego, w którym człowiek wchodzi w wieczność, w świat duchowy zależy ile zdoła przyjąć i ile zechce odrzucić, aby móc stać się zdolnym do przyjęcia prawdy o sobie i swojej pozycji wobec Boga. Nawet piekło wie o swoim złu. Świadomość jest tu jasna i bezbłędna, ale odległość człowieka od Boga – różna. Tam, gdzie miłość człowieka spotyka się z Miłością Stwórcy, nie ma żadnej przegrody – by stworzenie zostało wprowadzone do wiecznej Ojczyzny… Bóg jest Miłością. Miłość nigdy nikogo do niczego nie zmusza, nie odrzuca, nie karze – bo kocha, wraz z darem udzielonej nam wolności. Bóg po naszej cielesnej śmierci nie zmienia się (zob. Ps 102,28; Hbr 13,8 i Jk 1,17), to my się zmieniamy: opadają nam łuski z oczu, poznajemy, że jest Bóg i że Bóg jest nieskończona miłością, naszym Ojcem i Stwórcą (Ps 100,3), że przeznaczył nas do szczęścia i tym szczęściem jest życie z Nim w Jego obecności i miłości. Ale o ile jest to szczęściem dla oczekujących spełnienia swojej wiary, wyczekiwanej i wytęsknionej obietnicy Bożej, o tyle może być oślepiającym światłem błyskawicy dla tych, którzy Boga przez całe życie odrzucali. A od błyskawicy ucieka się i tak odchodzą w wieczność ci, co znieść prawdy Bożej nie mogą. Bowiem obecność Pana (Ps 90,8) obnaża grzech i niszczy zło. A zło istnieje, pełne nienawiści i pretensji, obwiniające Boga o swój stan, zbuntowane, niezdolne do skruchy i prośby o przebaczenie win i chce istnieć dalej, a więc ucieka (zob. J 3,20) jak najdalej od światła prawdy Bożej… (str.66/67)

W n-rze 5/2012 dwumiesięcznika katolickiego „Miłujcie się!” ukazał się na str.14-16 artykuł ks. Andrzeja Trojanowskiego TChr zatyt. „Gdzie cię zastanę, tam cie osądzę…”. Rzecz oparta na autentycznych wydarzeniach.
W 1937 roku Klara, młoda, wierząca dziewczyna, dowiaduje się o nagłej śmierci swojej koleżanki z pracy – Anity, która niedawno zawarła sakramentalne małżeństwo, lecz od roku dobrowolnie porzuciła praktyki religijne.
Nazajutrz po otrzymaniu wiadomości Klara uczestniczyła we Mszy św., ofiarowała za Anitę Komunię św. i gorąco się modliła. Późnym wieczorem, gdy rozmyślała jeszcze o tej śmierci i modliła się za duszę swej koleżanki, w pewnym momencie zobaczyła Anitę w przerażającym stanie. Koleżanka mówiła do niej: „Klaro! Nie módl się za mnie! Jestem potępiona. Przychodzę nie z własnej woli, ale tylko dlatego, że zostałam zmuszona przez Boga; nie myśl sobie, że czynię to z przyjaźni do ciebie. My nie kochamy już tutaj nikogo. W rzeczywistości chciałabym, abyś i ty została strącona w to miejsce wiecznego nieszczęścia, gdzie ja jestem. Ach… Obym w ogóle nigdy się nie narodziła! Tak, nienawidzę Boga z całym zapałem dobrowolnie powziętego postanowienia bycia oddzieloną od Niego, postanowienia, które podjęłam w chwili śmierci i którego nie chcę nigdy odwołać. Rozumiesz teraz, dlaczego piekło jest wieczne? Jest tak dlatego, że mój upór i moja nienawiść do Boga nie ustaną nigdy! (…).

Dalej w tym artykule, Anita, takie o sobie daje świadectwo:
Minął tydzień od momentu mojej śmierci – mówię według waszego sposobu liczenia – bo na podstawie mojej męki mogłabym dobrze powiedzieć, że płonę w piekle już od dziesięciu lat! Wypadek samochodowy… Rozdzierający ból przeszył mnie na wylot. Jednakże była to drobnostka w porównaniu z tym, czego doświadczam obecnie! Potem straciłam zmysły… Nagle, w momencie swojej śmierci, wydobyłam się z mgły. Ujrzałam siebie samą, owitą oślepiającym światłem, jeszcze na tym samym miejscu, gdzie leżało moje martwe ciało. Było to jakby w teatrze, gdy nagle wszystkie światła zgasły i zasłona spadła z wielkim hukiem! Wówczas miała miejsce nieoczekiwana scena. W moim przypadku była ona oświecona nieznośnym światłem: scena z całego mojego życia! Moja dusza ukazała mi się jakby w zwierciadle: wszystkie wzgardzone łaski od czasów młodości aż do ostatniego „nie” wobec Boga. I ujrzałam siebie jako morderczynię, na oczach której, podczas procesu, wnoszą nieżywą ofiarę.
Moja skrucha? Nigdy! Poczucie wstydu? Niedostateczne. Oczywiście, niemożliwe było znoszenie dłużej kochającego wzroku Boga, którego definitywnie odrzuciłam. Nie zostało mi nic innego jak tylko ucieczka. Jak Kain oddalił się w ucieczce od zwłok Abla, tak samo i mojej duszy nie pozostało nic innego jak uciec od tego straszliwego widowiska. Taki był mój sąd szczegółowy. Niewidzialny Sędzia wypowiedział wyrok: „Precz ode Mnie!”. Wówczas moja dusza, jakby nasączona siarką, zapadła się jak cień w wieczyste męki…”
(z książki: Les Ames du Purgatoire dans la vie des saints).
Całość: https://archiwum.milujciesie.org.pl/nr/fundamenty_wiary_katolickiej/gdzie_cie_zastane_tam.html cdn



================

Poprzedni tydzień

O czym nie wiemy... a

TAKIE JEST PROSTE

!

Weszłam do naszego kościoła w J..... Podeszłam do kropielnicy przeżegnałam się i w ławce po odmówieniu pacierza rozpoczęłam przygotowanie się do Mszy Świętej. Odmówiłam modlitwę do św. Michała Archanioła do Matki Bożej: Potężna Niebios Królowo, wyśpiewałam Hymn uwielbienia Pana. I po chwili skupienia przystąpiłam do odmawiania Różańca Świętego. I wtedy Pan Jezus z upomnieniem i jednocześnie tęsknotą mówi:- „Weszłaś do mego domu, ale nie oddałaś mi należnego szacunku -nie ucałowałaś Ran na moim Krzyżu. Ja: -Tak Panie przepraszam za taką nieroztropność z mojej strony, i natychmiast duchowo przystąpiłam do uwielbienia i przepraszania za swoje przewinienia, które odbiły się zranieniami na ciele i w ciele Pana Jezusa. Nie zdajemy sobie sprawy, jakie jest ważne wejście do kościoła i oczyszczenie z tego co nie

Boże a następnie całując wizerunek Pana Jezusa, to tak naprawdę powinniśmy zdać sobie sprawę, że całujemy Rany Pana, przepraszając Go za wszystkie przewinienia jakie dokonaliśmy od ostatniego razu przebywania w domu Pańskim. I dopiero po przeproszeniu ze skruchą, po oczyszczeniu możemy wejść do kościoła, gdzie w pełni możemy zjednoczyć się z Panem na modlitwie.

 


Twoja służebnica

================

Poprzedni tydzień




http://bozydzwon.pl.tl

Otrzymuję Orędzia Boże w których Pan Jezus Chrystus wyjaśnił mi i polecił przekazać – czym jest nasze życie i jak naprawdę funkcjonujemy w nim. Informacje, które otrzymuję podawane mi są poprzez widzenia jak również słowa. Wszystko! Absolutnie wszystko, Moc i Siłę- posiadamy w Bogu. Sami walki z szatanem nie wygramy, ponieważ on jest inteligencją i w stosunku do nas potężną siłą a w stosunku do Pana Boga jest niczym. Kapłani Drodzy Pan Jezus upomina się o WAS! Tylko w waszych rękach miecz zwycięstwa. Otwierajcie Kościoły. Wystawiajcie Najświętszy Sakrament do Adoracji. Wzywajcie ludzi do modlitwy – to jest jedyna droga zwycięstwa.

My ludzie nie posiadamy własnych myśli – one są nam dostarczane.
Od Pana Boga otrzymujemy niewielką ilość myśli, w barwach jest ona złota, świetlista, natomiast w proporcji wielkości do otrzymywanych myśli – jest to poniżej 10% z całości. Pozostała część myśli, które otrzymujemy, wprowadzana jest nam od szatana, są to myśli ” gotowce” ponieważ otrzymujemy po kilka kompletnych rozwiązań do jednego tematu.

Na początku było Słowo a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo.
Słowianie – sło – w janie – Słowo w Janie. Jan szedł przed Jezusem Chrystusem i głosił Słowo O Jezusie Chrystusie. Chrzcił ludzi Słowem Bożym oraz Wodą. Przygotowywał ludy na nadejście Jezusa Chrystusa i dokonało się.
Pan Bóg, tak nas umiłował, że stworzył nas na Swoje podobieństwo
i w Swojej miłości wyposażył nas na czas życia, obficie. Otrzymaliśmy :

1.- Wolną wolę – czyli wybór (całkowicie nasz własny) – takim zaufaniem nas obdarzył umiłowany Bóg w Trójcy Świętej.

2.- Sumienie(to jest tarcza rozeznania dobra i zła (czyli najprościej rzecz ująć, my dobrze zdajemy sobie sprawę po co sięgamy).

3. -Talenty(czyli nasze zdolności, które mamy rozwijać, poprzez naukę i pracę) – co wypracujemy tym dysponujemy.

Myśli Boże – zawierają: miłość, dobro, prawdę, sprawiedliwość, pokorę – wszelkie dobro i wraz z tym otrzymujemy pełną opiekę. Pan Bóg w Swojej Miłości -posłuży się także drugą osobą i w potrzebie naszej przyprowadzi ją do nas (człowieka, który żyje wysłuchując Bożych myśli i poprzez niego da nam pocieszenie i wsparcie). Różne są działania Boże, ale wszystkie pełne miłości, opieki i troski o nas.

szatan – wprowadza nam pozostałą część myśli, to jest ponad 90% opartych na pysze a za nią idzie kłamstwo, mściwość, nienawiść, nieuczciwość, obmowa, oraz cała gama nieprawdopodobnego chaosu, łącznie z bestialstwem – prosta droga zniszczenia nas.

Człowiek, który jest blisko Pana Boga, przestrzega Jego przykazań – odsuwa złe myśli, nie przyjmuje ich do realizacji w swoim życiu. Natomiast człowiek, który rośnie w swojej potędze człowieczeństwa – nie przestrzega Bożych przykazań, chłonie szatańskie myśli. (Wszystkie myśli wprowadzane nam są poprzez przysadkę mózgową, która mieści się z tyłu głowy (jest to zagłębienie na samym dole głowy wyczuwalne palcami, jeśli ktoś pragnie sam sprawdzić). Informacja ta została mi przekazana poprzez widzenie i słyszenie. Myśli kierowane są do nas w formie fal, które nieustannie napływają. Boże myśli płyną do nas strumieniem – są przepiękne, tak jak wspomniałam już powyżej -złote, świetliste, pogodne i ciepłe. Niosą w sobie spokój, ład, radość i nie do opisania ludzkimi słowami miłość.

szatana myśli – są w kolorach ciemnych ostrych – czerń, czerwony- ciemny fiolet – są bardzo natarczywe, agresywne, nękające – wprowadzają nerwowość i niewypowiedziany chaos.

Podstawową rolę w naszym ziemskim bytowaniu ma – Łaska Boża, którą otrzymujemy poprzez GODNIE ODBYTĄ, SZCZERĄ – SPOWIEDŹ ŚWIĘTĄ (oczyszczenie) i Z GODNOŚCIĄ PRZYJĘTĄ W PEŁNEJ CZCI DLA BOGA – KOMUNIĘ ŚWIĘTĄ ( to już sama czysta łaska). Komunia święta – MUSI(z wyjątkiem osób, które nie mogą z przyczyn zdrowotnych) być przyjmowana na kolanach! do ust! – i tylko z rąk kapłana!

Kapłan ma ręce uświęcone(konsekracja) poprzez Sakrament Kapłaństwa – To Sam Pan Jezus Chrystus Przeistoczenie Czyni Na Ołtarzu I Podaje nam Siebie poprzez ręce kapłanów – niech nikt inny nie waży się tego robić!!! Tylko kapłan może spowiadać i odpuszczać grzechy, odprawiać mszę świętą i komunikować – TYLKO ON!!!

Otrzymaliśmy Wolną Wolę – to my decydujemy jakiego wyboru dokonamy, czy pójdziemy za Głosem Bożym, czy za szatańską ułudą (wcześniej lub później – wszystkie szatańskie pomysły, którymi nas obdarowuje – doprowadzą nas do cierpienia).

Otrzymaliśmy w darze życia także sumienie – to jest tarcza rozeznania dobra i zła. W sumieniu naszym dokonujemy wyboru, poprzez otrzymaną wolną wolę. To my ludzie, decydujemy się na tak lub nie, na wybór Pana Boga czy szatana.

Pan Jezus Chrystus upomina się o Intronizację – czyli o wybranie Go w naszych sercach i sumieniach Królem naszym. W akcie tym mamy oddać się pod panowanie Jezusowi Chrystusowi z naszą Wolą – czyli oddać otrzymaną w darze życia Wolną Wolę pod panowanie Jezusowi Chrystusowi. Pan Jezus, poprzez to żądanie nie pragnie nas zniewolić, lecz uratować. Jezus Chrystus mając z powrotem naszą wolną wolę, pragnie nas ochronić przed szatanem, przed jego natrętnym i perfidnym oszustwem. szatan wprowadza nam myśli o naszej wielkości i potędze, o naszej nadrzędnej mądrości, że dzięki sobie potrafimy pokierować wszystkim i wszystkimi, że wiemy najlepiej. Że – TO – MY! – jest to największe oszustwo szatana – wypełnia wówczas ludzi pychą i pozostaje mu tylko nakręcanie perfidią.

Jak wielką satysfakcję ma szatan, dane było mi zobaczyć – szatan dumnie przemaszerował o kilka metrów ode mnie, był tak zadowolony z siebie, że idąc – swoją postawą lekceważył mnie( nie czekam na jego uznanie). Miało to miejsce w mojej pracy, więc ze smutkiem pomyślałam – ile grzechu tutaj musi być w tych ludziach, że ma taką satysfakcję( był wychudzony anorektycznie, ubrany w surducik, pumpy, zamiast stóp miał racie i na trójkątnym łebie różki kilku centymetrowe). Po powrocie z pracy odruchowo włączyłam radio i usłyszałam wiadomość – Papież Benedykt XVI zrezygnował?- wielki triumf szatana!!!

Jezus Chrystus ukazał mi Moc swoją i nakazał przekazać światu. Przykład Mocy Bożej – Mocy Jezusa Chrystusa, przekazany mi został przez widzenie. Obraz ten jest namalowany i UJAWNIONY. W Mocy Bożej zawarte jest wszystko. Pan Bóg w Trójcy Świętej jest Wszech -Mogący. Musimy sobie zdać z tego sprawę, pozostawić szatańskie podpowiedzi pychy, własnego ja i oddać się w opiekę Jezusowi Chrystusowi jako Królowi naszemu – Zaufajmy Mu – TO JEST NASZ BÓG STWÓRCA I ODKUPICIEL. Oddał już za nas swoje Cierpienie i Życie, aby nas wybawić. Udowodnił już nam – ludziom, jak bardzo nas kocha i jak jesteśmy Mu bardzo umiłowani. Teraz my musimy odwzajemnić tą miłość oddając wolę swoją pod panowanie – tylko tyle.

Musimy powrócić do oddawania Czci i należnej Godności Panu Bogu. Nie wolno nam lekceważyć Pana Jezusa a szczególnie w Kościele – który sam założył. Musimy powrócić do mszy św, która była Uwielbieniem Boga. Niegodnym postępowaniem wobec Boga – którym jest również Jezus Chrystus – pozbawiamy się Łask, Opieki Bożej i zostajemy ślepi i głusi na Wołanie Boże. Przy takim stanie ducha, światło mądrości Bożej jest dla nas nieczytelne i przestajemy rozumieć samego Boga. szatan wie o tym dobrze i dlatego z taką perfidią bije w Kościół Chrystusowy a my mu dajemy przyzwolenie na to niszczenie i za to odpowiemy. Pan Jezus jest naszym Wybawcom i Przyjacielem NIE! kolegą – TO JEST BÓG!!! Wszystko możemy otrzymać – poprzez nasz właściwy wybór.

Jezus Chrystus wybrał nas Polaków do rozszerzenia Królestwa Chrystusowego. Kieruje do nas słowa ” Nie jesteście gorsi, jesteście lepsi – posiadacie miłość czego nie posiada zwodziciel — http://bozydzwon.pl.tl/ przekaz z dnia 14.03.2015 rok.



================

Poprzedni tydzień

Marta –świadectwo  internetowe

Prosi Maryję o łaskę postu i ja otrzymuje

Matka Boża mówiła w Medziugorje że post o chlebie i wodzie może powstrzymać wojnę i Ona prosi nas o taki post w środy i piątki – dlatego powinniśmy pościć a dla tych którym wydaje się że nie potrafią chcę powiedzieć że ja też nie potrafię wytrzymywać o chlebie i wodzie ale mam jeden sposób bardzo skuteczny który odkryłam; dzień wcześniej klęczę w czasie Apelu Jasnogórskiego i proszę Matkę Bożą o łaskę postu i to działa, wcale nie muszę walczyć z pragnieniem żeby „coś zjeść” spokojnie mija mi dzień i nie jestem słaba ani otępiała chlebuś jest pyszny popijam go ciepłą wodą też smakuje jak nigdy i wieczorem a także następnego dnia dziękuję Maryi że wytrzymałam dzięki Niej i Wy też tak zróbcie zobaczycie że to „działa” Ona uprasza u Pana Jezusa tę potrzebną łaskę postu.

 

================

Poprzedni tydzień

Ewangelizuje, nawraca, uzdrawia, a nawet ratuje życie. Ksiądz,

który był z kolędą u prostytutek

O tym księdzu usłyszała niedawno cała Polska. Dlaczego? Bo zdecydował się na wizytę po kolędzie w jednym z łódzkich domów publicznych. Duszpasterz sam podzielił się tym faktem na Facebooku. Ale nie zdradził zbyt wielu szczegółów. Wirtualna Polska skontaktowała się z ks. Michałem Misiakiem, bo o nim mowa.

Aleksandra Siedlecka-Małecka, Wirtualna Polska: Wizyta duszpasterska to coroczny rytuał, obowiązek księży.

ks. Michał Misiak: Przed kolędą mamy spotkanie w gronie kapłańskim, w czasie którego modlimy się za cały ten czas odwiedzin. Dostajemy też instrukcje od naszych przełożonych, czyli proboszcza i biskupa. Wśród rad duszpasterskich jest zawsze uwaga, ta sama co roku, żeby pukać do każdych drzwi, żeby nie opuszczać żadnego domu i mieszkania. Bo chodzenie po kolędzie to misja, której podejmuje się każdy ksiądz nie w swoim imieniu, ale w imieniu Jezusa. Ja nie pukam tam, gdzie mi się podoba, tylko tam gdzie Jezus by chciał, czyli wszędzie. I cieszę się, kiedy ludzie mi otwierają. Niestety jest tak, że połowa drzwi jest zamknięta. Ludzie nie życzą sobie błogosławieństwa, nie chcą się wspólnie pomodlić. Ci, którzy otwierają drzwi i zapraszają księdza do środka wyrażają dobrą wolę. I każde drzwi, które się otworzą, nie ważne czy to będą drzwi do jakiejś meliny, domu publicznego czy mieszkania bogobojnego człowieka to dla nas księży zaproszenie, to chęć posłuchania Ewangelii.


Czy często w czasie tych wizyt spotyka ksiądz ludzi z problemami, ludzi na jakimś życiowym zakręcie?

Zaprosił mnie do swojego mieszkania chłopak, który mieszka na terenie naszej parafii i prostytuuje się w środowisku gejowskim. Od razu, jeszcze zanim znalazłem się w środku on się przedstawił. Powiedział, że jest gejem, że w tym mieszkaniu przyjmuje różnych mężczyzn, że jest dostępny na telefon. Po tym jak się przedstawił, zapytał się, czy nadal chcę wejść. Na co ja bez wahania odpowiedziałem, że jak najbardziej. Zapytałem go, czy chcesz się pomodlić, czy oczekuje błogosławieństwa? Modliliśmy się dość długo. Ten chłopak nawet się popłakał. Po kilku dniach przyszedł do mnie w odwiedziny i pochwalił się, że wykasował numer, pod którym był dostępny jako męska prostytutka. Zatem owocem kolędy było to, że zerwał z prostytucją. Bóg dał mu siłę do podjęcia tej dobrej dla niego decyzji.

Czy kolęda często przynosi aż takie owoce?


Tak, zdecydowanie. Ludzie cierpią na różne bóle, a ja w imię Jezusa uzdrawiam chorych w ich domach. Bóg za moim pośrednictwem leczy z bólu kręgosłupa, głowy, czy depresji. Wygląda to tak, że nakładem na chorego ręce i się modlę. Proszę Boga, żeby choroba ustała. Mam świadectwa, że poprawa następuje wręcz natychmiast. Tylko, że tego nie można stwierdzić naukowo, bo trzeba by było przeprowadzić badania. Ci uzdrowieni ludzie po prostu wstają i mówią, że ich już nie boli. Mają przy tym często łzy wzruszenia w oczach. Generalnie ksiądz, który chodzi po kolędzie, naśladuje Jezusa. A Jezus chodził do wszystkich. Uzdrawiał, wypędzał złe duchy. Kiedy chodzę po domach napotykam też te zniewolone demonicznie. W wielu mieszkaniach czuję namacalną obecność szatana. Szczególnie tam, gdzie wcześniej były samobójstwa, przeklinanie kogoś, okultyzm i magia.

Ale przecież nie każdy ksiądz ma w sobie taką moc?

Na bazie chrztu św. nie tylko ksiądz, ale każdy wierzący ma taką moc. Chrystus mówił do wszystkich swoich uczniów, aby szli głosić Ewangelię, wypędzali złe duchy, uzdrawiali chorych. Zatem każdy człowiek ochrzczony ma tę moc tylko często nie jest tego świadomy. Niestety nasze chrześcijaństwo, nasza wiara jest na bardzo niskim poziomie. Szczególnie w Polsce katolicyzm jest daleki od marzeń Jezusa. Często ludzie, którzy mnie przyjmują w swoich mieszkaniach i deklarują, że są wierzący nie znają Jezusa.

Jak ksiądz w czasie krótkiej wizyty duszpasterskiej jest w stanie ocenić czy ktoś jest blisko Jezusa? To wymaga czasu.

Wystarczy minuta. Zadaję konkretne pytanie, które brzmi: "jaka jest twoja relacja z Jezusem?" I na bazie odpowiedzi wiem czy ktoś jest uczniem Jezusa, czy jest tylko religijny. Bo wiara to nie jest regularne chodzenie do kościoła i odmawianie pacierzy. To osobista relacja z Jezusem, to dialog z nim. Dlatego, jeżeli ktoś mi odpowiada, że nie ma żadnej relacji. I na pytanie pomocnicze: "kim jest dla ciebie Jezus?" odpowiada, że nie wie, to jest to dla mnie świadectwo, że ten człowiek jest tylko religijny lub ma wiarę opartą na tradycji. A to nie prowadzi do nieba.


Dlaczego nie każdy ksiądz jest w stanie wpłynąć na człowieka? Przybliżyć go do Boga?

Powtarzam często: co masz to dasz. Jeśli ktoś sam nie ma głębokiej wiary, to nie może jej przekazać. I to jest też problem wielu duchownych, którzy nie mają osobistej relacji z Jezusem. Często żyją w grzechu, mało się modlą. Dlatego spotkanie z kapłanem, który sam nie idzie za Jezusem nie będzie nigdy owocne i nie przyprowadzi nikogo do Boga. Bo ślepy nie może prowadzić ślepego.

Kiedy zadzwoniłam do księdza po raz pierwszy i zapytałam o prostytutki, do których ksiądz poszedł z kolędą to ksiądz nie chciał rozmawiać. Dlaczego teraz rozmawiamy?

Pomodliłem się i Jezus mi powiedział, żebym dał świadectwo, że on w czasie kolędy chodzi po domach dotyka serc i nawraca ludzi. Zrozumiałem też, że nie warto już koncentrować się na tym domu publicznym, który odwiedziłem.

Nosi ksiądz w sobie przekonanie, że w tych kobietach, tych prostytutkach, które ksiądz odwiedził nastąpi jakaś zmiana?


Najważniejsza rzecz, która się zadziała to to, że one usłyszały, że Bóg je kocha. Dowiedziały się, że Bóg ich nie potępia. Nasz Pan kocha każdego, nawet te osoby, które się pogubiły. Dodam też, że ucieszyłem się bardzo, że te panie były świadome swojej grzeszności. Wielu ludzi nie przyznaje się do tego, że jest grzesznikiem. A przecież każdy człowiek grzeszy. Tak naprawdę największą radością Boga jest to, kiedy człowiek uznaje swoją słabość. Kolejny krok ważny dla Boga to to, kiedy ktoś bije się w piersi i przyznaje, że potrzebuje pomocy. A trzecim krokiem w tym domu publicznym było to, że kobiety usłyszały, że rozwiązaniem ich trudnej sytuacji jest Chrystus. On umarł za nie. A na wyciągnięcie ręki jest nowe życie dla nich. Wystarczy, że podejmą dobrą decyzję.

Ludzie dość często popadają w tarapaty na przykład finansowe. Wtedy podejmują decyzje, których by nie podjęli w normalnej sytuacji.

Ludzie nie widzą alternatywy, drugiego rozwiązania swoich kłopotów. Często też są zranieni i brakuje im miłości. I wtedy popełniają błędy decydując się na przykład na prostytuowanie. A trzeba pamiętać, że Bóg ma plan dla każdego z nas. Bóg nie chce żebyśmy się prostytuowali, gwałcili, prowadzili wojny. Plany Boga wobec nas są zawsze dobre. Chodzi tylko o to, żeby zapytać go o nie. A ja jestem od tego, żeby w tym pomóc.

Wspominał ksiądz, że nie tylko był na kolędzie w domu publicznym, ale że pracuje z prostytutkami.

Ja generalnie pracuję z ludźmi. Jeżeli chodzi konkretnie o nie, to jest tak, że nieraz jadąc samochodem zatrzymuję się, żeby porozmawiać przy trasie z jakąś prostytutką. Wychodzę z samochodu i od razu się przedstawiam. Informuję, że nie jestem zainteresowany usługami seksualnymi, ale chciałbym porozmawiać i pomóc. Te panie często opowiadają mi swoje historie życiowe. Samo to, że się otwierają przede mną to już jest dużo. Mogą się też wypłakać. Często nasze spotkanie kończy się modlitwą, a zawsze błogosławieństwem.


Chcę też podkreślić, że wierzę, że Pan Bóg jest bardzo delikatny i do każdego człowieka podchodzi indywidualnie. Z wielką miłością i szacunkiem. Jeżeli ta kobieta doświadczy w czasie spotkania, że jest kochana i ma szansę na zbawienie to wola boża jest już spełniona.

A nie zdarzyło się księdzu, że jakaś kobieta nie chciała porozmawiać?

Tak, zdarza się. Ja nie naciskam. Wsiadam wtedy do samochodu i jadę dalej. Bóg nigdy nie robi nic na siłę, ale proponuje swoją miłość. Jako sługa muszę naśladować mojego mistrza.

Czy niektórzy parafianie nie patrzą na księdza krzywo z powodu kontaktowania się z gejami, prostytutkami...

Fakt, niektórzy źle to widzą, ale na Jezusa też mówili, że jest przyjacielem grzeszników. Jeżeli będą o mnie mówić, że jestem przyjacielem grzeszników to po prostu będę się cieszył. Bo tak mówili o moim Nauczycielu.

Ksiądz proboszcz też nie ma nic przeciwko temu?

Nie.

 ===========




Zgubne działanie świadków Jehowy


Opętali mego syna i córkę

Chcę, aby tragedia, którą przeżyłam, dotarła do rodziców i ich pociech - ku przestrodze. W życiu przeszłam niejedno, ale zawsze myślałam i wierzę, że Pan Jezus cierpiał bardziej i pocieszałam samą siebie.

1 lipca 1992 r. mój syn Maciej skoczył do wody na głowę. Nieudany skok - paraliż czterech kończyn. Lekarze walczyli o jego życie, ja natomiast szukałam ratunku u Boga i Matki Boskiej. Maciejowi lekarze dawali 2 tygodnie życia. Poświęciłam się całkowicie modlitwie. Przyjmowałam codziennie Komunię Św. Przywieziono mi z Lichenia wodę i opłatek dla chorych. Podzieliłam innych chorych i syna tym opłatkiem, dawałam mu do picia tę wodę i pocierałam mu nią ręce i nogi. Stał się cud - Maciej przeżył. Kryzys minął - powracał do zdrowia. Jednak był załamany psychicznie. Starałam się mu pomóc i przekonać, że wiara czyni cuda, aby uwierzył, że wyzdrowieje. Był dobrym synem i katolikiem, w szpitalu przyjmował Komunię Św. Za jego zdrowie oddałabym swoje życie bez chwili wahania. Przyrzekłam ordynatorowi, że nigdy przy Maćku nie zapłaczę. Tak było, lecz gdy wychodziłam ze szpitala, płakałam na głos. Teraz, gdy to wspominam, zastanawiam się, skąd miałam tyle siły, jak mogłam pogodzić tyle obowiązków. Wiem - jestem przekonana, że to łaska Boga. To On dodawał mi siły, by wytrwać w tym nieszczęściu.

Po roku udałam się do lekarza, który leczył Maćka - był zaskoczony postępami w leczeniu. Zrobiliśmy zdjęcia rentgenowskie - okazało się, że Maciej uzyskał 40% poprawy zdrowia. Lekarz powiedział, że gotów jest uwierzyć w cuda. Według jego wcześniejszych rokowań Maciej miał nadawać się tylko do łóżka ortopedycznego, a jest w stanie jeździć na sportowym wózku inwalidzkim.

Po powrocie do domu, syna zaczęli odwiedzać koledzy - w tym świadek Jehowy, który był niegdyś naszym sąsiadem. Nie podejrzewałam, aby świadkowie Jehowy mogli omotać mego syna. Następną tragedią była śmierć mojego męża: wyszedł do pracy i już nie wrócił. Utonął.

Kolejne załamanie. Zostałam sama z trojgiem dzieci. Rozumieliśmy się jednak i pocieszaliśmy wzajemnie. Tego ciepła i harmonii teraz mi brakuje. Nadal pracowałam, pomimo tego, że jestem na rencie chorobowej. Nie mogłam dopuścić, aby czegoś brakowało moim dzieciom. Poświęciłam się dla nich całkowicie. Skończyłam też kurs samochodowy, aby w razie potrzeby móc wozić mego syna. Nie chciałam być od nikogo zależna. To wszystko robiłam dla nich, bo sądziłam, że kiedyś zostanie to docenione. Niestety spotkało mnie wielkie rozczarowanie.

Po tylu poświęceniach zostałam odtrącona przez Maćka i swą córkę Kasię (która także zamierza zostać świadkiem Jehowy). Stało się to potajemnie - zostali opętani przez sektę świadków Jehowy. Moje słowa i uczucia przestały mieć dla nich jakiekolwiek znaczenie. Zniszczyli książeczki do nabożeństwa, różańce - nie tylko swoje, ale także moje, męża i starszego syna. Maciek powiedział mi też, że swój krzyż od bierzmowania wyrzucił do kosza na śmieci. Bardzo rozpaczałam, że wyrządzili mi taką krzywdę - byłam bliska obłędu. Prosiłam Katarzynę, aby posprzątała grób ojca, ale nie zrobiła tego, bo na cmentarzu są krzyże. Mimo że źle się czułam, musiałam zrobić to sama. Nad grobem męża ogarnął mnie żal i rozpłakałam się. Gdyby żył, nie dopuściłby do tego. Prosiłam go w myślach o radę: jak mam dalej żyć?

Psychicznie załamana, wróciłam do czterech ścian i położyłam się, aby odpocząć, bo upały i zmęczenie dały o sobie znać. Po krótkim odpoczynku wstałam i upadłam. Straciłam przytomność. Mam kłopoty z sercem, więc w pierwszej chwili sądziłam, że to serce. Okropny ból w klatce piersiowej i rozległy siniak na nodze. Sama jak kołek w płocie - nikogo, kto mógłby udzielić pomocy. Okazało się, że mam pęknięte żebro. Żadnej litości i współczucia ze strony Macieja i Katarzyny - mają swoich "braci" i "siostry" - świadków Jehowy, ja jestem im nie potrzebna. Zaczęły się dziać dziwne rzeczy: syn chciał mi pokazać, jak łamie się obrazy na mojej głowie. Zaczęłam płakać. W nerwach powiedziałam, że dobrze, że ma bezwładne nogi, to nie będzie mógł podeptać krzyża. Odparł, że może po nim pojeździć kołami. Zastanawiałam się, co jeszcze ci ludzie mogą mi zrobić, aby doprowadzić mnie do obłędu.

Pewnej nocy miałam sen: przyśnił mi się mój mąż. Wyszedł z mgły ubrany w biały habit, przepasany brązowym sznurem - ręce trzymał w rękawach. Powiedział mi, że zostałam na ziemi, bo mam dużo do zrobienia, że nie mam prawa załamać się, że muszę walczyć. Słyszałam oddalający się głos: "Walcz, walcz, jesteś silna! Walcz!" Ten sen bardzo mi pomógł. Nie poddam się i będę walczyć z tą sektą, gdyż uważam, że są to źli ludzie. Myślę, że skrzywdzili nie tylko mnie, ale także moje dzieci, bo ich serca zamieniły się w głazy.

A. S., Augustów.

=========


Temat:Odpowiedzialność za nasze słowa!                         

Ew. św. Łk 12.2-3

 Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. 

Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach.


Wielka potrzeba modlitwy za Ojczyznę- Polskę!

Kolegium "Domów Modlitwy św. Jana Pawła II" mobilizuje wszystkie Domy do pomnożenia modlitwy za Ojczyznę. Tylko przez różaniec, koronkę do Bożego Miłosierdzia, przez wstawiennictwo św.Michała Archanioła i inne modlitwy możemy osłabić działania złych duchów, które atakują Polskę za to, że jest katolicka. Apele o nadzwyczajną modlitwę płyną od ks. Biskupów z wielu diecezji. My przekazujemy informacje o apelu ks.abp W.Depo. Od niego nasze Domy Modlitwy otrzymały pierwsze błogosławieństwo na ewangeliczne działanie.


Częstochowa: abp Depo zalecił odmawianie „Modlitwy za Ojczyznę” ks. Piotra Skargi

„W duchu wiary i odpowiedzialności oraz w trosce o obecny i przyszły kształt naszego Narodu i Ojczyzny” metropolita częstochowski abp Wacław Depo zalecił, aby od 19 grudnia aż do święta Ofiarowania Pańskiego (2 lutego) podczas każdej Mszy św. w kościołach archidiecezji odmawiana była „Modlitwa za Ojczyznę” Sługi Bożego ks. Piotra Skargi.
O postanowieniu abp. Wacława Depo mówi pismo z 19 grudnia, zamieszczone na stronach internetowych kurii metropolitalnej w Częstochowie.
Wikariusz generalny kurii ks. Marian Szczerba informuje w nim w imieniu metropolity częstochowskiego wszystkich proboszczów: „W duchu wiary i odpowiedzialności oraz w trosce o obecny i przyszły kształt naszego Narodu i Ojczyzny, Ksiądz Arcybiskup Wacław Depo, Metropolita Częstochowski, zaleca, by począwszy od dziś, aż do święta Ofiarowania Pańskiego odmawiano podczas każdej Mszy świętej, przed błogosławieństwem końcowym, „Modlitwę za Ojczyznę” Sługi Bożego ks. Piotra Skargi.

Po komunikacie do proboszczów zamieszczono także tekst modlitwy:

Boże, Rządco i Panie narodów,
z ręki i karności Twojej racz nas nie wypuszczać,
a za przyczyną Najświętszej Panny, Królowej naszej,
błogosław Ojczyźnie naszej, by Tobie zawsze wierna,
chwałę przynosiła Imieniowi Twemu
a syny swe wiodła ku szczęśliwości.

Wszechmogący wieczny Boże,
spuść nam szeroką i głęboką miłość ku braciom
i najmilszej Matce, Ojczyźnie naszej,
byśmy jej i ludowi Twemu,
swoich pożytków zapomniawszy,
mogli służyć uczciwie.

Ześlij Ducha Świętego na sługi Twoje,
rządy kraju naszego sprawujące,
by wedle woli Twojej ludem sobie powierzonym
mądrze i sprawiedliwie zdołali kierować.

Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen

http://www.pch24.pl/czestochowa–abp-depo-zalecil-odmawianie-modlitwy-za-ojczyzne-ks–piotra-skargi,48176,i.html

Bp włocławski  Mering: proszę o gorliwą i codzienną modlitwę za Ojczyznę

„Proszę Was, Siostry i Bracia, o gorliwą i codzienną modlitwę za Ojczyznę” – z takim apelem do diecezjan włocławskich zwrócił się bp Wiesław Mering. W związku z wydarzeniami, które miały miejsce 16 grudnia w parlamencie, biskup włocławski poprosił wszystkie wspólnoty diecezji i wiernych świeckich „o wielką zaporę modlitwy, która może uchronić Naród i Ojczyznę przed drogą ku prawdziwej przepaści”.

Bp Mering stwierdza, że „radość oczekiwania na Święta Bożego Narodzenia została zmącona tym, co zobaczyliśmy w piątek, 16 grudnia, w Parlamencie: zakłócona możliwość normalnej pracy Sejmu, posunięte bardzo daleko emocje, inwektywy. Dla wielu Polaków – szok i wstyd. Zhańbiono powagę rocznicy Grudniowych Zbrodni 1970 i 1981 r.”.

Hierarcha pyta, skąd tyle nienawiści, co stało się z Narodem oraz jak w takiej sytuacji powinni zareagować chrześcijanie. Odpowiadając, przypomina głos bł. ks. Jerzego Popiełuszki, że „gdyby większość Polaków w obecnej sytuacji wkroczyła na drogę prawdy, stalibyśmy się Narodem wolnym już teraz” oraz przytacza słowa papieża Franciszka: „dajmy z siebie politykom to, co najlepsze, aby mogli rządzić. Cóż jest tą najlepszą rzeczą, jaką możemy im dać? Modlitwa!”.

Biskup włocławski zwrócił się do diecezjan z prośba o gorliwą i codzienną modlitwę za Ojczyznę, kierując ją do ruchów i stowarzyszeń kościelnych, Róż Różańcowych, Rodziny Radia Maryja, zakonów – zwłaszcza kontemplacyjnych, alumnów Seminariów Duchownych, Oaz i Kościoła Domowego, wspólnot parafialnych, a zwłaszcza do Sanktuariów – tych naturalnych centrów promieniujących ewangelicznymi wartościami. Zalecił, by w kościołach śpiewano suplikacje, odmawiano różaniec, a tam, gdzie są kaplice czy świątynie ze stałą adoracją, modlono się wspólnie przed Najświętszym Sakramentem.

„Wysłuchajcie, Drodzy Diecezjanie, tego apelu; bez Bożej siły nie zdołamy pokonać zła. Z Bożą zaś pomocą możemy osiągnąć wszystko. Błogosławię Wam, Siostry i Bracia!” – zakończył swoje słowo do diecezjan bp Mering.

Apel zostanie odczytany w kościołach diecezji w Boże Narodzenie.

========

Czas rekolekcji i spowiedzi. Cztery główne punkty w rachunku sumienia:
 

1) Grzechy popełnione myślą

2)Grzechy popełnione mową

3 )Grzechy popełnione uczynkiem

4)Grzechy popełnione zaniedbaniem.


---------------------------




alt8 Grudnia- CZWARTEK – Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP


12.00-13.00- Godzina Łaski

Matka Boża pragnie aby, w miarę możliwości, ten czas w południe od godz. 12.00 do  13-tej spędzić na modlitwie, adorując – czy to fizycznie w kościele, czy duchowo, gdzieś w swoich domach – Najświętszy Sakrament! Należy w tym czasie oddawać Bogu cześć i chwałę we wszystkich Jego dziełach.

Należy dziękować Mu za ten przejaw miłosierdzia wobec całej ludzkości. Trzeba przedstawiać Mu wszelkie prośby, zarówno te duchowe, jak i związane z ciałem, z materią. Bóg chce uzdrawiać, chce pomagać w różnych trudnych sytuacjach życiowych. Nade wszystko jednak oczekuje modlitwy za dusze!

 Bowiem zbawienie każdego człowieka jest dla Niego najważniejsze. Jest to pragnieniem Jego zbolałego serca, które płacze krwawymi łzami nad utratą każdej duszy.



================

Poprzedni tydzień

Serce Maryi płacze z powodu coraz większego grzechu. Woła o

różaniec!!!

Nowe orędzie Matki Bożej- Medziugorie 2-12.2016

Drogie dzieci, moje matczyne serce płacze, widząc co robią moje dzieci. Grzech się mnoży. Czystość serca jest coraz mniej ważna. Zapominacie o moim Synu, coraz mniej Go czcicie, a moje dzieci są prześladowane.

Dlatego więc wy, moje dzieci, apostołowie mojej miłości, duszą i sercem przyzywajcie imię mojego Syna. On będzie miał dla was słowa światła. On się wam objawia, łamie chleb z wami, daje wam słowa miłości, byście je przemieniali w dzieła miłosierdzia i stawali się świadkami prawdy.

Zatem dzieci, nie lękajcie się. Pozwólcie mojemu Synowi, aby On się wami posłużył dla pielęgnowania i nawrócenia zranionych i zagubionych dusz.

Dzieci moje, powróćcie do modlitwy różańcowej. Módlcie się na różańcu w duchu ofiarności i miłosierdzia. Módlcie się nie tylko słowami lecz i poprzez uczynki miłosierdzia. Módlcie się z miłości do wszystkich ludzi. Mój Syn swoją ofiarą uwznioślił miłość. Zatem żyjcie z Nim, abyście mieli siłę i nadzieję, abyście mieli miłość, która jest życiem i która prowadzi do życia wiecznego. Ja jestem z wami z Bożej miłości i będę was prowadzić z macierzyńską miłością. Dziękuję wam. ”

=============


================

Poprzedni tydzień

Ojczyzna czeka  na nasze serca, umysły, ręce i różańce.



alt

-------------

Poprzedni tydzień

Wołanie Pana Jezusa o modlitwę za dusze czyśćcowe

Potrzebę modlitwy za dusze czyśćcowe odczytujemy w słowach Pana Jezusa do św. Faustyny:

Dziś sprowadź Mi dusze, które są w więzieniu czyśćcowym z zanurz je w przepaści Miłosierdzia Mojego. Niechaj strumienie Krwi Mojej ochłodzą ich upalenie. Wszystkie te dusze są bardzo przeze Mnie umiłowane, odpłacają się mojej sprawiedliwości. W twojej mocy jest przynieść im ulgę. Bierz ze skarbca Mojego Kościoła wszystkie odpusty i ofiaruj za nie…O, gdybyś znała ich Mekę, ustawicznie byś ofiarowała za nie jałmużnę ducha i spłacała ich długi Mojej sprawiedliwości. Dzienniczek 1226

Do siostry Faustyny przychodziło dużo dusz czyśćcowych, prosząc o modlitwę. Kiedyś przyszła do niej zmarła nie dawno, siostra i prosiła ją, aby poszła do matki mistrzyni (przełożonej), aby ta zamówiła za nią u księdza jedną mszę i trzy akty strzeliste. To co się działo później ,tak to opisuje:

W pierwszej chwili powiedziałam, że dobrze, ale na drugi dzień pomyślałam sobie, że nie pójdę do matki mistrzyni, ponieważ nie wiele rozumiem, czy to sen, czy to jawa. I nie poszłam. Na przyszłą noc powtórzyło się to samo wyraźniej w czym nie miałam żadnej wątpliwości. Jednak rano postanowiłam sobie, że nie powiem o tym mistrzyni. Dopiero powiem jak ja )(przełożoną) zobaczę wśród dnia. Zaraz się z nią(to znaczy że zmarłą)spotkałam na korytarzu, robiła mi wyrzuty, że nie poszłam zaraz, i napełnił moją duszę niepokój, więc natychmiast poszłam do matki mistrzyni i opowiedziałam wszystko, co zaszło. Matka powiedziała, że tę sprawę załatwi. Natychmiast spokój zapanował w duszy, a na trzeci dzień owa siostra przyszła i powiedziała mi: „Bóg zapłać” . Źródło:poz.10

Siostra Maria od krzyża pisze, że „Większość dusz pozostaje w zapomnieniu, pozbawione choćby jednego wspomnienia, choćby jednej modlitwy z ziemi” .


-------------

Poprzedni tydzień

Bóg Ojciec-

Prawie nikt, przed porannym wstawaniem, przed spożyciem pokarmu, przed pracą i przed nocą nie powita Trójcy Przenajświętszej. Prawie nikt nie jest wdzięczny za to, że żyje, że dałem jeszcze czas na ziemi ludziom do naprawiania szkód wyrządzonych Bogu i bliźniemu.

-------------

Poprzedni tydzień

Czy wchodząc do kościoła należy żegnać się wodą święconą?


  Woda święcona jest znakiem przypominającym sakrament chrztu świętego, poprzez który zostaliśmy wszczepieni w Kościół i staliśmy się dziećmi Boga samego. Używanie jej więc w kościele czy w domu ma ten sens, byśmy sobie przypominali o naszej najgłębszej tożsamości i nią żyli. Wchodząc do kościoła, jako Domu Bożego, sięgamy dłonią do kropielnicy i czynimy znak krzyża dla przypomnienia sobie, kim jesteśmy i dla Kogo tu przychodzimy. Uświadamiamy sobie, że jesteśmy częścią wspólnoty dzieci Bożych. Nie trzeba przekonywać, jak ważna jest ta świadomość dla przeżywania modlitwy osobistej, a jeszcze bardziej wspólnotowej Eucharystii. Dobrze przeżywana Msza św. to wspólne spotkanie dzieci Bożych z Ojcem, przez Syna, w Duchu Świętym. Przychodząc zatem na Mszę św. potrzebujemy odnowienia tej świadomości, co ułatwia przy wejściu znak krzyża wodą święconą. Potem, w trakcie Eucharystii ta świadomość narasta i potęguje się aż do zjednoczenia z Bogiem w Komunii Świętej. Jednoczymy się z Nim w sakramencie, do którego owocnego przeżycia przygotowały nas między innymi sakramentalia (do nich należy pokropienie wodą święconą). Przeżywamy zatem z całą mocą obecność Boga w sobie.


-------------

Poprzedni tydzień

Z cyklu: Siła różańca

Usłyszałem głos: "Odmawiasz różaniec?"

Rok 1982, 14 kwietnia, choroba wylewu krwi do mózgu, paraliż lewej strony, inwalida I grupy, nie mogłem siedzieć. Nie wiedziałem, co się dzieje. Żona wezwała ks. kapelana, który rano udzielił mi ostatniego namaszczenia olejami świętymi. Przez dwie noce w sierpniu, słyszałem głos mówiący do mnie „Odmawiasz różaniec?”- "Tak odmawiam". "to odmawiaj dalej. To jedyne twoje szczęście, tylko odmawiaj".

Następnej nocy ten sam głos, wyraźny, stanowczy mówi:

"Przyszłam zobaczyć czy odmawiasz różaniec. Odmawiaj nie zapominaj. Możesz odmawiać w rożnych intencjach za żywych i umarłych... nie martw się. Będziesz chodził".


Jak było mi lepiej, to żona dawała mi różaniec odmawiałem. Byłem w szpitalu 6 miesięcy. Dzięki Panu Bogu i Matce Świętej kolejny cud. Obecnie czuję się dobrze. Modlitwa różańcowa i wiara czyni cuda. Józef Giedrewicz, Świdnica, 24 maja 2002


-------------

Poprzedni tydzień


Maryja do Hanny Barbary Klos (1902 – 1981)

Trzeba, żeby świat wiedział, czym jest Różaniec:
To szukanie Mnie i Mego Syna.
To dążenie do ostatecznego celu zbawienia dusz poprzez uświęcone Różańcem życie.
To broń do walki i pociecha w odpoczynku.
To warunek zwycięstwa.
To źródło nie wysychające — niewyczerpane źródło łask.
To Moja wola! I pragnienie! I żądanie!
To mój dar, dar Matki Boga i waszej, dla biednych i w strasznym niebezpieczeństwie pozostających dzieci.
To znak widomy opieki i pieczęć wybraństwa.
To radość Aniołów i wesele Świętych.
To groza i przerażenie pokonywanych przezeń szatanów.
To najprostszy, najkrótszy i najpewniejszy łącznik nieba z ziemią.
To skarb ubogich i moc mężnych.
To wreszcie radość dziecka z miłośnie spełnionego obowiązku i nadzieja nagrody tu i tam.
To miłosne wchłanianie kropla po kropli piętnastu tajemnic Odkupienia jak dżdżu orzeźwiającego, który jest konieczny do wydania przez dobrą Ziemię dobrych owoców.

-------------

Poprzedni tydzień


alt

-------------

 Poprzedni tydzień

O języku

a) Język jest potęgą, bo mowa wyraża przemyślenia i postanowienia dwóch najważniejszych władz: rozumu i woli. Dlatego istnieje ogromna odpowiedzialność za wypowiadane słowo.

b) Język wyraża pragnienia serca, które jest źródłem postępowania. Przez mowę obdarzamy bliźniego tym, czym żyjemy.

c) Język jest przewrotny – możemy nim wielbić Boga, możemy ranić ludzi. Ukazuje on tragiczne rozdarcie wnętrza człowieka spowodowane przez grzech.

d) Słowa, które wypowiadamy są zakorzenione w sercu i są odsłanianiem tajemnicy, która nosimy w sobie.

e) Mądre używanie mowy jest przejawem miłości bliźniego i ma służyć budowaniu pokoju i wzajemnej miłości.

f) Konsekwencje grzechów języka są ogromne i często nieodwracalne – w miarę możliwości należy naprawiać wyrządzone zło.

g) Odpowiedzialna mowa wyrasta z serca, które ma doświadczenie wewnętrznego milczenia.

h) Język służy do komunikacji z ludźmi i do przedstawianiu Bogu uczuć swego serca.

i) Słowa są wyrazem osoby: dzięki mowie możemy poznać człowieka.
-------------

Poprzedni tydzień


Lekarze doradzali Annie Jantar aborcję? Bez wiary matki nie byłoby Natalii Kukulskiej!

O głębokiej wierze Anny Jantar i jej męża, Jarosława Kukulskiego, było wiadomo już od dawna. Piosenkarka aż do końca modliła się na różańcu. W katastrofie „Kopernika” w 1980 Anna Jantar zginęła z różańcem w dłoni. Lekarz medycyny sądowej orzekł, że artystka w momencie śmierci trzymała kurczowo niewielki różaniec w dłoni.

Piosenka „Tylko mnie poproś do tańca” bywa interpretowana jako utwór o miłości. Ksiądz profesor Andrzej Witko, przyjaciel artystki, zdradził, że tekst często wykonywanego przez Jantar utworu opowiada jednak o nieco innej, głębszej miłości. Jest on modlitwą inspirowaną biblijną Księgą Przysłów. Początkowo jednak nie był przeznaczony dla Anny Jantar.

Ksiądz Andrzej Witko ujawnił też inny fakt z życia piosenkarki. Anna Jantar zaszła w długo oczekiwaną ciążę, której owocem jest Natalia Kukulska. Niewiele osób wie, że piosenkarka poważnie zachorowała w czasie ciąży. Było to zatrucie ciążowe, artystka nie mogła przyjmować żadnych pokarmów i utrzymać ich w żołądku. Lekarze namawiali ją nawet do aborcji, uważali, że dziecko nie ma szans na przeżycie. Zrozpaczona piosenkarka wraz z mężem, Jarosławem Kukulskim modlili się przez całą noc. Rano Anna zadecydowała, że nie pojedzie do kliniki. Choroba ustąpiła. Córka przyszła na świat zdrowa i dziś pielęgnuje pamięć po tragicznie zmarłej matce.

Jednak nie tylko modlitwy były świadectwem ogromnej wiary Jantar. Duchowny i przyjaciel rodziny Kukulskich wskazuje przede wszystkim na dobroć i serdeczność w stosunku do ludzi.

http://www.fronda.pl/a/lekarze-doradzali-annie-jantar-aborcje-bez-wiary-matki-nie-byloby-natalii-kukulskiej,70543.html

-------------


Poprzedni tydzień

POD PŁASZCZEM MARYI

„Chełmno, miasto położone nad Wisłą, na Kujawach, uznawane jest za miasto cudu. Trzeciego września 1939 roku, stanęły tu naprzeciw siebie wojska: niemieckie i polskie. Doszło do strasznej, nierównej bitwy. Zginęli nie tylko żołnierze, ale również cywile. Wielu rannych znalazło się w punkcie szpitalnym w klasztorze…
Chorzy, starcy, dzieci oraz ludzie, którzy w tym czasie schronili się w mieście, modlili się, odmawiając nieustannie Różaniec oraz wiele innych modlitw, błagając Stwórcę o pomoc. I Bóg nie zawiódł ich. Niepokalana, Niebieska Strażniczka, czuwała nad klasztorem i miastem, nad którym przez cały dzień krążyły bombowce niemieckie. Z drugiej strony Wisły, gdzie rozgrywała się straszna bitwa, działa nieprzyjacielskie wzięły pod obstrzał miasto, a zwłaszcza zabudowania klasztorne położone właśnie na przeciwległym wzgórzu. Miasto nie poniosło prawie żadnych szkód, a w klasztorze nie wypadła ani jedna szyba. Zachowało się wiele świadectw dotyczących tamtych wydarzeń, ale przytoczmy jedno, pana Redigera, mieszkańca Chełmna:
W dniu, w którym Niemcy weszli do Chełmna, tj. 5 września 1939 roku, w godzinach rannych wyszedłem przed dom, aby zobaczyć, co się dzieje…. Nagle, zza narożnika ulicy nadjechało auto niemieckie. Wystraszyłem się i chciałem uciekać, ale było już za późno. W samochodzie siedziało dwóch oficerów niemieckich. Zapytali mnie o drogę do Torunia. Zacząłem im tłumaczyć… ale jeden z nich powiedział: „Niech pan wsiądzie do samochodu i wskaże drogę, bo będziemy błądzić, a nam się bardzo śpieszy”. Zawahałem się. Oni to spostrzegli i zaczęli mnie uspokajać. Powiedzieli, że nie powinienem się bać, że oni mi niczego złego nie zrobią. Gdy tylko dostaną się na właściwą drogę, to mnie wysadzą i wrócę spokojnie do domu. Nie miałem wyboru…
W drodze jeden z oficerów zapytał mnie o zabudowania położone na wzgórzu, od strony Wisły. Odpowiedziałem, że chyba chodzi o klasztor, przy którym znajduje się kościół, a zabudowania są osaczone wałem obronnym, stanowiących część murów miejskich, które okalają Chełmno. Oficer niemiecki odrzekł: „Tak, to wygląda na klasztor ! Ciekawe, myśmy kilkanaście razy wzięli to zabudowanie pod obstrzał artyleryjski, ale ile razy został wydany rozkaz kanonady, nad tymi zabudowaniami ukazywała się jakaś Niewiasta i swoim okryciem, czymś w rodzaju płaszcza, nad tym klasztorem powiewała, broniąc go od kul”. Przy tych słowach oficer rozpiął swój płaszcz i pokazał, jak owa Niewiasta to robiła, po czym dodał: „Dziwiło nas bardzo, że mimo silnego ognia, mimo doskonałej widoczności i niewielkiej odległości, nasze kule nie trafiały i nie udało się nam wyrządzić żadnej szkody w zabudowaniach. Stwierdziliśmy to wszyscy i po kilku nieudanych próbach zaprzestaliśmy ataku. Bardzo mnie to ciekawi, co to było, bo doprawdy to rzecz niebywała”. (wg ks.Józefa Orchowskiego „Zwyciężyłaś, zwyciężaj” (2), „Królowa Różańca Świętego” nr 3/2015 – tam znajdziesz całość).

---------------------

Poprzedni tydzień


Cud nad Wisłą

alt


To Matka Pana uchroniła Warszawę i Polskę przed bolszewicką nawałą w roku 1920. 15 sierpnia rzeczywiście wydarzył się cud nad Wisłą. Na niebie pojawiła się Matka Pana w znaku Patronki Warszawy.
W nocy z 14 na 15 sierpnia dokonuje się cudowne objawienia Matki Bożej w wizerunku Patronki Warszawy Matki Bożej Łaskawej. „Matka Łaskawa pojawia się na niebie przed świtem, monumentalna postać, wypełniająca swoją Osobą całe ciemne jeszcze niebo. Ukazuje się odziana w szeroki, rozwiany płaszcz, którym osłania stolice. Zjawia się w otoczeniu husarii, polskiego zwycięskiego wojska, które pod Wiedniem z hasłem „W imię Maryi” rozegnało pogańskie watahy. Matka Boża trzyma w swych dłoniach jakby tarcze, którymi osłania miasto Jej pieczy powierzone” – opisuje tamten cud jezuita o. Józef Maria Bartnik.

Postać Matki Pana widziało, i pozostały tego świadectwa, setki bolszewików atakujących Warszawę. I nie ma co ukrywać, że wywołało to ich ogromny strach. „Przerażenie, jakie wywołało ujrzane zjawisko, i paniczny strach były tak silne, że nikt nie myślał o konsekwencjach ucieczki z pola walki – karze śmierci dla dezerterów. Uciekinierzy poczuli się bezpieczni dopiero w okolicach Wyszkowa i stąd – od ich słuchaczy – pochodzą pierwsze relacje o tym wstrząsającym wydarzeniu” – uzupełnia jezuita na łamach „Naszego Dziennika”. Świadomość cudownej pomocy miał zresztą również sam marszałek Józef Piłsudski (mimo rozmaitych decyzji życiowych i religijnych marszałek całe życie mocno czcił Matkę Bożą Ostrobramską), który krótko po zwycięstwie nad bolszewikami miał powiedzieć kardynałowi Kakowskiemu: „Eminencjo, sam nie wiem, jak myśmy tę wojnę wygrali”.

http://www.fronda.pl/a/autentyczny-cud-nad-wisla,21602.html

==============

Poprzedni tydzień


Wywiad z Jimem Caviezelem aktorem który zagrał Jezusa w filmie Pasja

W ten sposób mogłem być przy objawieniu. Stałem całkiem z tyłu w pełnym kościele i nie całkiem wiedziałem, co się tu dzieje. Ale kiedy tuż obok mnie pewien niepełnosprawny człowiek osunął się na kolana z wózka inwalidzkiego podczas objawienia, byłem bardzo poruszony. Ten niepełnosprawny – pomyślałem sobie – klęczy mimo strasznego bólu na tej zimnej kamiennej posadzce i modli się!

Dziś wiem, że tylko Bóg mógł mnie tak dobrze znać, by wiedzieć, czym mnie ująć.

Może to zabrzmieć dziwnie, ale w niedzielę po owym czwartku znów nieoczekiwanie dostałem czas wolny i w ten sposób mogłem spotkać się z Ivanem, co było specjalnym życzeniem mojej żony. Podczas objawienia klęczałem obok niego i w sercu powiedziałem: „OK, oto jestem. Jestem gotowy. Rób ze mną, co chcesz.” W tym momencie poczułem, że coś mnie wypełniło, coś, co było proste ale i wyjątkowe. Kiedy wstałem, z oczu trysnęły mi łzy i zacząłem z całego serca płakać.

Ivan powiedział do mnie: „Jim, człowiek znajduje czas na to, co kocha. Jeśli ktoś nie ma czasu, ale pozna nagle dziewczynę, którą pokocha, to znajdzie dla niej czas. Jeśli ktoś nie ma czasu dla Boga, to tylko dlatego, że Go nie kocha.” To mnie uderzyło i zapytałem sam siebie, czy ja mam czas dla Boga. Ivan mówił dalej: „Bóg powołuje cię do tego, abyś modlił się sercem.” „Jak mogę to zrobić?” – spytałem go. „Zacznij się modlić.” W tym momencie otworzyło się okno mojego serca. Nigdy wcześniej bym nie pomyślał, że to możliwe.

Poszliśmy do restauracji i muszę powiedzieć, że nigdy wcześniej jedzenie i wino nie smakowały mi tak dobrze, jak tamtego wieczoru. Zaczęła następować we mnie jakaś zmiana. Wcześniej moja żona często próbowała nauczyć mnie modlitwy różańcowej, a ja zawsze odmawiałem. Teraz chciałem modlić się na Różańcu, ale nie wiedziałem jak. Czułem tylko, że moje serce otworzyło się na to. Pewnego ranka powiedziałem do szofera, który woził mnie na plan filmowy: „Nie wiem, co pan o tym sądzi, ale ja chciałbym pomodlić się teraz na różańcu.” Ku mojemu zdziwieniu odparł on: „OK, pomódlmy się.” W łagodnym świetle miłości, którą odczuwałem teraz w sobie, zaczynałem pojmować, w którym miejscu się wówczas znajdowałem, ile miałem pokus, gdzie były moje uczucia, jak byłem słaby i jak wewnętrznie oceniałem innych ludzi.


Przy ostatniej scenie chmury wisiały nisko nad nami, a w krzyż, na którym byłem umocowany, trafił piorun. Nagle zrobiło się bardzo cicho dookoła mnie, a moje włosy stały dęba. 250 osób, które stało dookoła mnie, widziało, jak moje ciało się rozświetliło, a moja głowa została z obu stron rozjaśniona przez ogień. Wielu z nich było zaszokowanych, kiedy to ujrzeli. Dla mnie film „Pasja” jest jednym wielkim filmem miłości. Jednocześnie widzę też, jak kontrowersyjny jest Jezus, może więcej nawet niż dawniej był. Doświadczam tego, że wiara w Chrystusa staje się źródłem radości, mimo iż stworzenie jest zagrożone przez wiele czynników, które mogą wzbudzać w nas strach. Sądzę, że Bóg nas w tych dniach szczególnie powołuje i że musimy odpowiedzieć na to wezwanie – w naszym sercu i naszym życiem.

http://www.duchprawdy.com/wywiad_z_jimem_caviezelem_pasja.htm

==============

Poprzedni tydzień

Dzienniczek Św.Faustyny. Fragmenty

Przez odmawianie tej koronki podoba mi się dać wszystko, o co mnie prosić będą. Zatwardziali grzesznicy, gdy ją odmawiać będą, napełnię dusze ich spokojem, a godzina śmierci ich będzie szczęśliwa. Napisz to dla dusz strapionych: Gdy dusza ujrzy i pozna ciężkość swych grzechów, gdy się odsłoni przed jej oczyma duszy cała przepaść nędzy, w jakiej się pogrążyła, niech nie rozpacza, ale z ufnością niech się rzuci w ramiona mojego miłosierdzia, jak dziecko w objęcia ukochanej matki.

Dusze te mają pierwszeństwo do mojego litościwego serca, one mają pierwszeństwo do mojego miłosierdzia. Powiedz, że żadna dusza, która wzywała miłosierdzia mojego, nie zawiodła się ani nie doznała zawstydzenia. Mam szczególne upodobanie w duszy, która zaufała dobroci mojej. Napisz: Gdy tę koronkę przy konających odmawiać będą, stanę pomiędzy Ojcem a duszą konającą nie jako Sędzia sprawiedliwy, ale jako Zbawiciel miłosierny.

Powiedz, córko moja, że jestem miłością i miłosierdziem samym. Kiedy dusza zbliża się do mnie z ufnością, napełniam ją takim ogromem łaski, że sama w sobie tej łaski pomieścić nie może, ale promieniuje na inne dusze.

W trzeciej godzinie błagaj mojego miłosierdzia, szczególnie dla grzeszników, i choć przez krótki moment zagłębiaj się w mojej męce, szczególnie w moim opuszczeniu w chwili konania. Jest to godzina wielkiego miłosierdzia dla świata całego. Pozwolę ci wniknąć w mój śmiertelny smutek; w tej godzinie nie odmówię duszy niczego, która mnie prosi przez mękę moją…

Niechaj się nie lęka do mnie zbliżyć dusza słaba, grzeszna, a choćby miała więcej grzechów niż piasku na ziemi, utonie wszystko w otchłani miłosierdzia mojego.

==============

Poprzedni tydzień

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 364


Jezu, zanurzam w Twojej Przenajdroższej Krwi cały ten rozpoczynający się dzień, który jest darem Twojej nieskończonej miłości.

Zanurzam w Twojej Krwi siebie samego wszystkie osoby, które dziś spotkam, o których pomyślę czy w jakikolwiek sposób czegokolwiek o nich się dowiem. Zanurzam moich bliskich i osoby powierzające się mojej modlitwie.

Zanurzam w Twojej Krwi, Panie, wszystkie sytuacje, które dziś zaistnieją, wszystkie sprawy, które będę załatwiać, rozmowy, które będę prowadzić, prace, które będę wykonywać i mój odpoczynek.

Zapraszam Cię, Jezu, do tych sytuacji, spraw, rozmów, prac i odpoczynku.

------------------