styczeń - luty - marzec 2016

DrukujEmail



DrukujEmail


"Nasza barka"      Kwartalnik "Domów Modlitwy św. Jana Pawła II"
I - II - III 2016

Witamy wszystkich, którzy wchodząc na naszą stronę, dotarli do "Naszej Barki".


Pozdrawiamy szczególnie tych, którzy dołączyli do "Domów Modlitwy św. JPII" w ostatnim czasie  i są już zarejestrowani w naszej "Statystyce" jako dowód  "współpracy" z św.. Janem Pawłem II. Rozpoczynając nasze wspólne duchowe dialogi, prośmy Ducha Świętego o potrzebne łaski.

Duchu Święty, oświecaj nasze serca i umysły, abyśmy mogli rozeznać, co jest dobre, a co złe w naszej wędrówce ziemskiej do nieba. Kieruj naszymi myślami i uczuciami, aby wydały one owoc stokrotny, tak potrzebny w utrwalaniu modlitwy w naszych rodzinach.

Duchu Święty dotykaj i uzdrawiaj wszystkich nas złączonych w” DM bł. JPII”. Pragniemy stać się  nowymi ogrodami wiary i miłości, aby wynagradzać Dwom Najświętszym Sercom Jezusa i Maryi, za lekceważenie Ich Miłości i przykazań Bożych. Porusz nasze sumienia, wolę i chęć do  modlitwy, usuń zło, a zasadź dobro.

Otwórz nasze oczy na Twoje znaki obecnych czasów, oprzyj nas na Sobie jako na Kamieniu Węgielnym Kościoła i ogarnij swym gorącym Ogniem swych łask, abyśmy się stali świadkami nadziei dla zagubionego świata. Przyjdź Duchu Święty przyjdź! Wołamy do Ciebie z mocą!  Przyjdź Duchu Święty przyjdź!


Święty Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Niech go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu Niebieskich Zastępów, szatana i inne duchy złe które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen“. papież Leon XIII

----------------------------------------------------

Od redakcji!
Razem zrobimy więcej!!

Jan Paweł II w czasie swego pontyfikatu bardzo mocno podkreślał rolę rodziny, dla zachowania Bożego oblicza współczesnego świata.

"Rodzina Bogiem silna - to jest zarazem rodzina jako siła człowieka: rodzina szlachetnych ludzi. Rodzina ludzi wzajemnie obdarzających się miłością i zaufaniem.Rodzina szczęśliwa i uszczęśliwiająca.Arka Przymierza
".

Zadaniem DM jest umacnianie więzi z Bogiem, poprzez modlitwę w rodzinach za  wstawiennictwem JPII.

Razem zrobimy więcej!
Dla utrzymania wiary katolickiej w dzisiejszym świecie, konieczne jest łączenie się w różne wspólnoty, dla wzajemnego wspierania się modlitwą, świadectwami,pomocą bezpośrednią lub pośrednią. Jedną z nich jest nasza wzajemna łączność na modlitwie w dniach 2,16 i 22-go każdego miesiąca. Świadomość, że na  na dzień dzisiejszy jesteśmy z JP2 w  239 DM, dodaje odwagi w wyznawaniu i umacnianiu wiary. W naszym wypadku "spotykamy" się na płaszczyźnie Internetu pod "okiem" JPII oraz Maryi.

Maryja liczy na grupy modlitewne!
Mimo, że jesteśmy porozrzucani po różnych miejscach, to 3 razy w miesiącu, stajemy do wspólnej modlitwy,tworząc swoistą,internetową grupę modlitewną. Maryja Królowa Pokoju z Medziugorie, wskazując na grupy modlitewne wydaje się ukazywać nam naszą największą nadzieję dla przyszłego Kościoła i świata. Liczy na grupy modlitewne, że przyspieszą nadejście Nowego Zesłania Ducha Świętego Miłości.
“...przez nie, dzieci, mogę zobaczyć, że w świecie działa Duch Święty...”, mówi Ona. Jak piorunochron przyciąga błyskawicę, tak grupa modlitewna ściąga na dół ogień Ducha Świętego.
Potrzeba modlitwy
Świat potrzebuje modlitwy do obrony przed szatanem. „Jeżeli się modlicie, szatan nie może wam nic zaszkodzić, ponieważ jesteście dziećmi Bożymi i On nad wami czuwa. Módlcie się i niech różaniec będzie zawsze w waszych rękach jako znak dla szatana, że do Mnie należycie.”
Członkowie "Kolegium DM" zapewniają o codziennej modlitwie za wspólnotę DM podczas codziennych Mszy św.  i  adoracji.
-----------------------------------------




Dlaczego Matka Boża płacze?


Holandia nie potrzebuje kościołów!!!
W Holandii wiarę deklaruje 8% protestantów i 5% katolików. Holendrzy coraz mniej potrzebują kościołów. W Limburgii zamkniętych zostanie w najbliższym czasie ponad 100 świątyń. Kościoły, tak katolickie jak i protestanckie, zamykane są także w innych regionach Holandii.
Kościoły przerabiane są na muzea, biblioteki, centra kulturalne, czy na przykład hospicja. Ale mogą służyć także jako mieszkania. Już teraz kilka z nich przerobiono na apartamenty.

Jeśli w takim tempie kościoły będą zamykane, to do końca 2050 roku nie będzie już w Holandii ani jednego. Nawet Boże Narodzenie nie przyciąga do kościołów wiernych, tak jak kiedyś. W roku 1899 roku niemal każdy był w Holandii wierzący i chodził do jakiegoś kościoła. 60% do protestanckiego, 35% - katolickiego. Tylko 2 procent Holendrów deklarowało się jako niewierzący.

Obecnie proporcje całkowicie się zmieniły: zaledwie 8% chodzi do kościoła protestanckiego, a 5% do katolickiego. - Ludzie są bardziej wykształceni, chcą sami decydować o swojej religijności - mówi religioznawca Peter Nissen. Zaznacza, że choć sekularyzacja społeczeństwa jest tak ogromna, to same kościoły pozostaną jako miejsca innego przeznaczenia niż religijne.


alt

                               Jedna ze świątyń zamieniona na salę koncertową


W Niemczech rezygnuje się z Mszy Świętych

Heidelberg- miasto liczy sobie około 150 000 mieszkańców) i parafii.
Są plany, aby utworzyć jedną parafię w mieście, a pozostałe kościoły i parafie zlikwidować, zamknąć, a świątynie sprzedać np. muzułmanom. W miejsce Mszy Świętych pojawiają się tzw. Wortgottesdienst. Polega to na tym, że świeccy czytają prawie wszystko, co jest na Mszy Świętej oprócz Przeistoczenia (to może zrobić tylko kapłan), a świecki szafarz i szafarka rozdają Komunię Świętą. Kształconych jest obecnie kilka tysięcy osób świeckich do sprawowania tej formy "liturgii".  a świecki szafarz i szafarka rozdają Komunię Świętą.


Nie wszystko stracone!

    Włożył na niego ręce i teraz jest zdrowy! Jezus go uzdrowił!

BANGLADESZ
Przywódca muzułmański był zaszokowany tym, co zobaczył. Chrześcijański ewangelista „Andrzej” siedział w jego jadalni i jadł posiłek z jego rodziną. Zdumienie było tym większe, że wyznaczył on ostatnio dużą nagrodę za zabicie tego właśnie chrześcijanina. Teraz jednak „Andrzej” jest w jego domu i mówi jego bliskim o Jezusie. – Co się tu dzieje? – wrzasnął. – Co ten niewierny wróg Allacha robi w moim domu?
– Zaprosiłam go tutaj – rozpoczęła synowa – ponieważ wraz ze swoim Jezusem uzdrowił on twojego syna – mojego męża. Twój syn chorował od osiemnastu lat – mówiła dalej w pośpiechu – ale dzisiaj „Andrzej” przyszedł i modlił się za niego. Włożył na niego ręce i teraz jest zdrowy! Jezus go uzdrowił!
Przywódca muzułmański widział radość na twarzy swojego syna, opowiadającego o tym, jak choroba opuszczała jego ciało.
Po raz pierwszy od wielu miesięcy wstał z łóżka. Po raz pierwszy od osiemnastu lat nie odczuwał bólu.

Nasze zadanie polega po prostu na głoszeniu Ewangelii innym ludziom. Jezus zaś pociągnie ku sobie ich serca.

Gniew ojca ustąpił miejsca uczuciu ulgi i szczęścia. Nie uwierzył w Chrystusa tego dnia, ale stał się sojusznikiem chrześcijan w tym rejonie i pomógł wielu z nich uniknąć więzienia i prześladowań. Człowiek, który kiedyś wyznaczył nagrodę za głowę „Andrzeja”, teraz witał go z otwartymi ramionami.
Chrześcijaństwo stanowi osobiste doświadczenie w rodzaju „sprawdź to sam”. Gdy ojciec muzułmanin wszedł do swojego domu, „Andrzej” nie wygłaszał trzypunktowego kazania na temat trójjedynego Boga. Nie gromił jego żony i dzieci za to, że wierzą w Allacha.

Spożywał z nimi posiłek, a wcześniej modlił się razem z nimi. Na potwierdzenie, że Bóg jest żywy, mieli puste łóżko chorego. My również musimy pamiętać, że prawdy Boże są oczywiste same w sobie. Jako posłańcy mamy tylko mówić i czynić to, co słuszne. Nie musimy niczego udowadniać. Nasze zadanie polega po prostu na głoszeniu Ewangelii innym ludziom. Jezus zaś pociągnie ku sobie ich serca. Niech dowody świadczące o realności Chrystusa mówią same za siebie.

Jedno z 365 świadectw prześladowanych chrześcijan zamieszczonych w książce „Bezgraniczne oddanie Chrystusowi”, wydanej przez Wydawnictwo I AM.


Możesz mnie nie znać, ale Ja wiem o Tobie wszystko (Psalm
139.1)


Wysłuchana modlitwa

poniedziałek, 31 maj 2010
Gdy założono mu na głowę czarny kaptur, Tom White nie wiedział, czy jeszcze kiedykolwiek zobaczy światło. – Dokąd mnie zabieracie? – zapytał kubańskich strażników. Nie otrzymał żadnej odpowiedzi.
Przez siedem lat Tom potajemnie dostarczał na Kubę literaturę chrześcijańską.
Wraz z innymi zrzucał broszury ewangelizacyjne z samolotów do oceanu wzdłuż wybrzeży tego komunistycznego kraju. Nie wiedział jednak, czy materiały te docierają w ogóle do kubańskich chrześcijan.
– Proszę, Boże – modlił się – daj nam jakieś potwierdzenie, że nasza praca jest przydatna.
Sześć tygodni później prowadzono go na przesłuchanie do oficera wywiadu kubańskiego kapitana Santosa. Samolot, którym leciał wraz z pilotem Melem Baileyem, rozbił się na Kubie, ich zaś zatrzymano i oskarżono o naruszenie porządku wewnętrznego kraju.– Nasi ludzie znaleźli tego tysiące na plażach i polach! – krzyczał kapitan Santos, trzymając jeden z pakunków wrzucanych do morza lata temu.
Tom starał się zachować poważny wyraz twarzy. – Dziękuję Ci, Panie – modlił się – że odpowiedziałeś na moją modlitwę. Dziękuję, że nasza praca nie poszła na marne. Odpowiedź na modlitwę Toma była kosztowna.

Spędził dwadzieścia jeden miesięcy w kubańskich więzieniach.
Lecz tam właśnie spotkał wielu chrześcijan i dowiedział się, że nawet pod rządami Fidela Castro Kościół Chrystusa rozkwita. Bóg odpowiedział na jego modlitwę. Czy jako wierzący zdajemy sobie sprawę, że odpowiedź na nasze modlitwy może być kosztowna? Jeżeli chcemy, aby Bóg wysłuchiwał naszych próśb, musimy być gotowi przyjąć Jego odpowiedzi w dowolnych okolicznościach. Odpowiedź na modlitwę jest kosztowna wtedy, gdy nasze życie stanowi jej integralną część. Przedkładamy nasze modlitwy Bogu. Czy jednak równocześnie, jeśli zachodzi taka konieczność, składamy przed Nim swoje życie? Możemy często modlić się za uciskanych. Lecz jak zareagujemy, jeżeli Bóg powoła nas, byśmy włączyli się do misji prowadzonej przez nasz kościół i dostarczyli im żywność i inne potrzebne rzeczy? Prosząc Boga, aby udzielał pomocy potrzebującym, musimy być gotowi stać się częścią rozwiązania, jeśli On nas o to poprosi. Czy modliłeś się w jakiejś sprawie, ale dotychczas nie otrzymałeś jeszcze wyraźnej odpowiedzi? Możliwe, że Bóg czeka, aż będziesz gotowy stać się częścią rozwiązania.
----------------------------------

Z cyklu: siła w różańcu

Jeśli jest gdzieś zło, to znaczy, że tam swoje "dwa palce" przyłożył  na pewno szatan lub jego duchy złe.

Droga do modlitwy w dzisiejszych czasach nie jest łatwa. Tyle mamy innych propozycji płynących ze świata, że trudno znaleźć nawet 5 min. na odmówienie chociażby 1 dz. różańca. Dlatego tak jest?  Główna przyczyna  tkwi w działaniu szatana. On przy nas tkwi dzień i noc i czeka na  nasze słabości, lenistwo, podsuwa nam różne złe propozycje. Jego działanie zależy od tego czy się modlimy i ile się modlimy. Jego działanie przenosi się na inne obszary naszego życia.  Nawet może być źródłem wielu chorób, gdy pod jego wpływem palimy papierosy, bierzemy narkotyki, pijemy napoje energetyzujące, oglądamy stresujące filmy, gramy w pełne nienawiści gry komputerowe itp. Jeśli jest gdzieś zło, to znaczy, że tam swoje "dwa palce" przyłożył  na pewno szatan lub jego dychy złe. Jeśli nie chce ci się modlić, przypomnij sobie , kto jest tego przyczyną? KTO ZA TĄ DECYZJĄ STOI? Nie daj się.

Na przekór szatanowi weź różaniec do ręki i się módl.
On odejdzie od ciebie i twoich spraw, bo on wie ,że Ty należysz do  Maryi, a Ona ma taką siłę daną od Boga, że depcze głowę węża.

Do różańca zachęcają:
1. Papierz Pius XI : Jeśli świat w swej pysze  różaniec ośmiesza, to  nieprzejrzany wręcz zastęp świętych ze wszystkich wieków i każdego stanu nie tylko serdecznie go pokochał i pobożnie odmawiał, ale używał go też zawsze jako potężnego oręża w walce z szatanem, dla zachowania czystości życia, do skuteczniejszego uzyskania cnót i  szerzenia pokoju wśród ludzi.

2. Jan Paweł II: Za pośrednictwem Różańca wierzący czerpie obfitość łask, otrzymując ją niejako wprost z rąk Matki Odkupiciela.

3. Św. oj Pio: "Różaniec jest potężną bronią, by zwyciężyć szatana, by pokonać pokusy, by zdobyć serce Boga, by otrzymać łaski od Matki Bożej".


Warto to zrobić ,naprawdę warto!  Możemy zostać dziećmi Jezusa i Maryi i zbawić miliony grzeszników .


Matka Boża obiecała:

1) Ci, którzy w jakiejkolwiek  potrzebie zwrócą się do Mnie  w modlitwie różańcowej, zawsze zostaną wysłuchani.
2) Wszystkich, którzy odmawiają różaniec, i rozpowszechniają go  w śród innych, będę ich wspomagała w każdej potrzebie.
3) Otrzymałam od mojego Syna Boskiego obietnicę, że wszyscy obrońcy Różańca, będą mieli szczególne orędownictwo w czasie życia na  tym świecie i w godzinie  śmierci.
4)Wszyscy, którzy odmawiają Różaniec, są moimi dziećmi i mojego Syna Jezusa Chrystusa. (Słowa Matki Bożej, Fatima 1917 r.)
-------------------------------------


Różaniec przemienił rodzinę!

alt

Nieustannie prosiłem  Pana Jezusa i Maryję o pomoc, ale zbyt mocno ufałem sobie i byłem przekonany, ze jestem w stanie poradzić sobie sam. To było moje naiwne  myślenie.Pewnego dnia uświadomiłem sobie, że tak naprawdę, to ja nie kocham ani swojej żony, ani dzieci.
Wprowadzałem nerwową atmosferę, wszczynałem kłótnie, nie miałem kontaktu z dziećmi.
Pan Bóg nie zapomniał o mnie i za wstawiennictwem Niepokalanej otrzymałem wielką łaskę.
Otóż kilka lat temu, usłyszałem świadectwo o mocy modlitwy różańcowej. Zaproponowałem żonie i dzieciom,abyśmy codziennie wieczorem odmawiali różaniec. Tak jest do dziś. Na owoce tej modlitwy nie trzeba było długo czekać.  W życiu rodzinnym wszystko zaczęło się porządkować. Janusz-ojciec rodziny Miłujcie się! 3/2007
---------------------------------
Orędzie Matki Bożej przekazane przez Mirjanę
Medziugorie  02.04 .
2013 r./ Streszczenie/

1. Modlitwa i msza św. szczególnie łączy nas z Jezusem  
2.  Bądźmy wobec wszystkich pokorni i okazujmy miłość bliźniemu.
3. Bądźmy apostołami Maryi i nie żyjmy na próżno.
4. Nie zapominajmy, że staniemy prze Ojcem, by zdać sprawę ze swego życia.
5. Módlmy się za swoich pasterzy,  których Jezus nam  powołał, pobłogosławił ich ręce i podarował ich nam.


Dlaczego przestaliście odmawiać modlitwę do Ducha Świętego? Prosiłam was abyście zawsze, we wszystkich okolicznościach, modlili się do Ducha Świętego, by mógł działać w was wszystkich.

Módlcie się, módlcie! Ileż osób przyjęło inną wiarę czy wstąpiło do sekt i porzuciło Jezusa Chrystusa! Tworzą  sobie własnych bogów. Adorują bałwany. Bardzo Mnie to boli!. Gdyby mogli się nawrócić.

Niewierzący są liczni! To się nie zmieni,jeśli Mi nie pomożecie modlitwą.

Drogie dzieci, dzisiaj wzywam was szczególnie teraz, żebyście występowały przeciw szatanowi przy pomocy modlitwy. Drogie dzieci,załóżcie zbroję do walki i z różańcem w ręku, pokonacie go!




--------------------------------------------
Po 40-tu latach odzyskał słuch!!
Świadectwo
Najpierw zgubił baterie do aparatów słuchowych

Przybyliśmy do Sanktuarium [w Medziugorie] w niedzielę, 25 września. Następnego ranka zdałem sobie sprawę, że zgubiłem baterie do dwóch moich aparatów słuchowych. Znalazłem się w moim własnym świecie, ponieważ widziałem, jak inni poruszali wargami, a ja nie mogłem ich słyszeć.
Zadzwoniłem do swojej żony do domu, ale nie mogłem z nią rozmawiać.  Nie było żadnej możliwości zdobycia zapasowych baterii i zrezygnowany pogodziłem się z tym, że będę kontynuować pielgrzymkę w całkowitej głuchocie. We wtorek wspiąłem się o lasce na Wzgórze Objawień. Wtedy, wieczorem, zdarzyło się to, czego nigdy nie oczekiwałem – opowiada Domenico Mascheri dla gazety Il Resto del Carlino.

Podczas Mszy Św. zaczął słyszeć głos kapłana
O 18-tej wieczorem, razem z pięcioma ludźmi z mojej grupy poszedłem na Mszę Św. pod gołym niebem na dużym skwerze przed Sanktuarium. Usiadłem na ławce, ale nie słysząc co kapłan mówi, modliłem się indywidualnie, więc nie mogłem odpowiadać celebransowi. Wtedy nagle, gdzieś w połowie podczas odmawiania Zdrowaś Mario, zacząłem słyszeć głos kapłana, który stopniowo stawał się silniejszy.

Nie wiedziałem, co robić. Intensywność głosu celebransa zwiększała się, i w pewnej chwili stała się tak silna dla mnie, przyzwyczajonego do niesłyszenia, że pomyślałem, że śnię. Gdy zdałem sobie sprawę, że słyszę przez swoje uszy bez jakiejkolwiek sztucznej pomocy, rozpłakałem się, ale nie miałem odwagi powiedzieć coś moim towarzyszom podróży.
Podczas kolacji głośno powiedziałem wszystkim, że znalazłem baterie. Zapytali mnie, gdzie je znalazłem i powiedziałem im: „spadły z nieba.”  Wszyscy zrozumieli, powstali i  obejmowali mnie, a następnie bawiliśmy się. Wróciliśmy do domu w czwartek i moja żona wciąż nie dowierza temu co się stało, ponieważ krzyczenie w trakcie rozmowy ustało teraz po 40 latach  – mówi Domenico Mascheri.

Dla mnie jest to cud, ale ustalenie tego będzie należało do lekarzy i duchowieństwa. Wiem tylko tyle, że po wielu latach cierpień, nie potrzebuję już żadnych aparatów. W poniedziałek pójdę do mojego lekarza i mojego specjalisty, oczywiście bez wetkniętych w uszy urządzeń, i przeprowadzę wszystkie testy jakie przechodziłem w ciągu tych 40 lat. To było długie życie w wierze, a kulminacja nastąpiła w ten wieczór w Medjugorje.

Zawsze miał niezłomną wiarę
Nawet już jako dziecko modliłem się do Jezusa, Maryi i świętych. Miałem pełne przygód życie i zawsze utrzymywałem niezłomną wiarę. Zawsze oglądałem objawienia Matki Boskiej Medjugorje w telewizji i czułem pragnienie żeby tam pojechać. Od pierwszego razu, gdy usłyszałem o cudach, powiedziałem, że muszę tam pojechać. – mówi Domenico Mascheri.
Jestem odmłodzony i nawet mniej odczuwam ciężar moich 87 lat. A wszystko to dzięki Madonnie.
Domenico Mascheri dla gazety Il Resto del Carlino.

Źródło: http://www.medjugorjetoday.tv/2417





JPII  o różańcu i losach świata
Wiemy dobrze, że Jan Paweł II był mocno przekonany iż jego pontyfikat jest związany z objawieniami fatimskimi a z zwłaszcza zamach na jego życie 13 maja 1981 r. (13 maja 1917 data pierwszych objawień w Fatimie). Gdy w Fuldzie w 1980 r. pielgrzymi poprosili go o komentarz na temat treści i znaczenia tych objawień, powiedział między innymi :

„ (…) Wielu pragnie ją znać tylko z ciekawości , dla sensacji,  zapominając, że znajomość
oznacza także odpowiedzialność. Chcą tylko zaspokoić ciekawość, lecz jest to niebezpieczne, jeśli równocześnie nie usiłuje się przeciwstawić złu”.
 Potem pokazał różaniec powiedział:

” To jest środek zaradczy przeciw temu złu. Módlcie się; módlcie się i nie pytajcie o więcej. Wszystko inne powierzcie Matce Bożej”.

Na pytanie: co będzie działo się w Kościele? – Jan Paweł II odpowiedział:

” Będziemy się musieli wkrótce przygotować na wielkie doświadczenia, które mogą nawet domagać się narażenia naszego życia oraz poświęcenia się bez reszty Chrystusowi i dla Chrystusa. Może to być złagodzone dzięki naszej modlitwie, ale nie może być już odwrócone, ponieważ tylko w ten sposób może nastąpić prawdziwe odnowienie Kościoła.

Jakże często Kościół odnawiał się przez krew. Nie inaczej dokona się to także i tym razem. Obyśmy byli silni, przygotowani i pełni ufności pokładanej w Chrystusie i w Jego świętej Matce.
Odmawiajmy wiele razy i często Różaniec”.

---------------------

Jan Paweł II


1)  Siewca Bożego Słowa
2) Człowiek zwyczajny i nadzwyczajny
3) Uzdrowiciel


PII -Siewca Bożego Słowa:


Pragnę również w sposób szczególny pozdrowić Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych. W dzisiejszym świecie jesteście świadkami tego szczęścia, które wypływa z dzielenia się miłością, nawet za cenę wielu wyrzeczeń.

Nie bójcie się dawać tego świadectwa! Świat może was nie rozumieć, świat może pytać, dlaczego nie poszliście łatwiejszą drogą, ale świat potrzebuje waszego świadectwa – świat potrzebuje waszej miłości, waszego pokoju i waszego szczęścia. Niech Maryja, Opiekunka rodzin, was wspomaga. Zwracajcie się do Niej jak najczęściej. Odmawiajcie różaniec. Niech ta modlitwa stanie się fundamentem waszej jedności.


------------------

Gdy będzie wam trudno, gdy będziecie w życiu przeżywać jakieś niepowodzenie, czy zawód, niech myśl wasza biegnie ku Chrystusowi, który was miłuje, który jest wiernym towarzyszem i który pomaga przetrwać każdą trudność. -----------------------------------

Tajemnice Jana Pawła II


Jan Paweł II swój dzień najczęściej rozpoczynał od leżenia krzyżem w prywatnej kaplicy. Sam na sam z Bogiem.


Dzień rozpoczynał zawsze od adoracji…. Był po prostu umówiony z nim każdego dnia. Ponieważ postawił modlitwę w samym centrum, potrafił radzić sobie z najbardziej wypełnionym programem dnia, a każdy z nich był na większą chwałę Pana. Widzieliśmy to w Krakowie na Wawelu podczas ostatniej wizyty w Polsce. Papież, jak każdy kapłan każdego dnia potrzebował rozmawiać z tym, którego reprezentuje.


Nie przejmował się tym, że media nie znoszą ciszy.

Poprosił nas o brewiarz i modlił się słowami psalmów, których także używał Jezus. Rozważał słowa Pisma świętego, przeznaczone na dany dzień. Tak było podczas wielu podróży apostolskich. Zawsze znajdował czas na prywatną rozmowę z Bogiem.


Zanim rozmawiał z ludźmi, najpierw napełnił się Bogiem.

Socci A. "Tajemnice Jana Pawła II"

-----------



Dom rodzinny fundamentem wiary

Ojcem Jana Pawła II był  Karol Wojtyła, kapitan armii austriacko-węgierskiej. W 1905r. poślubił Emilię Kaczorowską. Zamieszkali w Wadowicach. Z okna ich mieszkania widać było zegar słoneczny na ścianie kościoła z napisem:


„Czas ucieka - wieczność czeka”.

Mały Karol wzrastał w atmosferze głębokiej wiary swoich rodziców. Szczególny wpływ wywarł  na niego przykład modlitwy i samodyscypliny ojca. Widział, jak żarliwie się modlił i jak umiał od siebie wymagać. Po latach, już jako Jan Paweł II, pisał:

„Moje lata chłopięce i młodzieńcze łączą się przede wszystkim z postacią ojca…Patrzyłem z bliska na jego życie, widziałem jak umiał od siebie wymagać, widziałem, jak klękał do modlitwy. To było najważniejsze w tych latach, które tak wiele znaczą dla dojrzewania młodego człowieka… Patrząc na niego, nauczyłem się, że trzeba samemu stawiać sobie wymagania i przykładać się do spełnienia własnych obowiązków…

Nieraz zdarzało mi się budzić w nocy i wtedy zastawałem mojego ojca na kolanach, tak jak widywałem go zawsze w kościele parafialnym.”


Ojciec JPII biegle władał niemieckim i dlatego w domu systematycznie uczył Lolka tego języka. Czytali razem Biblię i wspólnie odmawiali różaniec.

”Pamiętam-pisze J P II- że ojciec dał mi kiedyś książeczkę do nabożeństwa, w której była modlitwa do Ducha Świętego. Powiedział mi, abym tę modlitwę codziennie odmawiał.”

 

Ze świadectw beatyfikacyjnych   Jana Pawła II


Powiedział : „ Wszystko będzie dobrze”


W maju 2001r. przyjechaliśmy do Rzymu odwiedzić przyjaciół, oczywiście pragnęliśmy  się spotkać z [Janem Pawłem II]…kiedy okazało się, że możemy podejść i ucałować pierścień i zamienić kilka słów, nie omieszkaliśmy zwierzyć się z naszego pragnienia posiadania potomstwa. Ojcze, powiedziałeś wówczas: ”wszystko będzie dobrze”, a w nas wstąpił nowy duch. I STAŁO SIĘ! 

Na dwa dni przed Wigilią Bożego Narodzenia (2003r.) dowiedzieliśmy się, że będziemy rodzicami. To wielkie szczęście i pragniemy się nim z Tobą , Ojcze Święty  podzielić. Wierzymy, że wsparłeś nas w modlitwie, za co z całego serca dziękujemy. Jolanta i Piotr, z Warszawy.
/ A. Kasica i M. Zboralska : „Cuda”/
================================================================
Ze świadectw beatyfikacyjnych   Jana Pawła II


Nagle zabolała ją głowa!

Była godzina 7.00 rano. Siedmioletnia Natalka przygotowywała się do szkoły- umyła ząbki, ubrała się.  Nagle zaczęła wołać do swojej mamusi, że bardzo ją boli Głowa. Do szpitala trafiła nieprzytomna i lekarze diagnozowali tętniak… Natychmiast cała rodzina Natalii rozpoczęła modlitwy. Babcia pojechała do Częstochowy, by prosić Panią Jasnogórską o opiekę nad Natalką. Wiadomość o chorobie Natalki dotarła także do Rzymu,  do postulacji.
Tylko Jan Paweł II może to dziecko uratować. Msza za Mszą i modlitwy, intencja zostawiona na grobie Jana Pawła II.


Niedługo potem do Natalki dotarł obrazek z ex indumentis Jana Pawła II.


Minęły tylko trzy tygodnie. Natalka opuściła już oddział intensywnej terapii i w szpitalu jest przy niej cały czas jej mama. Stan jej zdrowia jest zadziwiający dla wszystkich, a szczególnie dla doktorów. A Natalka czeka na powtórny tomograf ze zwiększonym kontrastem, aby ustalić, co tak naprawdę się stało. 

Doktor mówi, że tak naprawdę dostała drugie życie, ponieważ w tym stanie, w jakim trafiła ona do szpitala, szanse są znikome, aby człowiek przeżył. Natalka już mówi i wszystko pamięta. Jeszcze leży i potrzebuje rehabilitacji i czasu, ale powinno być dobrze.
Dziękujemy za modlitwy i prosimy  o dalsze, gdyby nie one, to pewno ta Niedziela Wielkanocna nie byłaby taka radosna.


Doktorzy w szpitalu są zdania, że stał się cud.


Mijają kolejne tygodnie i wynik tomografu wykazuje, że Natalka jednak musi być poddana operacji…To wszystko nas przerosło…Ale operacja się udała, Natalka czuje się  jak najbardziej w porządku, wróciła do domu na stałe, teraz tylko przed nią kontrola lekarska. Od września wróci do szkoły bez żadnego uszczerbku na zdrowiu.
Doktorzy w szpitalu są zdania, że stał się cud.

Ciocia Natalii, Wadowice / A. Kasica i M. Zboralska : „Cuda”/


----------------------------

JPII - Uzdrowiciel



Prosiłam  w modlitwie naszego Papieża o Jego wstawiennictwo


Matka Boska i jej Syn wysłuchali próśb JPII  Moja synowa Eugenia leżała w szpitalu po ciężkiej operacji nerek. Była w tak beznadziejnym stanie, że nie poznawała już nawet swoich najbliższych. Prosiłam więc w modlitwie naszego Papieża o Jego wstawiennictwo, by dobry Bóg i Matka Najświętsza uleczyli ją, ugasili gorączkę.Kiedy Eugenia się obudziła, na jej łóżku był położony  obrazek z nazwiskiem księdza, który udzielił jej sakramentu chorych. Stan mojej synowej poprawił sie, wstała...

Niewytłumaczalne jednak wydaje mi sięto, że przecież nikt nie wzywał tego kapłana.Syn mój nie należy do wierzących i sam był zdziwiony.
Natomiast nie mam żadnych wątpliwości, że to Matka Boska i Jej Syn wysłuchali próśb JPII i zadbali o to,by leczyli nie tylko ciało Eugenii, ale także jej ducha.
-----------------------



świadectwa /www.faustyna .pl/

Wymodlił pracę

Jeśli spytano by mnie,czy wierzę,to odpowiem,że nie,gdyż jestem pewien,że Bóg po prostu jest.Zawsze o cokolwiek Pana bym poprosił,to zawsze mnie wysłucha.Złożyłem intencję w nieustającej koronce do Miłosierdzia Bożego w intencji córki i jej męża,gdyż dzieliła ich praca.
On pracował w Anglii,a córka z dzieckiem w Polsce.Po upływie trzech dni od przyjęcia intencji otrzymałem wiadomość,że zięć dostał pracę w kraju.Zresztą w każdej trudnej sprawie proszę Pana o pomoc i nigdy mi jeszcze nie odmówił. Waldemar

            

Znam wszystkie Twoje drogi (Psalm 139.3)



Małżeństwo się rozlatywało

Dziękuję ci, o Jezu, za Twoją opiekę nad naszym małżeństwem.Kiedy nam było tak bardzo trudno żyć ze sobą(sprawa była w sądzie), napisałam list do Sióstr w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia z prośbą o modlitwę w naszej intencji.Bardzo szybko otrzymałam odpowiedz i zapewnienie o modlitwie do Bożego Miłosierdzia,ja też otrzymałam najcenniejszą wskazówkę.

Odmawiałam różaniec w intencji o uratowanie naszego małżeństwa i wtedy już po kilku dniach mój mąż, chciał brać udział w rekolekcjach małżeńskich,(o których wcześniej nie chciał nawet słuchać. Zaraz też udało się nam pojechać razem na trzy dni zamkniętych rekolekcji małżeńskich i tam dopiero nauczyliśmy się ze sobą rozmawiać .  Luc


 

O NIEPOJĘTEJ WARTOŚCI OFIARY MSZY ŚWIĘTEJ

CHARYZMAT CATALINY RIVAS    I STANOWISKO KOŚCIOŁA WOBEC JEJ PISM

O mieście Cochabamba [czyt.: Kociabamba] w Boliwii św. Jan Bosko powiedział: "W górach Ameryki Południowej, pomiędzy 15 a 20 równoleżnikiem, zostaną odkryte wielkie bogactwa, w postaci minerałów i surowców, jednak prawdziwe znaczenie będą miały nie te, ukryte w ziemi, lecz inne, cenniejsze od złota, których bogactwo rozciągnie się nie tylko na kontynent południowo-amerykański, lecz również na cały świat, tak że oczy wszystkich będą zwrócone na to miejsce".

Catalina Rivas jest mieszkanką tego właśnie boliwijskiego miasta. Ukończyła jedynie szkołę podstawową, dlatego kiedy zaczęła spisywać teksty o Męce Pana Jezusa, o Eucharystii, o Niebie wzbudziła wielkie zdumienie. Catalina przyznała, że słyszy głos Pana Jezusa i spisuje jedynie to, co od Niego słyszy.

Pojawiają się na jej ciele stygmaty

W 1994 r. modląc się pod krzyżem, odczuła pragnienie całkowitego oddania się Jezusowi. Ujrzała wtedy wielkie światło, które przeszyło jej dłonie i stopy, pozostawiając krwawiące rany. Usłyszała głos: "Raduj się z powodu daru, jakim cię obdarzyłem." Odtąd pojawiają się na jej ciele stygmaty (na czole, dłoniach i stopach, w boku), a Catalina przeżywa cierpienia agonii, łącząc się cierpieniem Jezusa na Krzyżu. Świadkiem tego zjawiska był w pierwszy piątek stycznia 1996 r. lekarz, doktor Ricardo Castanion, którego świadectwo przyczyniło się do uznania za prawdziwe doświadczenia Cataliny.

Kościół potwierdził

9 marca 1995 r. Catalina kupiła gipsową figurkę Pana Jezusa, z której oczu zaczęły wypływać krwawe łzy. Zjawisko zainteresowało uczonych, którzy na prośbę dziennikarzy pobrali próbki i przebadali je w USA i w Australii, stwierdzając w nich obecność ludzkiej krwi. Badania przeprowadzone przez władze kościelne potwierdziły autentyczność tego wydarzenia, a niezwykła figurka stoi dziś w kościele w Cochabamba.

Catalina Rivas zapisuje słowa skierowane do całego świata. Pan Jezus powiedział do niej: "Wieczna miłość szuka dusz, które mogą powiedzieć nowe rzeczy o starych, dobrze znanych prawdach... Kto korzysta i zachwyca się nimi, pomaga również i innym czerpać z nich pożytek. Kto ich nie rozumie, jest nadal niewolnikiem złego ducha." Słowa przez nią zapisywane nie zawierają nowych prawd, ale przypominają ewangeliczne wezwanie do nawrócenia, wzywają do przyjęcia Boga i Jego miłości oraz zachęcają do życia zgodnego z dekalogiem, Ewangelią i nauką Kościoła katolickiego.

Na podst.: "Miłujcie się" nr 3/2004, cdn.

-------------------



Co się dzieje podczas Konsekracji


Konsekracja  - Przemienienie podczas Mszy Świętej opłatka z chleba w prawdziwe Ciało Jezusa Chrystusa.


Catalina;
Celebrans wypowiedział słowa Konsekracji. Był on człowiekiem normalnego wzrostu, ale nagle zaczął rosnąć, napełniając się światłem, nadzwyczajnym światłem koloru pomiędzy bielą i złotem, które go ogarnęło i stało się bardzo silne wokół głowy. Z tego powodu nie mogłam dostrzec rysów. Kiedy podniósł Hostię zobaczyłam Jego ręce. Na wierzchu dłoni miał jakieś znaki, z których emanowało dużo światła. To był Jezus! To On otaczał Sobą celebransa, otaczał z miłością jego ręce. W tym momencie Hostia zaczęła rosnąć i stała się wielka. Ukazała się cudowna twarz Jezusa patrzącego na swój lud. Instynktownie chciałam pochylić głowę i Matka Boża powiedziała:

"Nie patrz w dół. Patrz w górę i kontempluj Go. Wymień z Nim spojrzenia i powtórz modlitwę z Fatimy: Boże, wierzę w Ciebie, wielbię Ciebie, ufam Tobie i kocham Ciebie. Proszę, przebacz tym, którzy nie wierzą, nie uwielbiają, nie ufają i nie kochają Ciebie. ...Przebaczenie i Miłosierdzie... A teraz powiedz Mu, jak bardzo Go kochasz i złóż hołd Królowi Królów."

Wypowiedziałam te słowa i wydawało się, jakbym była jedyną, na którą On patrzył z ogromnej Hostii. Ale poznałam, że w taki sposób z pełnią miłości spogląda na każdą osobę. Pochyliłam głowę czołem dotykając ziemi, jak to czynili wszyscy aniołowie i błogosławieni z nieba. Przez ułamek sekundy dziwiłam się, jak Jezus przybrał ciało celebransa i jednocześnie był w środku Hostii. Kiedy celebrans położył Hostię, wrócił do normalnych rozmiarów. Łzy płynęły z moich oczu; nie mogłam wyjść z podziwu.

Za chwilę Arcybiskup wypowiedział słowa Konsekracji nad winem, i gdy słowa były wymawiane, ukazało się światło z nieba w tle. Ściany i sufit kościoła zniknęły. Wszędzie była ciemność poza błyszczącym światłem z ołtarza. Nagle zobaczyłam zawieszonego w powietrzu Ukrzyżowanego Jezusa. Widziałam Go od głowy do dolnej części piersi. Belka krzyża była podtrzymywana przez jakieś duże, silne ręce. Ze środka tego jasnego światła wyszło małe światełko podobne do lśniącego małego gołębia, który przefrunął szybko nad kościołem. Spoczął na lewym ramieniu Arcybiskupa, który dalej ukazywał się jako Jezus.

Mogłam rozpoznać Jego długie włosy, jaśniejące rany i ogromne ciało, ale nie mogłam dostrzec twarzy. W górze był Ukrzyżowany Jezus, z głową opartą na prawym ramieniu. Mogłam kontemplować Jego twarz, zbite ramiona i poszarpane ciało. Po prawej stronie klatki piersiowej miał ranę, z której tryskała krew w kierunku lewej strony, a na prawo coś, co wyglądało jak woda, ale było bardzo błyszczące. Wyglądało to bardziej jak strumienie światła wychodzące w kierunku wierzących i poruszające się w prawo i w lewo. Byłam zdumiona ilością Krwi, która spływała do kielicha. Myślałam, że się przeleje i zabarwi cały ołtarz, ale ani jedna kropla się nie rozlała. W tym momencie Maryja powiedziała:

"To jest cud nad cudami. Powiedziałam ci przedtem, że Bóg nie jest ograniczony ani czasem ani przestrzenią. W chwili Konsekracji, całe zgromadzenie jest zabierane do stóp Kalwarii w chwili krzyżowania Jezusa."

Czy ktokolwiek może to sobie wyobrazić? Moje oczy tego nie mogą dostrzec, ale my wszyscy jesteśmy tam w momencie, gdy krzyżują Jezusa. A On prosi Ojca o przebaczenie nie tylko dla tych, którzy Go zabili, ale także o przebaczenie wszystkich naszych grzechów: "Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią."

Od tego dnia nie dbam o to, że świat sądzi iż jestem szalona, ale proszę każdego, żeby uklęknął i próbował żyć z całego serca, z całą wrażliwością, na którą go stać, przywilejem, który daje nam Bóg.
/ Catarina Rivas "Tajemnica spowiedzi i Mszy  Świętej" -VOX DOMINI KATOWICE 2006


------------------------------------
Świadectwo


Siłę czerpali z Eucharystii

Nasz syn, gdy miał 5 miesięcy, zaczął cofać się w rozwoju. Okazało się, że ma bardzo rzadka chorobę, polegająca na tym, że jego system obronny atakował móżdżek. W szpitalu, w izolatce, żona i syn spędzili ponad 3 miesiące. Okres choroby Franka był dal nas bardzo trudny i bolesny. Z drugiej strony był to czas, w którym przeżyliśmy bardzo osobiste spotkanie z Panem Bogiem: czas głębokiej modlitwy i oddania Mu wszystkiego, co dla nas najdroższe.

Do Agnieszki codziennie przychodził ksiądz z Panem Jezusem, a ja każdy dzień rozpoczynałem Mszą św.

Po wyjściu ze szpitala znaleźliśmy się w innej rzeczywistości i paradoksalnie, zaczęliśmy odczuwać brak czegoś istotnego:brakowało nam codziennego obcowania z Chrystusem. Wiele osób pytało, jak dawaliśmy sobie rade przez te 3 miesiące Odpowiedź jest dla nas oczywista: siłę czerpaliśmy z Eucharystii.Odczuwaliśmy wtedy niemal fizyczną bliskość Boga, pochylającego się nad naszym cierpieniem.


Dziś jesteśmy wdzięczni Bogu za ten czas i za wszystkie łaski, którymi nas w tym cierpieniu obdarzył.      / Agnieszka i Paweł  "Jezus żyje"/

---------------------------


Z
cyklu: Zagrożenia duchowe

Jak okultyzm otworzył go  na działanie szatana



Kiedy miał 23 lata, poznał dziewczynę, która była niepraktykująca, a jej matka była rozwódką, systematycznie korzystającą z usług tarocistki.

W latach siedemdziesiątych ub. wieku nieświadomie zacząłem igrać z ogniem przez zaangażowanie się w praktyki okultystyczne. Byłem wówczas człowiekiem „wierzącym” i „praktykującym”: dwa razy w roku chodziłem do spowiedzi i Komunii św., nie znałem Pisma św., nie żyłem zgodnie z Ewangelią. Byłem katolikiem nijakim i niebezpiecznym, bo dawałem innym zły przykład. Nie wiedziałem, że trzymanie w domu różnych posążków, talizmanów, kart tarota, książek uzdrowicieli, czasopism pornograficznych jest grzechem, że Bóg naprawdę troszczy się o mnie i zależy Mu na mnie i moim szczęściu.

Kiedy miałem 23 lata, poznałem dziewczynę. Była niepraktykująca, a jej matka była rozwódką, systematycznie korzystającą z usług tarocistki.

Nie wiedziałem wtedy, że grzech rodziców, szczególnie grzech bałwochwalstwa, często przenosi się na dzieci. Wzięliśmy ślub i mieszkaliśmy pod jednym dachem z teściową. Urodziło nam się dwoje kochanych dzieci, jednak po pięciu latach małżeństwa żona stwierdziła, że kocha innego i że między nami wszystko skończone. Wziąłem walizkę i wyprowadziłem się. Przeżyłem załamanie nerwowe, uciekałem w alkohol i leki. Nie chciałem pić, a musiałem; chciałem się zapić na śmierć – nie mogłem…

Niebezpieczna joga!!!
W 1991 r. w audycji radiowej usłyszałem ogłoszenie: „Joga, relaks, dobre samopoczucie. Zajęcia pod wskazanym adresem”. Po mniej więcej trzech miesiącach uczestnictwa w zajęciach relaksu, medytacji wschodnich, ćwiczeń jogi czułem się znacznie lepiej. Nauczyciel był bardzo miły; podarował mi nawet koszulkę, która mi się bardzo podobała, czym zdobył sobie moje bezgraniczne zaufanie. Byłem nieświadomy tego zła, na zewnątrz ładnie wyglądającego i dającego pozytywne efekty (przestałem pić i palić), brnąłem więc dalej w to bagno. Dużo medytowałem. Po wyjeździe na szkolenie do Holandii sam zacząłem prowadzić zajęcia z relaksu i dopiero wtedy odkryłem, dlaczego jest on taki skuteczny. Otóż prowadzący wykonuje mantrę, która naprawdę otwiera człowieka na działanie złego ducha. Celem tych zajęć jest „oświecenie” – stan równy Bogu (100% pychy!).


Początki walki!

Bywały okresy w moim życiu, że chciałem się z tego wycofać, bo zaczynałem widzieć zło, jakie się pod tym wszystkim kryje, jednak nie potrafiłem, gdyż działa to gorzej niż nałóg. Dopiero w 2002 r. modlitwa mojej mamy została wysłuchana. Był taki moment, kiedy na oczach guru ukląkłem i poprosiłem Boga: „Boże, powiedz, co tu jest grane, gdzie ja jestem?”.

Pan zlitował się nade mną i otrzymałem światło dla umysłu. Dotarło do mnie, że to jest sekta, że guru kieruje naszymi umysłami i że jesteśmy ubezwłasnowolnieni. Moja decyzja była natychmiastowa: muszę stąd uciekać! Wówczas prysnął mit dobrego samopoczucia, a zaczął się horror. Szatan zabrał mi siły, energię i chęć do życia. Zostałem bez pieniędzy i jakiego­kolwiek dowodu tożsamości. Te dziesięć lat w sekcie, setki godzin medytacji o różnych bóstwach i mocach szatańskich, studia sufizmu, buddyzmu i tarota dały szatanowi przystęp do mojej duszy. Miało być oświecenie, a skończyło się ruiną duchową, psychiczną, fizyczną i materialną…


Po spowiedzi odbytej w krakowskich Łagiewnikach, w sanktuarium Bożego Miłosierdzia, przez pół roku walczyłem sam ze sobą, żeby móc wejść do kościoła i normalnie się modlić, szczególnie na różańcu, który jest bronią atomową przeciwko szatanowi. Dziś wiem, że byłem wtedy głęboko w piekle i że dopiero po moim nawróceniu zaczął się proces mojego oczyszczania i przywracania do życia w Chrystusie.

Wyrzucił wszystkie "śmiecie"!!
Wyrzuciłem wszystkie posążki Buddy, wszystkie tzw. talizmany szczęścia, a książki innych religii i sekt spaliłem. Przestałem też kupować kolorowe śmieci z horoskopami i pornografią.

Lekarstwa na szatana: Eucharystia, adoracja, Pismo św. religijne książki

Trafiłem do Odnowy w Duchu Świętym, gdzie kapłani i animatorzy modlili się nade mną. Pan Jezus na modlitwie pokazał mi moje zranienia: od dziecka byłem przeklinany, a więc duchowo poraniony. Poświęcone zostało również moje mieszkanie, w którym działy się różne dziwne rzeczy, tak że nie mogłem w nim spać. Jezus Chrystus podczas Eucharystii, adoracji Najświętszego Sakramentu dawał mi nieskończenie więcej wszystkiego, niż szatan zabierał. Doświadczałem też, czytając codziennie Pismo św., że słowo Boże jest żywe i zawsze aktualne. Zacząłem poznawać naukę Chrystusa, czytałem wiele religijnych książek i nastąpiła we mnie przemiana. Jest to proces wymagający czasu i konsekwencji. Ale nareszcie zaczynam budować swoje życie na Skale. Na pierwszym miejscu w moim życiu jest teraz Pan Bóg, a nie jakieś bożki.

Wszystkim ludziom poranionym przez grzech proponuję cierpliwość i systematyczność w życiu duchowym. Ja odrodziłem się fizycznie, psychicznie i duchowo – trochę jak św. Augustyn. Skoro więc on został wielkim świętym, to i ja – stary grzesznik – też chcę zostać wielkim świętym! I Wy też bądźcie wielkimi świętymi!

Wiesław-lat 59 lat / Miłujcie się! 4/2007/

----------------------------------

Trzy sny św. Józefa


1) Gdy Józef powziął myśl o potajemnym oddaleniu swej brzemiennej Małżonki , anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł:

"Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów. A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański" (Mt, 1 20-24).


2) Po wizycie  trzech Mędrców
"(...) anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. (...).

3) Po śmierci Heroda
A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się anioł Pański we śnie, i rzekł: "Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia. On więc wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela" (Mt 2, 15-21).

-----------------------------------------------------
Świadectwa pomocy św. Józefa

Dziękuję za wszystkie otrzymane łaski, a w szczególności za pracę dla córki Ewy. 5 kwietnia 2003 r. uczestniczyłam w pielgrzymce do św. Józefa do Kalisza, a 6 kwietnia córka otrzymała adres i telefon do firmy, gdzie do dziś pracuje w swoim zawodzie i u uczciwych pracodawców.
Jadwiga z Zawiercia
------------------------


Jeszcze raz byliśmy pod opieką św. Józefa.

Pobraliśmy się w 2004 roku. Od początku małżeństwa pragnęliśmy mieć większą rodzinę. Na dar potomstwa czekaliśmy przez dwa lata. Niestety, nie otrzymaliśmy tej łaski. Dlatego zwróciliśmy się o pomoc do lekarzy. Przez około pół roku przechodziliśmy leczenie farmakologiczne. Jednak nie było pozytywnego rezultatu. Potem skierowano nas do jednostki specjalistycznej, gdzie ponownie przechodziliśmy badania. Zastosowano różne metody wsparcia.
Co jakiś czas pojawiał się temat in vitro. Im dłużej nie było rezultatów, którymi ośrodek mógłby się pochwalić, tym natarczywiej podsuwano nam tę metodę.

W momencie, gdy nie chcieliśmy zgodzić się na takie rozwiązanie byliśmy traktowani jako osoby dziwne, niedzisiejsze. Było to dla nas bardzo obciążające psychicznie. Ciągłe próby, nadzieje i rozczarowania.


Taka sytuacja trwała do wiosny 2007 roku. Wówczas spotkaliśmy księdza Bogumiła z Kalisza, któremu opowiedzieliśmy o naszym problemie. Ksiądz Bogumił wysłuchał nas z uwagą i powiedział:
"Nie ma się czym martwić, trzeba się zwrócić do św. Józefa. Gdy będę szedł na pielgrzymkę, wezmę waszą sprawę jako intencję. Trzeba tylko ufać, w sierpniu będzie wszystko jasne". Ania zapytała wówczas księdza Bogumiła: "
Ale jak to w sierpniu? Jak można takie ultimatum dawać św. Józefowi? Na co kapłan odpowiedział:

"Tak! Trzeba konkretnie ze św. Józefem - jak do faceta. 1 sierpnia ma być i będzie".
Po rozmowie z księdzem Bogumiłem przerwaliśmy kurację. Byliśmy już zmęczeni i stwierdziliśmy, że do tego tematu powrócimy jesienią.


Pewnego dnia Ania przybiegła do mnie z testem ciążowym i zapytała: "Co widzisz?". Popatrzyłem i odpowiedziałem: "Nie wiem, co widzę". "Widzisz jedną czy dwie kreski?" - zapytała ponownie Ania. Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Ania zrobiła test krwi i okazało się, że jest w ciąży. Ten dzień to był właśnie 1 sierpnia.

Ciąża przeszła bezproblemowo i poród też. Chociaż w pewnej chwili personel medyczny bardzo się zdziwił, ponieważ przy oględzinach poporodowych okazało się, że było wielkie zagrożenie krwotokiem. Zbiegli się wtedy lekarze, żeby patrzeć jak na ewenement, że nie było krwotoku. Więc jeszcze raz byliśmy pod opieką św. Józefa.

Święty Józefie, dzisiaj w Twoim sanktuarium w Kaliszu chcemy Ci podziękować za Twoje wstawiennictwo, za to, że wysłuchałeś naszych modlitw, za dar poczęcia i narodzin Michałka. Chcemy Ci również dziękować za każdy dzień z Michałem, za każdą nieprzespaną noc. Prosimy: wspieraj nas w naszym rodzicielstwie i prosimy: naucz nas kochać miłością Bożą taką - jaką kochała się rodzina z Nazaretu. A jeśli taka wola Boża, to wyproś nam łaskę rodzeństwa dla Michałka.
Anna i Andrzej Trzęsiccy z Warszawy
----------------

Szczęśliwy, kto sobie Patrona Józefa ma za Opiekuna.

Niechaj się niczego nie boi, gdy święty Józef przy nim stoi,  nie zginie.


-----------------------------
Z cyklu: Tajemnice życia wiecznego
/Wg.ks.bpa Zb.Kraszewskiego – „Tajemnice życia wiecznego”/


Dlaczego Msze Święte gregoriańskie odprawia się przez 30 dni?


Zwyczaj ten sięga swymi początkami do VI w. Ustanowił go św. Grzegorz wielki , papież. Św. Grzegorz wspomina o tym w swoich Dialogach.
Kiedy jeszcze był opatem klasztoru , nakazał codzienne odprawianie Mszy Św. za zmarłego współbrata.
Po 30 –u dniach ukazał się Św. Grzegorzowi zmarły mnich i powiedział , ze dzięki odprawianej za niego Najświętszej Ofierze , został uwolniony z cierpień czyśćcowych i uzyskał zbawienie wieczne.

Wówczas policzono dni i okazało się , że od czasu rozpoczęcia odprawiania tych Mszy św. upłynęło ich 30.

Msze św. Tzw. Gregorianki są najskuteczniejszą forma modlitwy za zmarłych.
W wielu objawieniach zostało potwierdzone , że taka ofiara jest bardzo miła Bogu i chętnie przez Niego przyjmowana.
W miarę możliwości w nabożeństwach tych powinien uczestniczyć ktoś z bliskich zmarłego , aby go reprezentować podczas Mszy św.


Jaką rolę spełnia w czyśćcu Matka Boża?


Najlitościwszą i Najmożniejszą orędowniczką dusz czyśćcowych jest Najświętsza Maryja Panna. Jej Serce współczuje duszom i wstawia się za nimi nieustannie. Matka Boża przychodzi do czyśćca w swoim ciele. Przybywa przeważnie w dniu Swoich Świąt  i powraca do nieba z wieloma duszami , gdyż ma moc i prawo w każde Swoje Święto   wyzwolić kilka dusz z ostatniego Kręgu czyśćca lub uprosić dla bardziej cierpiących przejście do łagodniejszego Kręgu.

Podczas Świąt Maryjnych Jej obecność , jak pisze M.H.Brown – rozjaśnia czyściec swoim ogromnym splendorem. Maryja powiedziała św. Brygidzie Szwedzkiej , że jest Królową dusz czyśćcowych i modli się za nich , aby ulżyć ich cierpieniom.
Gdy przebywa w czyśćcu , ciemność lub szarość zostaje rozjaśniona dobroczynnym światłem , które opada zwłaszcza na tych , którzy nosili Szkaplerz karmelitański. Najczęściej odwiedza i pociesza te dusz , które Ją czciły za życia.
W Jej obecności dusze nie cierpią.  Często Maryi towarzyszy św. Michał Archanioł.


W jaki dzień Matka Boża uwalnia najwięcej dusz czyśćcowych?

Nie jest to żadne ze świąt maryjnych ani Dzień zaduszny. Najwięcej dusz Maryja uwalnia w noc Wigilii na Boże  narodzenie.
Wiele dusz uwalnia także w Wielki Piątek , w dniu Wniebowstąpienia Pana Jezusa i w  Święto Swego Wniebowzięcia.


Czy Pan Jezus odwiedza dusze czyśćcowe?


Brak jest dotychczas potwierdzenia , aby Zbawiciel odwiedzał czyściec. Nieobecni są tam również Święci. Przychodzi tylko Matka Boża , św. Michał Archanioł i inni aniołowie , a także Aniołowie Stróże , którzy pocieszają dusze.


Jaki jest dla duszy najtrudniejszy moment w czyśćcu?


Wg.ks.bpa Zb.Kraszewskiego – „Tajemnice życia wiecznego” :

„Pierwszy krok przez ogień  czyśćcowy jest najboleśniejszy ,to poznanie własnych grzechów. Nic tu nikomu nie zostaje oszczędzone ; poznanie musi być całkowite , dopiero potem na jego miejsce zjawia się modlitwa a wreszcie ulega ono wymazaniu za sprawą modlitwy wysłuchanej , poznanie w prawdzie zostaje , ale już nie boli”.

Jak kary czyśćcowe są ciężkie niech  świadczy opinia św. Tomasza z Akwinu , że najmniejsza kara czyśćcowa jest dotkliwsza od największego cierpienia ziemskiego.
Logika podpowiada , że natura kar czyśćcowych ma charakter duchowy , gdyż  istoty bezcielesne nie mogą odczuwać bólu fizycznego.


Czy dusze czyśćcowe z powodu wielkich cierpień czują się bardzo nieszczęśliwe?

Może to zabrzmi paradoksalnie , ale dusze przyjmują i ponoszą cierpienia nałożone przez Boga , gdyż w ten sposób spłacają dług wobec Bożej Sprawiedliwości.
Ponadto dusze mają świadomość , że ów dług spłacają w czyśćcu nie poprzez zadośćuczynienie , ale przez zadość cierpienie.


Co przeżywają dusze za które nikt z bliskich się nie modli?


O goryczy i dramacie takich dusz najlepiej opowie jedna z nich – dusza pewnej matki , która ukazała się mistyczce Zofii Nosko:

„Oni noszą na mój grób kwiaty , ciągle kładą mi kwiaty , a one są mi niepotrzebne. Jakie to przykre , oni się nie modlą.Jak żałuję , że tak wychowałam moje dzieci.

Jaka straszna tragedia , że byłam nowoczesną matką. Nie wlałam do ich dusz pojęcia o duszy , która żyję poza grobem(…) Ach , jest nas bardzo dużo nieszczęśliwych dusz , o których nikt nie pamięta.

Źle wychowaliśmy nasze dzieci , bardzo źle.

To myśmy oddalili je od modlitwy , od pokuty , od religii, to my , a dziś cierpimy.
Oni przynoszą nam kwiaty , a Mszy św.za nasze dusze nie składają przed Bogiem. Jakże żałuję , jakże bardzo żałuję teraz! Nie chodziłam do kościoła , mówiłam , że brak mi czasu , sama siebie usprawiedliwiałam. Brak mi dziś tych zasług. Bądź dobra , ofiaruj choć jedna Mszę św. za mnie”


Jaka moc dla dusz czyśćcowych ma Msza św.?


Najbardziej skuteczna pomocą dla umierających i dusz czyśćcowych jest Msza św. , gdyż w niej Chrystus ofiaruje się Ojcu z miłości do nas. „We Mszy św. , bezkrwawej ofierze Chrystusa , ofiarujemy Ojcu Niebieskiemu zasługi cierpienia jego Boskiego Syna , Jego święte rany , Jego Drogocenną Krew , jego pełna boleści śmierć”.
Michael H. Brown :” kiedy za duszę w czyśćcu zostaje odprawiona Msza św. , to jakby spadł na nią wodospad łask.(…)
Za każdym razem , kiedy uczestniczymy w Eucharystii , skracamy nasz pobyt w czyśćcu. Sakrament ten ma taką moc , że dusze w czyśćcu oddałyby wszystko za chociażby minutę , sekundę Jego adoracji”

Świadectwo
                                                 Bóg troszczy się o wszystkich

Chciałam podzielić się świadectwem, które Pan Bóg również uczynił w moim życiu niedawno.
Przed pracą często chodzę na adorację Najświętszego Sakramentu. Kiedyś czytałam Pismo Święte i podeszła do mnie nieznana mi siostra zakonna i poprosiła, abym przyjęła od niej różaniec i na nim się modliła. Nie chciałam tego zrobić, bo mówiłam, że już mam tyle różańców i one mi wystarczają, ale ta siostra tak mocno nalegała, że zgodziłam się.Na następny dzień przed pracą znowu wstąpiłam na adorację i otrzymałam rozeznanie, że mam się modlić na tym różańcu za wszystkie intencje miłe sercu Bożemu.

U nas wtedy były rekolekcje i mogliśmy ofiarować za kogoś odpust zupełny.

Wiedziałam od początku, że powinnam go ofiarować za osobę zmarłą, ale nie wiedziałam za kogo. Jednak wiedziałam, że jeśli Jezus czegoś chce to, w którymś momencie nam o tym powie. W ostatni dzień rekolekcji, ksiądz miał kazanie i mówił, że często możemy pomóc osobom zmarłym przez modlitwę. Wiedziałam, że to są słowa do mnie.
Wypowiedział hipotetycznie jakieś imię, które dla niego nic nie znaczyło, ale po wypowiedzeniu tego imienia wiedziałam, że to jest ta osoba. Znałam tylko jedną osobę, która miała tak na imię, wtedy otrzymałam jasną myśl - teraz już wiesz, za kogo masz ofiarować odpust i za kogo masz się modlić.

Zrozumiałam, że Bóg kocha nas bardzo zarówno tych żyjących, jak i zmarłych i chce każdemu z nas pomóc.

Wiem, że ta osoba bardzo potrzebuje modlitwy, ponieważ w jej życiu było wiele zła. Zrozumiałam, że Bóg pragnie przywracać życie nie tylko nam tutaj żyjącym, ale także i tam. Nawet, jeśli wydaje się nam, że już nic nie potrafimy zrobić dla naszych zmarłych, to jednak możemy coś uczynić, możemy się za nie modlić. Chwała Panu! (Teresa)
-------------------------------


  Wzywajmy do pomocy Michała Archanioła!!


Świadectwo:

Było to dnia 13 stycznia 2003 roku. Wracałem z Mszy Świętej Fatimskiej z kościoła pw. Przemienienia Pańskiego w Gdyni Chyloni.

Była godzina około 22:00 gdy wsiadłem do pociągu Szybkiej Kolei Miejskiej w celu pojechania na nocną zmianę do Gdańska. W pociągu nie było nikogo oprócz młodych ludzi, którzy z daleka obserwowali kto wsiada. Nic nie podejrzewając usiadłem i zacząłem jeść kanapki przygotowane wcześniej przez żonę do pracy.

Wtem przysiadło się do mnie trzech młodych na łyso ogolonych ludzi, z pytaniem czy mam pieniądze? Odpowiedziałem, że nie mam, na to jeden z nich powiedział : „Wyrzucimy go przez okno”. Widząc, że to napad wezwałem na pomoc Świętego Michała Archanioła, - odmówiłem w duszy modlitwę: Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce...

Ten co siedział obok mnie zaczął przeszukiwać moją prawą kieszeń, wyjął najpierw mój różaniec, dokumenty w których były święte obrazki, zapytał : „Ty się modlisz”? odpowiedziałem: „Modlę się”.

A drugi napastnik siedząc naprzeciwko tego co przeszukiwał mi kieszeń złapał się za głowę mówiąc: „Co ja mam teraz zrobić?” A ja odpowiedziałem, że idź do kościoła i przeproś Pana Boga za to co robisz. Wtedy zawstydzony przesiadł się na inne miejsce w wagonie. A ten co siedział obok mnie nie znajdując nic wartościowego włożył mi wszystko do kieszeni i poszedł do drzwi gdzie się wysiada z wagonu.

Trzeci który był z nich najstarszy i siedział naprzeciwko mnie pyta: „A co masz w drugiej kieszeni?” Wyjmuję, a miałem kilka medalików Niepokalanej wraz z modlitwą. Mówi pokaż je ( te medaliki ), zobaczył… ale jak stwierdził, że nie mają one wartości pieniężnej – były z aluminium – oddał mi je wszystkie.
Wtedy ja zapytałem się: „A może chcesz chleba?” Odpowiedział: „Daj chleba”. Gdy dałem mu chleba nastąpiła w nim przemiana i mówi daj te medaliki, no to mu je dałem. Zaczął je wszystkie po kolei całować… Ja widząc to mówię: „Daj je też swoim kolegom oni też ich potrzebują. Odpowiedział drżąc cały: „Tak, tak…”
I na koniec zapytał: „Czy ty jesteś aniołem?” Ja mówię: „Nie, nie jestem”.

Cała trójka wysiadła, a w duszy usłyszałem: „Ty się za nich modliłeś na Mszy Świętej Fatimskiej”.

Zacząłem się bardzo radować z tego ocalenia i dziękowałem Św. Michałowi Archaniołowi za ratunek. Wtedy wzrosła moja wiara i zrozumiałem jaka jest wartość modlitwy, że przez nią mogą się przemieniać serca ludzkie.
Chwała dla Świętego Archanioła Michała - Któż jak Bóg.  Jacek z Gdyni MRMSJ

-----------------------------------



Modlitwa o uzdrowienie źródłem nawróceń z nałogów i powrotów do zdrowia


Jedną z form działalności apostolskiej Jezusa było uzdrawianie chorych.
"I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w  tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelki słabości wśród ludu( MT4,23)
Jeśli usłyszycie kiedyś, że jest zaproszenie na "Mszę uzdrowieniową", lub modlitwę wstawienniczą to znaczy, że będzie to Msza i modlitwy ze szczególnym akcentem  na prośby do Boga o uzdrowienie z chorób fizycznych, duchowych lub umysłowych.  To jest ten szczególny moment leczenia według słów Jezusa:...
uzdrawiajcie chorych, którzy tam są,  i mówcie im: Przybliżyło się do was Królestwo Boże"(Łk10,8-9) .... niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą(Mt11, 4-6)

Tak się dzieje podczas  modlitwy wstawienniczej. Podstawą jest Msza św. po której  następuje wystawienie Najśw.Sakramentu,modlitwy i pieśni uwielbienia,błogosławieństwo Najśw. Sakramentem, a następnie modlitwa z nałożeniem rąk nad daną osobą, przez kapłana charyzmatyka, obdarzonego darem uzdrawiania.

Podstawą modlitw o uzdrowienie jest oddanie Bogu następujących spraw:
1.przebaczenie win, słabości samemu sobie
2.przebaczenie wszystkich spraw naszym winowajcom-spraw znanych i nieznanych

3.skierowanie prośby do Boga o przebaczenie win i grzechów naszych przez odkupieńcze zasługi Najdroższej Krwi Chrystusa, Jego     rany, przez działanie Ducha Świętego, przez wstawiennictwo Matki Bożej itp..


świadectwa


Uzdrowienie z nałogu palenia papierosów

Szczęść Boże, mam na imię Leszek. Chciałem wam powiedzieć, jak Jezus uwolnił mnie z nałogu, który przez lata był czymś, co mnie bardzo trapiło. Chodzi o nałóg palenia papierosów.  Sam nieraz próbowałem go rzucić, co mi się nie udało. Jeżeli tutaj są palacze to wiedzą, jak ciężko jest zerwać z tym nałogiem. Będąc tu kiedyś na mszy z modlitwą o uzdrowienie, bardzo prosiłem Jezusa, żeby ode mnie zabrał ten nałóg i żebym mógł funkcjonować normalnie bez tego. Od tamtej pory, po tej modlitwie, po tym oddaniu się Bogu po prostu przestałem palić, w ciągu jednego dnia i już pół roku nie palę Chwała Panu!


------------------------------

I wydarzył się cud

Moja mama Cecylia choruje od 10 lat na chorobę Alzheimera. Choroba ta miała przebieg różny, ale niestety mimo zażywania leków choroba postępowała. Mama nie rozpoznawała najbliższych członków rodziny. Rok temu przestała chodzić. Nogi odmówiły jej posłuszeństwa, nie potrafiła już sama wstać z łóżka, mimo że dzień wcześniej weszła po schodach na czwarte piętro. Żaden specjalista nie potrafił podać przyczyny. Z osoby niezwykle energicznej, chętnej do pomocy, codziennie odwiedzającej Dom Boży i przystępującej do Komunii świętej zmieniła się w osobę wymagającą całkowitej opieki pielęgnacyjnej.


I wydarzył się cud. W kwietniu moja mama wstała z łóżka. Obecnie chętnie chodzi przy pomocy chodzika. Rozpoznaje mnie i wnuczki, potrafi nazwać nas po imieniu. To dzięki Jezusowi mama chodzi, to On rozwiązał nasz problem. Chwała Panu!

Od początku była poddawana rehabilitacji, ale pani rehabilitantka jeszcze w lutym nie widziała iskierki nadziei na to, że mama wstanie na własne nogi.Ja, jej córka każdą Msze ofiarowałam w intencji mamy prosząc o jej uzdrowienie.

Córka.



Rejs naszej barki, kończymy 2 -ma cytatami , które  pomnożą  naszą ufność w Bożą opiekę.



Nawet wszystkie włosy na Twojej głowie są policzone   (Mateusz 10,29-31)


Wiem kiedy siedzisz i kiedy wstajesz (Psalm 139.2)



alt
  =====================